Navigation Menu

Translate

Prawa autorskie / Copyright

Prawa autorskie / Copyright

niedziela, 29 marca 2020

8 rad, jak stworzyć reglan własnego pomysłu

Witajcie, kochani! Do tego wpisu zbieram się już od dawna, ale ciągle coś mnie od niego odciąga. Tymczasem przymusowa izolacja sprzyja kreatywności, zarówno mojej, jak i Waszej. Dlatego właśnie zapraszam Was na wpis, w którym mam nadzieję rozjaśnić co nieco wątpliwości na temat projektowania i wykonywania własnego swetra czy bluzki metodą bezszwową od góry!
Nie będzie to wzór krok po kroku, nie będzie to nawet szczegółowy poradnik. Zamierzam podzielić się za to kilkoma ważnymi radami, które pozwolą Wam wymyślić coś od zera, z głowy, tak jak zazwyczaj i ja robię.
Do pracy potrzebne będą druty na żyłce 80 albo 100cm (będziemy korzystać z magic loopa), do tego coś na odłożenie rękawów. Może być duża agrafka do łapania oczek (jednak z nią nie da się przymierzyć sweterka w trakcie pracy), może być kawałek kontrastowej włóczki, żyłka lub krótkie druty na żyłce, takie do robienia czapek, niekoniecznie we właściwym rozmiarze.
Do tego oczywiście dobra włóczka — na złą szkoda czasu — w ilości niemożliwej dla mnie do przeliczenia, bo to zależy od wzoru i rodzaju włóczki. Cienkiego moherku może wystarczyć 100g, grubej, ciężkiej wełny możemy potrzebować i kilograma.


I PRÓBKA
To chyba najważniejsza rada, jaką tu przeczytacie. Dobrze wykonana próbka stanowi klucz do sukcesu. Nie może być ona małym prostokącikiem o szerokości 10 oczek, bo będzie zwyczajnie niemiarodajna. Wykonujemy kwadrat o rozmiarach co najmniej 10cm na 10cm tym wzorem, którego w naszym udziergu będzie najwięcej (później przy obliczeniach możemy wziąć poprawkę na to, że np. jakiś warkocz przez środek zwęzi nasz raglan, a ażur go nieco poszerzy). TAK WYKONANĄ PRÓBKĘ NALEŻY WYPRAĆ! Wiele osób o tym zapomina, a tymczasem włóczki pracują podczas prania, szczególnie pierwszego. Piorąc próbkę w dokładnie takim detergencie i w takiej temperaturze wody, jaką zamierzamy zastosować już na gotowej rzeczy. W ten sposób nie tylko unikniemy przykrej niespodzianki pod tytułem sweter mi się dwa razy powiększył, ale i zweryfikujemy, czy ten program prania, który wybraliśmy, oszczędzi włóczkę przed sfilcowaniem czy innym zniszczeniem.

II OBLICZENIA
Kto w szkole nie lubił matematyki, ręka w górę! Ja mojej nie podniosłam, bo ten przedmiot nie stwarzał mi problemów, wręcz przeciwnie — nawet dobrze się dogadywaliśmy. I całe szczęście, bo królowa nauk bardzo przydaje się przy dzierganiu, szczególnie takim własnego pomysłu. Na szczęście, wystarczy jej podstawowa znajomość, bo zatrzymamy się na dodawaniu, odejmowaniu, mnożeniu i dzieleniu; żadne tam przerażające funkcje czy całki ;)
Obliczenia są bardzo ważne, szczególnie na początku. Moje zazwyczaj robię w kalendarzu i przypominają raczej plany bomby atomowej, niż cokolwiek związanego z robótkami.
Przede wszystkim, musimy wyliczyć, ile nabrać oczek na początek. Ja zazwyczaj nabieram na obwód swojej głowy, chyba że chcę głęboki dekolt, wtedy jest ich siłą rzeczy więcej. 
Warto przy swoich obliczeniach wykorzystać tabelkę samoliczącą, zwaną przeze mnie kalkulator raglanu, którą stworzyła Intensywnie Kreatywna (link: http://www.intensywniekreatywna.pl/wp-login.php?redirect_to=/wszystko-co-do-pobrania/)

