Navigation Menu

Translate

Prawa autorskie / Copyright

Prawa autorskie / Copyright

poniedziałek, 3 października 2016

Nako Boho - włóczka skarpetkowa

Witajcie, kochani! Nie wiem, czy się Wam chwaliłam, ale dostałam śliczną paczuszkę od firmy Galplast (klik), w której znalazły się m.in. dwa motki włóczki Nako Boho oraz druty skarpetkowe. Spróbowałam jednego i drugiego i właśnie chciałabym o tym Wam dziś opowiedzieć.


Zacznijmy może od informacji podstawowych. Włóczka ma w składzie 75% wełny i 25% poliamidu. Motek waży 100g i mierzy około 400m, zalecane szydełko to 2mm, zalecane druty: 2,5-3,5mm. Włóczka nazywana jest skarpetkową, nie oznacza to jednak, że służy tylko do robienia skarpetek. Ten typ włóczki można spokojnie wykorzystać również na pledy, rękawiczki, czapki, swetry i inne rzeczy, które z założenia mają grzać, co zapewnia duży procent wełny w składzie.


Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy przy oglądaniu tej włóczki, są jej kolory. W motku mogą wyglądać niepozornie i chaotycznie, w gotowej robótce przemieniają się w wyglądające na planowane pasy i inne wzory. Paleta odcieni włóczki prezentuje się następująco:


I o ile sam zamysł niesamowicie mi się podoba, o tyle nie każdy odcień mi podpasował. Na przykład w przypadku pierwszego koloru od lewej w drugim rzędzie (81255), który zresztą dostałam do testowania, mam wrażenie przesytu: tu dyniowy, tam dwa odcienie zieleni, tam gdzieś ciapki i jeszcze te róże, jestem na nie, ale już na przykład kolor poniżej tego podoba mi się niesamowicie.

Przejdźmy może do ceny. Waha się ona w okolicach 20 złotych za motek 100g:
kamart.net - 19,90zł, ale aktualnie trwa przecena na 18,90zł
toiowo.sklep.pl - 19,90zł
e-pasmanteria.pl - 19,95zł
nadodatek.pl - 16,99zł

Nie jest to jednak cena wygórowana, ponieważ włóczka jest bardzo wydajna: z jednego motka można zrobić na drutach dwie pary mitenek, starczy też spokojnie na parę skarpetek, o czym się zaraz przekonacie. Jest to również włóczka o dobrym składzie - wełna zapewnia niezbędne w nadchodzących dniach ciepełko (cholerka, temperatura ma spaść do sześciu stopni!), a poliamid wytrzymałość na wyciąganie się i mechacenie gotowych wyrobów.

Kiedy zaczęłam testować włóczkę, myśl o skarpetkach trochę mnie przerażała, dlatego naukę robienia na pięciu drutach zaczęłam od czegoś prostszego - od mitenek, które już w ubiegłym roku obiecałam mojemu bratu. Znaczy się, obiecałam mu bezdomki, względnie żulówki, ale może pozostańmy przy oficjalnym nazewnictwie. Przerażona trochę ilością drutów, przekonałam się, że to nie takie trudne, a to za sprawą tego filmiku Iwony Eriksson (klik). Bez prucia się nie obyło, ale to dlatego, że źle dobrałam wzór i w trakcie zmieniła mi się koncepcja. Ostatecznie postanowiłam wydziergać mitenki calusieńkie najzwyklejszym ściegiem ściągaczowym - 1 oczko prawe, 1 oczko lewe, 1 oczko prawe, 1 lewe itd. z dziurą na kciuk i ściągaczem dookoła niej w pewnym momencie. W końcu miały to być mitenki dla nastoletniego (już niedługo!) chłopaka, czyli nie za bardzo ozdobne.


Uważam, że chyba się udało, w każdym razie brat jest zadowolony, a moim zdaniem wzory, jakie tworzy ta włóczka, wydają się wystarczającym ozdobnikiem na robótkach z niej wykonanych. Ten akurat kolor, czyli mieszanina granatu, niebieskiego, grafitu i bieli jest według mnie piękny i świetnie zaprojektowany, a Wam jak się podoba?

