Navigation Menu

Translate

Prawa autorskie / Copyright

Prawa autorskie / Copyright

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Prawa autorskie w rękodziele

Tak, one nas też obowiązują ;) Chciałabym dziś z Wami chwilę się nad nimi pochylić, bo niestety wciąż za rzadko są zauważane. Często nie zdajecie sobie nawet sprawy, że łamiecie prawa autorskie, bo o perfidię, jaką dostrzegłam już kilka razy, Was nawet nie posądzam. Zaznaczam przy tym, że wszystko w tym tekście to moja opinia, nie narzucam jej przyjmowania z góry. Staram się do tematu podejść racjonalnie, może wręcz zbyt liberalnie? Przekonamy się.





Zacznijmy od rzeczy najbardziej - według mnie - oczywistej. Jeżeli ktoś na swoim blogu zamieszcza jakiś kurs, to jesteśmy zobowiązani podać do niego link, a nie kopiować do siebie i zyskiwać popularność bloga. Zastanawiałabym się bardziej nad tym, czy robiąc coś z kursu, musimy koniecznie podawać autora. Ok, jeśli robimy na jedno kopyto, nic nie modyfikując - wypadałoby. Ale jeśli kurs jest tylko inspiracją? No i dlaczego nie mielibyśmy tego sprzedawać, przynajmniej w wąskim gronie? W końcu ludzie płacą za wykonanie, nie za pomysł, a praca jest niewątpliwie naszych rąk. Na szczęście nie muszę się nad tym zastanawiać  - bo nie sprzedaję.

Co natomiast, jeśli chodzi o rozpowszechnianie płatnych wzorów i fragmentów bądź całych gazetek? Dziwi mnie, że dla niektórych nie jest to równie proste, jak dla mnie. To nie tylko złamanie praw autorskich - to odbieranie człowiekowi zarobku. Zdarza mi się robić różne projekty z głowy i wiem, ile to wysiłku kosztuje, aby coś wymyślić. Jeżeli ktoś jest na tyle kreatywny, że potrafi narysować własny schemat, zrobić kurs, przetłumaczyć to - chwała mu za to. Niech na tym zarabia, jego wola i ma do tego pełne prawo. Tymczasem publikując jego pracę tak,a by nikt nie musiał za nią płacić, odbierasz autorowi zarobek. A przecież to nie są wielkie kwoty i jeśli naprawdę zależy komuś na wzorze czy treści z czasopisma, chyba jest w stanie zrezygnować z kawy na mieście, paczki papierosów, piwa czy dwóch czekolad? A jeżeli nie - w internecie krążą wzory darmowe, z których można korzystać. Mnie też nie stać na kupowanie wszystkiego, to się do nich ograniczam lub wymyślam coś sama (chociaż na gazetki zawsze się kilka złotych znajdzie i uwielbiam je chomikować). Jakoś jeszcze usprawiedliwiłabym dzielenie się starymi lub niemożliwymi do kupna w Polsce gazetkami, ale takie aktualnie w sprzedaży, które znajdziemy w każdym hipermarkecie czy kiosku, nawet na moim zadupiu?

Osobnym zagadnieniem jest natomiast sprzedawanie jako płatny wzoru, który się samemu ściągnęło z sieci za darmo czy okrzykiwanie swoim autorskim i niepowtarzalnym pomysłem nawleczenie 5 koralików na nitkę i doczepienie zawieszki, a potem wrzeszczenie wszędzie o podróbkach. Jest to prawie tak samo niemoralne, jak łamanie praw autorskich.