III PROPORCJE
Ten punkt w sumie wiąże się z poprzednim. Chodzi o to, że w swoich obliczeniach musimy zawrzeć proporcje własnego ciała. Ja mam na przykład dość szczupłe ręce i rozdzielając oczka na reglan, zazwyczaj dzielę liczbę oczek początkowych przez 6 i jeden rękaw to mniej-więcej (raczej mniej o 3-4 oczka) 1/6 całości. Wiem za to, że mam stosunkowo obfity biust... no, może nie jakiś bardzo imponujący, ale jednak go mam... więc, kiedy rozdzielam oczka na przód i tył, to zamiast zrobić je po równo (2/6 całości), "zabieram" kilka oczek z pleców i "dokładam" je do przodu. Męskiego swetra nigdy nie robiłam, ale patrząc na proporcje ciała panów, możnaby się pokusić o zrobienie czegoś dokładnie odwrotnego, bo plecy u nich bywają szersze.

IV LINIA RAGLANU
Linia ta to miejsce, w którym dodajemy oczka, aby robótka stopniowo nam się rozszerzała od karczku, aż do punktu, w którym oddzielimy rękawy od korpusu. Kwestię swetrów z okrągłym karczkiem pozwolę sobie pominąć, bo za takimi nie przepadam, wolę te "prostokątne" wersje. 
W nich dodajemy po dwa oczka na plecach (na początku i końcu), na przedzie, i na każdym z rękawów, a więc w sumie przybywa nam 8 oczek co drugi rząd. Oczywiście to tylko propozycja, bo dodawanie oczek możemy sobie dowolnie rozplanować, na przykład ja w aktualnym sweterku dodaję w jednym okrążeniu oczek 16, ale za to przez kolejne 3 okrążenia nie dodaję nic.
Mamy tu spore pole do popisu. Możemy zrobić narzuty, albo dodawać oczka przez podniesienie nitki z poprzedniego rzędu, albo przerobić dwa oczka w jednym. Możemy pomiędzy dodawanymi oczkami nie robić żadnej przerwy (chyba że między narzutami, wtedy musi być przynajmniej jedno oczko), możemy zrobić na przykład jedno lub dwa oczka lewe, albo bardziej ozdobnie, warkoczyk. Można też pokusić się o bardzo ozdobną linię raglanu, którą znajdziemy w internecie. Moja ostatnia miłość to ta z poniższego filmu. https://youtu.be/fTjhxOrvZOc
Warto miejsce dodawania oczek oznaczyć sobie markerem.
Dodając oczka, dochodzimy do momentu, gdy robótkę da się rozłożyć na płasko, pośrodku mamy otwór ma głowę, suma szerokości przodu i tyłu równa się naszemu obwodowi pod pachami, a szerokość rękawa obwodowi ręki. Wtedy oczka z rękawów odkładamy na inny drut czy co tam mamy do zabezpieczenia przed pruciem, a pracujemy tylko na korpusie swetra.

V DEKOLTY I WERSJE ROZPINANE
Sprawa jest bardzo prosta. Aby uzyskać wersję rozpinaną sweterka, musimy po prostu dziergać w rzędach, odwracając robótkę, zamiast w okrążeniach. Podobnie sprawa się ma z dekoltami czy na przykład łezkami na plecach. Tam, gdzie robótka ma się nam rozdzielić, robimy w rzędach, na przykład zaczynamy dziergać w ten sposób i dopiero po uformowaniu dekoltu przechodzimy do robienia na okrągło. Aby uzyskać dekolt okrągły, odsłaniający nieco ramiona, wystarczy nabrać więcej oczek i od razu robić okrążenia, ale już do dekoltu szpiczastego należy nabrać mniej oczek na przód, rozdzielić je w następujący sposób: 1/2 przodu, rękaw, tył, rękaw, 1/2 przodu, i co drugi rząd na początku i na końcu rzędu dodawać jedno oczko. Dopiero po uzyskaniu satysfakcjonujących rozmiarów dekoltu można zacząć robić w okrążeniach.
Wiem też, że niektóre panie używają metody rzędów skróconych, aby linia pleców była wyżej, niż linia dekoltu, ja jednak z tego nie korzystam. Lubię w ręcznie robionych sweterkach odsłonięte plecy.
 