Na te tutaj mitenki poszło mniej, niż 50 gramów włóczki, i to odliczając spory fragment, który musiałam uciąć, aby pasma koloru układały się możliwie jak najbardziej podobnie w obydwu sztukach. Ucięty kawałek spożytkowałam, robiąc próbkę, która pokazuje, jak się wspomniana włóczka układa na szydełku:


Również nieźle, choć na drutach bardziej mi się podoba.
Przy drugim motku odważyłam się już na skarpety, wspomagając się również kursem Iwony Eriksson, który możecie znaleźć tutaj (klik). I choć wyrabianie pięty wydawało mi się czarną magią - udało się! Chyba aż taka beznadziejna w tych drutach nie jestem, a może to zasługa tego, że Iwona tak świetnie tłumaczy. Mam nadzieję, że z drugą skarpetą pójdzie szybciej, bo póki co dopadł mnie leń, jeśli chodzi o dzierganie drugiej, póki co mam w planach skończenie przed nią swetra i wypróbowanie jeszcze jednej włóczki od Galplastu.
Ach, zapomniałabym Wam pokazać tę skarpetę, o której tak tu opowiadam:


Zużyłam na nią dokładnie 26g włóczki. Pewnie osoba z normalnymi stopami (ja mam rozmiar 35) zużyje nieco więcej, ale aby jeden motek nie starczył na całą parę, musiałyby to być chyba podkolanówki.

Wspomniany komplet
źródło - ravelry.com (klik)
Cóż, gotowy wyrób z Nako Boho jest nieco szorstki i sztywny, jednak po praniu (nie wiem, czy to zasługa samego procesu, czy też płynu do wełny, którego użyłam) staje się bardziej miękki, przyjemniejszy w dotyku, jednak mimo wszystko nie polecałabym tej włóczki dla malutkich dzieci i wrażliwców (choć widziałam komplet dla niemowląt nią robiony), nie wspomniawszy już o alergikach uczulonych na włóczki odzwierzęce.

źródło - ravelry.com (klik)
Jeśli mówimy już o praniu i pielęgnacji, włóczka jest dość odporna na niszczenie. Prałam w temperaturze wyższej, niż zaleca producent (nie róbcie tego w domu!), czyli w 40 stopniach i włóczka wyszła z tego bez szwanku. Również prasowanie nie zrobiło na niej wrażenia. Owszem, splot się nieco spłaszczył, ale żadnego topienia się czy filcowania. Ostatnim testem było bardzo intensywne pocieranie o dywanik - również nic. Pewnie z czasem się zmechaci, jak to wełna, ale ta odporność jest bardzo na plus, ponieważ nie wyobrażam sobie, jak wyglądałaby po chwili użytkowania podeszwa w skarpetkach z mechacącej się włóczki.

Cóż, podsumujmy. Włóczka bardzo mi się podoba. Może nie wszystkie kolory mi odpowiadają, ale sam zamysł jest bardzo ciekawy. Włóczka nadaje się na wyroby od skarpet po chusty i pledy. Skład sprawia, że Nako Boho jednocześnie grzeje oraz jest odporna na mechacenie się i wyciąganie. Motek stugramowy wydaje się bardzo wydajny, gdyż ma aż 400m.

A na koniec chciałam Wam pokazać jeszcze jedną włóczkę od Galplast, z którą będę miała przyjemność pracować. Gdy tylko zobaczyłam te kolory, wiedziałam, że muszę ją mieć - i mam. W planach jest delikatny, leciutki sweterek.
Ogólnie Nako to moja ulubiona firma produkująca kłębuszki, uwielbiam ich za jakość, różnorodność, ale przede wszystkim za soczyste kolory, często dobrane w piękne melanże i cieniowania. Urzekły mnie z jednokolorowych Estiva i Calico, urzekł mnie Vals, urzekł Moher Special, urzekła Arya,bardzo chciałabym też spróbować Ombre i Superlambs Special Tweed.

A Wam jak się podoba ta włóczka? Macie na nią chrapkę, a może jednak wolicie bardziej stonowane i niewzorzyste wełenki?

7 komentarzy:

  1. widze ze na niej pisze, ze mozna prac w pralce.... faktycznie? mysle o niej pod kątem chusty... bo kolorki serio są obłędne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, prałam w pralce w 40 stopniach i jest ok :)

      Usuń
  2. Mitenki mają fantastyczny kolor :) Faktycznie, żaden wzór już im nie potrzebny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Włóczka jest przepiękna. W Twoich pracach wygląda fantastycznie. Zestawienie kolorów jest idealne.

    OdpowiedzUsuń
  4. oj muszę spróbować zrobić w końcu skarpety:) Zapraszam do Kuźni Upominków:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Zestawy kolorystyczne nie są złe, ale nie sięgnęłabym po żaden - te biało-czarne (lub biało-szare) pasy pasują jak pięść do nosa... W zrobionych przez Ciebie mitenkach też jakoś tak mi to nie leży, a już bez tej zebry zestawienie kolorystyczne byłoby idealne. Trochę jak policyjna taśma na miejscu przestępstwa ;)

    OdpowiedzUsuń

Każda opinia jest dla mnie cenna, jedynie chamskie komentarze będę usuwać. Zapraszam do wypowiadania się, gdyż cenię Wasze zdanie, nawet odmienne od mojego.