Wzory darmowe, krążące po sieci, moim zdaniem można jednak publikować, tyle że z podaniem źródła. A co, jeśli nie da się ustalić autora? Nie szkodzi. I tak powinniśmy podać miejsce, z którego skopiowaliśmy wzór. Może gdzieś tam przed naszymi oczyma kryje się odnośnik do twórcy? Albo przynajmniej, jeżeli takowy do nas trafi, zrozumie, że to my zostaliśmy wprowadzeni w błąd podobnie jak on, bo ktoś inny podawał się za właściciela wzoru. Jeśli mamy zdjęcie zapisane na komputerze i nie możemy podać odnośnika do żadnego źródła, warto skorzystać z wyszukiwarki grafiką google, a na pewno coś się znajdzie. Jeśli nie wiecie, jak to zrobić, kurs znajdziecie tu - klik. Nie uważam natomiast, aby z takich ogólnodostępnych, anonimowych schematów rezygnować, bo wiele cudów by się zmarnowało. Nie sądzę też, aby ich twórcy chcieli, by ich pomysły przepadły z czasem, bo nikt nie mógł ustalić pochodzenia danej idei.


I jeszcze jedno - karygodnym jest zasłanianie się, że rozpowszechnianie w grupie nie jest karalne, bo istnieje coś takiego, jak użytek własny. Moi drodzy, użytek własny to pożyczenie gazetki koleżance, a nie ogłaszanie się na grupie liczącej kilkaset do kilku tysięcy członków, że się kupiło gazetkę i wyśle się skany. To nie dzielenie się z koleżankami od szydełka. Gdyby wydawnictwo trafiło na taki przypadek (a je też przecież tworzą ludzie, często pasjonaci i całkiem możliwe, ze do wspomnianych grup należą), potraktuje to tak samo, jak umieszczanie na zwykłej stronie internetowej.

A na koniec - proszę mi nie wytykać hipokryzji. Sama kiedyś byłam na bakier z prawami autorskimi, ale żałuję, ze nikt mnie od początku nie uświadomił i wtedy się o tym właściwie nie mówiło. Dopiero niedawno blogerki zaczęły poruszać zagadnienie o prawach autorskich, powstały również ciekawe akcje - do jednej z nich mam przyjemność należeć.

Czas na kilka odnośników:

Akcja dla blogerów, którzy podają źródło pozyskanych treści i wzorów, są tym samym fair, jeśli chodzi o prawa autorskie - kliknij w obrazek, aby dowiedzieć się więcej
Dosyć ostre, przykładne stanowisko Qrkoko i rozmowa z prawnikiem, jak to powinno wszystko wyglądać (klik)

Ustawa o prawach autorskich

I jeszcze apel - szanujcie cudzą pracę tak, jak chcielibyście, żeby szanowano Waszą!

16 komentarzy:

  1. Bardzo dobrze,że o tym piszesz, należy uświadamiać i przywoływać do porządku. Kradzież zawsze pozostanie kradzieżą, niezależnie od warstw tłumaczeń, jojczenia o biedzie, niewyobrażalnych trudnościach w nabyciu gazetek czy zakupie wzorów i niewiedzy, wynikającej najczęściej z lenistwa i braku chęci zapoznania się z zasadami ogólnie dostępnymi

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat wałkowany sto razy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I powinien być "wałkowany" aż do skutku.

      Usuń
    2. Cóż, jeżeli kogoś temat mierzi, to można się domyślać, jaki ma stosunek do praw autorskich ;) A każdy ma prawo wypowiedzieć się na dany temat, szczególnie jeśli uważa, że jest on ważny.

      Usuń
  3. Bardzo dobrze, że poruszyłaś ten temat i to w sposób dla laików. Może teraz część osób przestanie zasłaniać się niewiedzą, twierdząc, iż nasze prawo to bełkot (a spotkałam się z takimi tłumaczeniami).