VI PACHA
Przechodzimy do robienia rękawów. Pierwsze, co zapewne rzuci się w oczy, to wielka dziura pod pachą. Absolutnie się tym nie martwimy! Można to spróbować zniwelować, nabierając jeszcze kilka oczek z brzegów tej dziury, nim zamkniemy rękaw w okrążenie, ja jednak rzadko to robię. To miejsce wymaga niestety zszycia po zakończeniu pracy, ale obiecuję, że to bardzo mały szew i jedyny, jaki musimy wykonać, dziergając tą metodą.

VII RĘKAWY
Są niestety moją zmorą. No nie lubię ich dziergać i zajmują mi zdecydowanie więcej czasu, niż korpus, dlatego w najbliższym czasie zamierzam stworzyć kilka bluzek, w których rękawy będą krótkie. 
Jest jednak jeden sposób, w jaki możemy sobie ułatwić dzierganie. Ja nie cierpię robić najpierw jednego rękawa, później drugiego: zapominam zapisać, jak go formowałam, gdzie odejmowałam oczka, myli mi się liczenie okrążeń. Na szczęście z pomocą przyszła mi Drutoterapia i sposób na wykonywanie dwóch rękawów jednocześnie, na tych samych drutach z żyłką. Dzięki temu wychodzą zawsze idealnie równiutkie.

VIII KREATYWNOŚĆ I PRAKTYKA
Robienie swetra czy bluzki z głowy wymaga od nas kreatywności, ale też elastyczności. Korpus swetra już jest dobry i możnaby rozdzielić oczka, ale rękawy są zbyt wąskie? Nic nie szkodzi, robimy jeszcze kilka okrążeń, gdzie nie dodajemy oczek w części "przód" i "tył", a jedynie na rękawach. Oczka już rozdzielone, dochodzimy do wysokości biustu, a tu okazuje się, że będzie problem z jego zmieszczeniem? Ponownie, dodajemy kilka oczek po bokach przodu, które ujmiemy później na wysokości talii. Za mało włóczki? No to może zrobimy dużymi drutami, rękawy do łokcia i wystarczy, a może mamy coś, co ładnie się połączy. Przykłady można mnożyć, przy dzierganiu trzeba po prostu myśleć, dostosować się i być może zapytać na grupie dziewiarskiej o pomoc, kiedy okaże się ona potrzebna, a my utkniemy. To żaden wstyd! :)
Plusem metody raglanu/reglanu od góry jest to, że możemy przymierzać robótkę w trakcie i dostosować ją do naszej sylwetki na bieżąco praktycznie w każdym momencie, a im więcej swetrów czy bluzek zrobimy, tym bardziej automatycznie będzie nam to z czasem szło. 
A satysfakcja z własnego pomysłu i wkomponowania własnego wzoru jest bezcenna, zapewniam!
Mam nadzieję, że moi czytelnicy coś dodadzą do powyższych rad w sekcji komentarzy :) Zachęcam też do dzielenia się przemyśleniami i pytaniami. Buziaki i do zobaczenia w kolejnym wpisie, mam nadzieję wkrótce!

niedziela, 1 marca 2020

Midnight — blask w oczach

Witajcie, kochani! Wiem, że dawno nic nie pisałam i biję się w pierś, ale czasu starcza mi albo na dzierganie, albo na rozpisywanie się na blogu. Na szczęście moje robótki można też śledzić na Facebooku, gdzie opisuję wszystko w miarę na bieżąco. Planuję też co nieco wpisów mniej włóczkowych, a bardziej poradnikowych, na przykład takiego molocha na temat dziergania sweterków i bluzek z głowy.

Ale do rzeczy, bo nie wpadłam tu, by pisać o swoich planach czy składać czcze obietnice, ale po to, by przedstawić fajną włóczkę! 

Mamy przed sobą przędzę jednego z moich ulubionych producentów — starej i bardzo cenionej firmy DMC — o poetyckiej nazwie Midnight. Włóczka ta składa się w 36% z akrylu, 30% wełny, 30% poliamidu, 4% metalizowanego poliestru. Skład nie jest najgorszy, choć w większej części sztuczny. Wełna zapewnia ciepło, natomiast poliamid — efekt sztucznego moherku, miękkość i puszystość. 
W 50 gramach wcale nie tak małego motka znajdziemy 110m nitki.
   

