Navigation Menu

Translate

Prawa autorskie / Copyright

Prawa autorskie / Copyright

piątek, 6 kwietnia 2018

Yak Mongolia od Pascuali

Witam Was, kochani, w ten wiosenny dzień! Chciałabym Wam dziś zaprezentować włóczkę Yak Mongolia firmy Pascuali, a przy okazji poczęstować wzorem na prosty komin, który świetnie sprawdzi się w takie dni, jakie mamy ostatnio - gdy jest za ciepło, by ubierać się w ciepłe swetry i kurtki oraz zapinać pod samą szyję, ale jednak troszkę wieje. Po kolei. Zacznijmy od włóczki, bo to naprawdę rarytasek.


Yak Mongolia to 100% wełny z jaka. Motek 50-gramowy mierzy 100 metrów i przeznaczony jest na druty/szydełko ok. 4mm. Na stronie internetowej firmy Pascuali (klik) kosztuje 19,53$ za motek 50-gramowy, plus oczywiście jeszcze trzeba się liczyć z kosztami wysyłki z Niemiec (ta przy zamówieniach powyżej 99 euro jest do Polski i innych krajów UE darmowa, więcej przeczytacie tutaj (klik).

Włóczka występuje w 17 kolorach. Jako że wraz z motkiem otrzymałam segregator z próbkami, możecie je obejrzeć poniżej:


A co to właściwie jest ten jak i jakie (nomen omen) jego wełna ma właściwości?

Zwierzę to może Wam przypominać trochę krowę - i słusznie, należy do rodziny wołowatych. Występuje głównie w Tybecie, Indiach i Chinach. Zwierzęta te muszą wytrzymywać skrajnie niskie temperatury - nawet -40 stopni Celsjusza! - dlatego ich wełna jest ciepła, a jednocześnie oddychająca. Nie zawiera praktycznie lanoliny, dlatego świetnie nadaje się dla alergików, gdy zwykła wełna owcza czy nawet merino są problemem. Do tego jest piekielnie wytrzymała, nie mechaci się za bardzo, ciężko ją przetrzeć czy przerwać. We właściwościach przypomina nieco kaszmir, jest podobnie miękka i szlachetna. Zaliczamy ją do włókien luksusowych, gdyż z jednego zwierzęcia można pozyskać ok. 100g dobrej jakościowo przędzy rocznie.


Producent zaleca, by wełnę prać w trzydziestu stopniach ręcznie. Ja dołożyłabym od siebie to, by nie stosować absolutnie płynów do płukania (w ogóle ich nie lubię i nie używam, ale to temat na oddzielny post np. na Facebooka. Dajcie znać, czy chcecie wyjaśnienia, dlaczego lepiej nie używać płynów do płukania przy wyrobach włóczkowych) i unikać mocnych detergentów. U mnie świetnie sprawdza się do prania jaka dziecięcy szampon.
Po praniu nie wykręcamy pracy, odciskamy ją za to w ręcznik, by pozbyć się nadmiaru wody, rozkładamy na płasko i suszymy (ewentualnie blokujemy szpilkami, jeśli wzór tego wymaga). Tak traktowany wyrób posłuży nam przez wiele lat, nie zmieniając swoich właściwości.


Z włóczki Yak Mongolia można oczywiście robić też na szydełku, lecz należy się liczyć z tym, że zużycie surowca będzie większe. Gotowy wyrób na szydełku, nawet szydełkiem nieco mniejszym, niż zalecane i z samych półsłupków, wciąż jest cudownie miękki.

Włóczka ta jest dobrze skręcona, przypomina trochę sznureczek - nieco elastyczny, jednak dużo mniej rozciągliwy, niż np. wełna merino czy wielbłądzia. Ma to swoje zalety - wyrób nie zmieni dramatycznie rozmiaru po praniu, nie będzie się naciągał w noszeniu, będzie bardziej wytrzymały.

