Navigation Menu

Translate

Prawa autorskie / Copyright

Prawa autorskie / Copyright

wtorek, 17 marca 2015

Słów kilka o szydełkach Addi

Jak wspomniałam na facebooku, dostałam od Ukochanego w prezencie szydełka Addi Click do szydełkowania normalnego, knookingu lub szydełkowania tunezyjskiego. Wspomniałam również, że po testach postaram się je zrecenzować. Wypróbowałam, podziergałam i postanowiłam podzielić się garścią informacji, a także moją opinią.



ZESTAW


W zestawie znajduje się piórniczek zapinany na zatrzaski, a do tego 8 szydełek:
3,5mm, 4mm, 4,5mm, 5mm, 5,5mm, 6mm, 7mm, 8mm.
W zestawie, który ja otrzymałam, znajdowała się także żyłka, jednak nie każdy ją zawiera. Niestety na nią nie ma w piórniczku kieszonki, prawdopodobnie będę ją dorabiać/doszywać, chyba, że wymyślę coś lepszego.


ŻYŁKA


Ale po co właściwie ta żyłka i na czym polega jej nowatorstwo? Otóż, jak już wspomniałam, szydełka Addi mogą służyć do knookingu oraz metody tunezyjskiej, zwanej afgańską. Szydełka używane do tych metod zazwyczaj mają dziurkę, są długie lub kończą się również żyłką, jednak niemożliwą do odczepienia. Tymczasem szydełka Addi kończą się gniazdkiem, do którego pasuje taka końcówka żyłki:


Jak się łatwo domyślić, po włożeniu do końcówki szydełka i przekręceniu, żyłeczka się nam mocuje. Co ciekawe, możemy sobie przedłużyć tę konstrukcję, ponieważ w żyłce znajduje się otwór, przez który można przewlec sznureczek. Istnieją również małe "kosteczki", zakładane na jej koniec i blokujące, by łatwiej szydełkować metodą tunezyjską. No i powstaje nam takie coś:


GDZIE I ZA ILE?


Jak już wspomniałam, mam zestaw z żyłką, ale jego jest dosyć ciężko dostać. Żyłki natomiast można dokupić. Sam zestaw w kamarcie kosztuje 101,30zł i można go kupić o tu (klik), a i po rozmowie z Kasią żyłki też zapewne się dostanie. Owszem, nie jest on tani, ale zapewne niemiecka jakość i dobre tworzywa użyte do produkcji zapewnią nam trwałość na lata.


MOJA OPINIA


Jestem z tych szydełek bardzo zadowolona. Komfort pracy - no cudeńko po prostu. Dużo lżejsze od tych, które dotąd używałam, gładziutkie, ślizgające się po nitce praktycznie wykonują najcięższą część roboty za nas. Ogromnym atutem jest także to, że jeden zestaw może służyć do trzech różnych technik. Jak każda kobieta, zwracam uwagę również na wygląd, a wytworny, czarny piórniczek z logiem Addi Click, dziergadełka w kolorze złotym oraz dwa największe, z plastiku zmieszanego z brokatem (nie mam pojęcia, dlaczego są inne, ale to nieważne) w pełni mnie zadowalają. Z iskierkami w oczach zmieniłam dotychczasowe szydełko w trakcie pracy nad chustą na Addi i robi mi się fantastycznie, samo przybywa po prostu.


Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie miała uwag. Spójrzcie na opakowanie:


Jest wyraźnie napisane "The 100cm long cord" lub, jak kto woli, "Das 100cm lange Seil". Wnioskuję więc, że żyłka w zestawie powinna mieć równo metr, tym bardziej, że na niej samej obok innych informacji drobniutkim druczkiem jest napisane właśnie 100cm, nie ma więc mowy o pomyłce. Tymczasem, po zmierzeniu okazało się, ze nasz czerwony sznureczek ma zaledwie 74cm. Po zasięgnięciu opinii dowiedziałam się, że żyłka Addi jest tworzona pod druty, mają one 13cm, a więc z dwoma na końcach faktycznie długość zestawu ma 100cm. Jednak skoro stoi jak byk "100cm CORD/SEIL" to chyba żyłka powinna tyle mieć? Skoro Niemcy mierzą długość żyłki wraz z drutami, to podają długość przyrodzenia razem z kręgosłupem? Aż bałabym się kupować u nich prezerwatywy.
No ale pomińmy tego typu dygresje i wróćmy do tematu. Kolejną moją uwagą jest fakt, że niektóre gniazdka na końcu szydełek były za wąskie, aby wsadzić tam końcówkę żyłki. Trzeba było wsadzić pilniczek do paznokci i trochę nim pokręcić, aby otworek stał się dostatecznie duży. No i, skoro już jestem czepialska, uważam, że numeracja na szydełkach powinna zostać wygrawerowana lub w inny sposób zabezpieczona przed ścieraniem, ponieważ już teraz cyferki stają się u mnie niewyraźne.

PODSUMUJMY


Pomimo tych kilku krytycznych uwag, jestem przeszczęśliwa z tych szydełek. Jak już wspomniałam, robią one praktycznie za mnie, a mnie pozostaje upajanie się tą przyjemnością szydełkowania. Są leciutkie, eleganckie, wielofunkcyjne i podejrzewam, że z powodzeniem będą mi służyć jeszcze bardzo, bardzo długo.

A NA KONIEC KOSZULKI NA JAJKA: 


Szydełko 1,25mm
Kordonek Maya Madame Tricote w kolorze żółtym (w rzeczywistości bliższy złotemu)




3 komentarze:

  1. Wspaniałe szydełka :-)
    Koszulki na jaja cudne!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, na jakimś innym blogu, że to wykończenie żyłki ciężko przechodzi przez oczka. Jakie są Twoje odczucia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie tak jest, ja odcięłam po prostu tę końcówkę.

      Usuń

Każda opinia jest dla mnie cenna, jedynie chamskie komentarze będę usuwać. Zapraszam do wypowiadania się, gdyż cenię Wasze zdanie, nawet odmienne od mojego.