Włóczka nadaje się zarówno na druty, jak i szydełko. Producent rekomenduje rozmiar 5mm, natomiast moim zdaniem robiąc czapki, kominy czy swetry powinniśmy wziąć na to poprawkę i sięgnąć po rozmiar 4-4,5mm, a przy ażurach, szalach i chustach spokojnie możemy poszaleć nawet do rozmiaru 6mm.
Kolorów nie ma zbyt wielu, zaledwie 9, lecz wszystkie są piękne. Paleta barw, zaczerpnięta z polskiej strony producenta prezentuje się tak:

Włóczka nadaje się przede wszystkim na odzież. Trzeba uważać, bo trochę drapie: nie wiem, czy to kwestia włoska, wełny, czy może metalicznej nitki, lecz wrażliwców będzie trochę podgryzać, więc nie powinni zakładać jej na gołe ciało. Mnie tam mało która włóczka jest w stanie pogryźć, więc nie narzekam.
Z Midnight wyjdą przepiękne chusty, szale, czapki, rękawiczki, kominy, a przede wszystkim swetry, kamizelki i kardigany. W udziergu z tej eleganckiej włóczki zadawać można szyku i jednocześnie nie bać się zimna. Wiem, że zima, o ile jakaś w ogóle była, już dobiega końca, lecz ja wiosną lubię nosić ciepłe swetry zamiast kurtki, tak więc mnie na pewno się przyda.
Jak widzicie, ja zdecydowałam się na zrobienie swetra. Posłużyłam się drutami 4,5mm, zużyłam na niego 6,5 motka (rozmiar M). Okazuje się więc, że włóczka jest bardzo wydajna! 
Sweterek nosi się cudownie, jest bardzo lekki, a włosek wypełnia dziury w ażurowym wzorku, dzięki czemu nie wieje po ciele. Może nie najważniejszym, lecz dla mnie dość istotnym atutem jest fakt, że pięknie mieni się w słonku — typowa ze mnie sroka ;) Trzeba tylko uważać, bo przy pierwszym praniu farbuje!

Jeżeli chodzi o samą pracę z Midnight i to, co następuje tuż po. Dzierga się przyjemnie, choć nie polecam ostrych drutów, ze względu na lekką tendencję do rozwarstwiania się. Raczej warto przygotować sobie albo narzędzia metalowe, albo z porządnego drewna, nie takie typowe bambusy — chodzi o to, by włosek się nie zaczepiał, lecz ślizgał. Ostrzegam też, że gubi błyszczące nitki i po pracy to pieroństwo znajdziemy wszędzie, nawet na własnym mężu ;)
Pracę pierzemy w 40°C, nie prasujemy, suszymy na płasko. Jak już wspomniałam, nie mieszajcie z białym, bo przy pierwszym praniu zafarbuje. Gotowy wzór raczej się nie rozciąga, nie zmienia swojego rozmiaru, lecz i tak — jak zawsze — polecam wyprać próbkę przed obliczeniami.

Cóż, moja ocena jest zdecydowanie pozytywna. Włóczka nie należy do tanich (ok.16zł za motek), lecz zdecydowanie się wyróżnia na polskim rynku. Błysk jest wyraźny, lecz nie jarmarczny, bo nitka metalizowana pięknie miesza się z długim włoskiem. Udziergi z tej włóczki będą bardzo widowiskowe i na pewno zrobią wrażenie na znajomych! 
O konstrukcji samego swetra mam nadzieję napisać jeszcze osobny wpis, mam nadzieję, że nie za kolejne kilka miesięcy. Tak więc do zobaczenia, mam nadzieję! 
Wiem, że mamy już prawie wiosnę, ale mam nadzieję, że wybaczycie mi ten nieco zimowy jeszcze wpis ;) 

środa, 16 października 2019

Grzech 7.: Lenistwo

Z okazji ukończenia sweterka, który Wam zaraz pokażę, przygotowywałam zupełnie inny wpis. Miałam nazwać go Babim latem, miały być piękne zdjęcia i historia, jak to w lutym dostałam od męża na urodziny cudowną, miękką włóczkę, którą przerobiłam właśnie w to oto dzieło. Ale będzie zupełnie inaczej, bo jest mi z jego powodu zwyczajnie smutno. I to na moje własne życzenie.