Z tego powodu opisywana wełna moim zdaniem fantastycznie nada się na tak wymagające pod względem surowca robótki, jak spódnice, skarpetki, ale też standardowo - czapki, kominy, swetry, szale, grubsze chusty, również odzież noworodkową i niemowlęcą. Wspaniale sprawdzi się noszona nawet na gołe ciało, nie powinna gryźć. Jeśli chodzi o sezon, to spokojnie możemy nosić ją jesień-zima-wiosna, a nawet w chłodniejsze letnie dni, wszystko dzięki jej właściwościom termoizolacyjnym.

Warto również nadmienić, że Yak Mongolia ma cieńszą siostrę - Yak Lace, która to ma taki sam skład i gamę kolorów, różni się tylko grubością: jej metraż to 400m/50g i przeznaczona jest na druty ok. 2,5mm. Mnie nie było dane jej wypróbować, ale zajrzyjcie tu, jeśli Was zainteresowała (klik).


Ja z mojego motka w pięknym, nieoczywistym kolorze - ni to szarość, ni brąz, ni beż - chciałam zrobić męską czapkę, jednak 50g okazało się niewystarczające. Ostatecznie powstał komin dla mnie (choć mój mąż też z powodzeniem może nosić).
Jest niesamowcie miękki i choć może wygląda niepozornie, po założeniu daje dotyk luksusu. Nawet zmęczona i zdyszana nie czuję pod nim nadmiernej potliwości. Świetnie sprawdza się teraz, wczesną wiosną, gdy grube kominy i szaliska idą w odstawkę, ale po szyi jednak wciąż trochę wieje - a ja bardzo nie lubię swetrów i bluzek zabudowanych pod szyją, zresztą takie nie sprawdzają się do karmienia piersią.
Jeśli macie ochotę wykonać ze mną ten komin w udawane warkocze, to zapraszam. Wzór jest bardzo prosty, spokojnie sobie z nim poradzicie, a jeśli coś jest niejasne - po to jest sekcja komentarzy, zarówno tu jak i na Facebooku, po to jest możliwość napisania do mnie wiadomości prywatnej na fanpage lub też emaila!


Legenda:
p - oczko prawe 
l - oczko lewe 
pp - dwa oczka razem na prawo
Rzędy parzyste przerabiamy tak, jak schodzą z drutu.

Zaczynamy od nabrania oczek w ilości podzielnej przez 6. U mnie jest to 96 oczek na obwód ok. 52cm. Na drutach z żyłką lub skarpetkowych zamykamy oczka w okrąg, uważając, by nic nie przekręcić.
Następnie przerabiamy fragment ściągacza, wysoki na ok. 5cm, wzorem: *2p, 2l*, powtarzaj **.

Część właściwa:
1. *4p,2l*, powtarzać **
2. tak, jak schodzi z drutu
3. *pomijamy trzy oczka, nie przerabiając ich z drutu na drut, ani nie przerabiając; od czwartego liczymy trzy rzędy w dół, wbijamy tam drut i wyciągamy nitkę idącą od kłębka - powstaje nam długie oczko, które dla pewności jeszcze naciągamy; wracamy do pominiętych oczek, już normalnie wykonując 2p, 1pp*, powtarzać **. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do tego punktu, proponuję obejrzeć ten film (klik). Przedstawia on robienie popularnego wzoru kłosa - tutaj robimy coś podobnego, ale wyciągamy tylko jedno oczko.
4. tak, jak schodzi z drutu

Punkty 1-4 powtarzamy, aż osiągniemy wymarzoną wysokość komina. Na koniec zamykamy oczka sposobem elastycznym - ja proponuję szydełkiem, wykonując jedno oczko łańcuszka na 4 zamknięte oczka.



PODSUMOWANIE

Moim zdaniem włóczka Yak Mongolia firmy Pascuali jest zdecydowanie warta wypróbowania. Rekomenduję ją każdej dziewiarce, dla której cena nie gra roli, bo najważniejsza jest jakość, która chce rękodzieło kojarzyć z luksusem i mieć w swym włóczkowym dorobku coś naprawdę porządnego. Jestem dumna, że dane mi było wypróbować tę włóczkę i życzę Wam podobnego uczucia zadowolenia ze swoich tworów za każdym razem, gdy ich dotykacie. 
Mam nadzieję, że ktoś pokusi się o wykonanie komina z mojej instrukcji. Będzie mi bardzo miło, jeśli pochwalicie się nim tak, bym ja również mogła zobaczyć, co też powstało.