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię to! ;)
    Tzn. poruszenie tematu, a nie łamanie praw autorskich, żeby nie było. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobrze opisane!
    Ja kiedyś pomogłam pewnej osobie w rozpisaniu rzeczy na szydełku znalezionej w głębiach internetu (bo był bez schematu). Po kilku miesiącach zobaczyłam że ta osoba sprzedaje to już jako płatny projekt... Jak żartobliwie zapytałam czy mogę go dostać, otrzymałam odpowiedz: "może pani go sobie kupić" :D
    Moja sytuacja idealnie odpowiada temu co napisałaś o sprzedawaniu jako płatny wzoru, który się samemu ściągnęło z sieci za darmo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poza tym niewiele osób w naszym kraju zdaje sobie sprawę, że nasze prawo autorskie pozwala na ściąganie.... natomiast karze za udostępnianie :/

      Usuń
  6. To ważny temat i dobrze, że są jeszcze osoby, które mają ochotę "walczyć z wiatrakami". Ja po kilku dyskusjach na "Uwielbiam" straciłam wiarę że ktoś rozumie, czy zwyczajnie czyta wcześniejsze posty. Średnio co tydzień czy dwa padało pytanie "Mam cieplutką gazetkę z kiosku, ktoś chętny?" i zawsze ta sama dyskusja i ośmieszanie osób, które mają inne zdanie. Wyszłam po angielsku, czasem lepiej się nie denerwować. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do "Uwielbiam", to po jednej takiej dyskusji poszłam z tego zbiegowiska , jeżeli administratorzy jakiejkolwiek grupy, bądź co bądź publicznej, pozwalają na łamanie prawa, to nie mam ochoty przebywać w takim wątpliwego autoramentu towarzystwie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam się zbyt dobrze na prawach autorskich ale denerwuje mnie, kiedy ktoś zamieszcza zdjęcia bez żadnej wzmianki skąd pochodzi wzór. Tak jakby udawał, że to jego własny projekt.
    Pamiętam też, że kiedyś na blogu zamieściłam zdjęcie pracy wykonanej na podstawie płatnego opisu i jedna osoba zapytała o ten opis. A kiedy odesłałam ją do posta, gdzie umieściłam stosowny link, zostałam oskarżona o to, że "nie dzielę się wzorami"...

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama raczej wymyślam - popieram artykuł !

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu powiedz mi czym sie rozni projekt wlasny od projektu autorskiego... pytam bo zrobilam sowe nie kozystalam ze wzorow ani toturuiali zrobilam wg wlasnej fantazji prace podpisalam projekt autorski i zostalam oskarzona o pisanie nieprawdy i ze to jest kopia.. powiesz mi jak to jest..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla pewności zapytałam znajomej prawniczki i dowiedziałam się co następuje:
      Projekt własny i autorski to to samo.
      Łatwo jest w internecie rzucać oskarżeniami o plagiat. Niech osoba zarzucająca to udowodni.
      Fakt, że ktoś użył np. filetowego motywu sowy i ty też zrobiłaś filetową sowę, ale nieco inną, nie znaczy, że ją splagiatowałaś.
      A jeśli sowy były prawie identyczne i, jak zakładam, dosyć proste, to też nie ma mowy o kopiowaniu, bo prawo autorskie nie chroni najprostszych elementów, które każdy zrobi z głowy, np kółka ze słupków.
      Podsumowując, moim zdaniem powinnaś poprosić oskarżającego o wzór lub zdjęcie, które rzekomo powieliłaś, a jeśli nie będzie umiał takowego wskazać, to w grupie/na forum/na stronie internetowej, na której czynił ci zarzuty napisz publicznie, że taka a taka osoba rzuca niesłusznymi oskarżeniami, na które nie ma dowodów.
      I nie martw się - mnie też ktoś "intelygentny" zarzucił wczoraj, że ten artykuł jest plagiatem ;)

      Usuń
  11. dziekuje Ci za szybka odpowiedz
    zanim zaczelam dyskusje z owa pania przeczytalam twoj artykol i rozmowe z prawnikiem dzieki temu mialam mocniejsze argumenty aby sie bronic .. Jeszcze raz dziekuje za wyjasnienie mi tej kwestii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłyśmy pomóc :)

      Usuń

Każda opinia jest dla mnie cenna, jedynie chamskie komentarze będę usuwać. Zapraszam do wypowiadania się, gdyż cenię Wasze zdanie, nawet odmienne od mojego.