Na koniec zapraszam do odwiedzenia i polubienia fanpage Pascuali - ze względu na wspaniałe włóczki i cudowne zdjęcia warto ich obserwować. Dużo inspiracji mają także dla użytkowników Instagrama, tam też proponuję zerknąć.






15 komentarzy:

  1. Prezentujesz nam kolejną cudowną i niezwykłą włóczkę. Niestety, pomimo chęci, jest ona poza moim zasięgiem finansowym, a szkoda, bo bardzo cenię sobie naturalne włókna. Ja z miłą chęcią poczytam o płynie do płukania, bo sama go używam i jestem ciekawa, dlaczego nie jest to najlepsze rozwiązanie dla robótek - moim (JESZCZE) się nic nie stało, ale to do czasu, dlatego chętnie poczytam przed czym powinnam je chronić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odnośnie włóczki to jestem jej bardzo ciekawa, chętnie ją podotykam w jakiejś pasmanterii. A co do ciekawego komentarza to robiąc kartki na Dzień matki trafiłam na taki cytat: "Dom jest tam gdzie mama" i od jakiegoś czasu siedzi mi w głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mercedes wśród wełny. Świetnie zaprezentowałaś to cudo. Oj już widzę siebie siedzącą w bujany fotelu przystawionym do rozpalonego kominka. Siedzę i bujam się dziergając cieplutkie skarpety mojemu mężowi, który dogląda jak rośnie las i o czym szumią drzewa. Niestety marzenia…… ale jak to mówią, że marzenia się nie spełniają, tylko marzenia się spełnia. Pozdrawiam z Leśnej Chatki

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie myśl teraz naszła taka
    Zrobię sweter z wełny Jaka!
    Będzie ciepły miły słodki
    I do tego też 2 botki.
    Bo na botki dawno już mam chęci
    Taki pomysł to mnie kręci.
    Prezentacja wełny mocno mnie zainspirowała
    Widać że włóczka jest doskonała
    I na sweter i na botki się nadaje
    Coż mi więcej pozostaje?
    Nic tylko wyszukać tę włoczkę w necie
    I za kilka miesięcy robotkę podziwiać będziecie!!!



    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna włóczka. Wyobrażam sobie z niej mega szeroki komin-pulowerek w formie wstęgi Mobiusa 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa, luksusowa.... moze w san raz na jakieś okazyjne chciejstwo ..jeśli nie chcesz mojej zguby tego jaka kup mi luby🤣 zaintrygowałaś

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi się podoba ten blog. Będę tutaj częściej zaglądała, bo uwielbiam szydełko i druty. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię Twój blog :) nałogowo kocham włóczki... Ujawniam się, bo ten konkurs...😊 raz wygrałam i więcej nie brałam udziału, bo ile razy można mieć szczęście, ale kiedy 🍃w konkursie jest taka wygrana, to jednak próbuję 🍃

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa recenzja. Kolory małych motkow śliczne. Komin jest bardzo fajnym rozwiązaniem. Pozdrawiam D.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wełna wydaje się super :) tylko ta cena ;) ale może kiedyś się skuszę, jak będę chciała zrobić coś ekstra dla córek :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wełenka jak najbardziej godna uwagi, Muszę ją mieć w swojej kolekcji pt. następna robótka ręczna.Pozdrawiam i dziękuję za przybliżenie tego wspaniałego materiału.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaciekawiła mnie ta wełenka i te kolorki na małych próbkach, trochę cena odstrasza ale... może...

    OdpowiedzUsuń
  13. Super :-) Dziękuję za tak rzetelną i skrupulatną opinię. Dzięki Tobie już wiem czego się spodziewać.
    Pozdrawiam
    Maryna

    OdpowiedzUsuń

Każda opinia jest dla mnie cenna, jedynie chamskie komentarze będę usuwać. Zapraszam do wypowiadania się, gdyż cenię Wasze zdanie, nawet odmienne od mojego.