wool alpaca merino knitting crocheting yarn

Jak już wspomniałam, prace rozpoczęłam w lutym - od dokładnego planu. Zrobiłam próbkę, wyprałam ją ręcznie, dokładnie wyliczyłam potrzebną ilość oczek. Rozrysowałam wszystko, zaczerpnęłam ładny motyw z książki Wydawnictwa RM "450 ściegów na drutach" i rozpoczęłam pracę. Dziergałam zazwyczaj wieczorami albo w krótkich wolnych chwilach, kiedy akurat nie byłam na studiach, a moja córeczka spała lub zajmował się nią ktoś inny, oczywiście tylko jeśli nie miałam akurat obowiązków. Były to momenty praktycznie siłą wyrywane z mojej doby.

Po kilku przerwach, po nauce robienia dwóch rękawów jednocześnie dzięki niezawodnej Drutoterapii, wreszcie skończyłam. Był początek października, czyli czekałam na ten moment osiem miesięcy. Byłam tak niecierpliwa, że jeszcze bez prania założyłam go na rodzinny wypad i udało się zrobić trochę ładnych zdjęć.

handmade wool knit

Zgubiło mnie moje własne lenistwo. Otóż zamiast poświęcić chwilę na pranie ręczne, zapakowałam go do pralki. Ustawiłam program delikatny i temperaturę 30 stopni, mając głowę spokojną: przecież robiłam tak już ze swoimi wełnianymi udziergami. Problem w tym, że wcześniej używałam pralki u mojej mamy, a teraz pierwszy raz wyprałam coś swojego u nas, w nowej pralce.



Po swetrze zostały mi piękne zdjęcia... i sfilcowany gałganek, który może i byłby dobry na moją dwulatkę, gdyby nie był tak sztywny. Spróbuję jeszcze sposobów na zmiękczenie filcu: do pierwotnych rozmiarów raczej nie wróci, ale może chociaż zrobi się dobry na malutką i będzie miała coś ciepłego pod kurtkę na srogą zimę. Ale i tak mi smutno.



Także, kochani, apel do Was. Ja już nie będę tak głupia i nie zmarnuję wielu godzin pracy, chcąc sobie oszczędzić dziesięciu minut prania. Od dziś wszystkie wełniane udziergi piorę ręcznie i do tego też Was namawiam. Nie ufajcie programom w pralce.


A na koniec zestawienie: mój ostatni sweter oraz pierwszy, jaki zrobiłam na drutach. Wygrzebałam Pana Cekiniastego z dna szafy i, stwierdziwszy, że za bardzo opina mnie w biuście oraz jest mi w nim za gorąco, podarowałam go dziewczynie mojego brata.


czwartek, 3 października 2019

DMC Happy Cotton i wzór na niemowlęce buciki


Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o włóczce, która niewiele różni się od poprzedniej. Wydawałoby się, że wcale się nie wyróżnia na tle innych bawełnianych kłębuszków na rynku, gdyby nie to, że występuje w iście calineczkowym rozmiarze.
DMC Happy Cotton to włóczka dedykowana przez mojego ulubionego producenta głównie do amigurumi. Jej sporym atutem jest to, że występuje w naprawdę wielu kolorach, a przy tym motki liczą sobie zaledwie 20 gramów, czyli 1/5 takiego standardowego motka. Może wydawać się to głupie, dopóki nie potrzebujemy niewielkich ilości włóczki, ale za to w wielu wariantach kolorystycznych. Tak jest na przykład przy dzierganiu maskotek, ale i popularnych, kolorowych toreb, tapestry crochet, corner to corner czy żakardów na drutach. Sprawdzi się także przy małych formach, różnego rodzaju ozdobach.


Skład to 100% bawełny, certyfikowanej przez Oeko-Tex, co oznacza, że może być używana nawet dla noworodków (jak dla mnie z certyfikatem OT100 nada się nawet na ośmiorniczki dla wcześniaków, ale z tego co wiem, akcja ta ma swoje wybrane włóczki). Motek 20-gramowy liczy około 43 metry. a przeznaczony jest na szydełko i druty 3,5-4mm, choć do amigurumi brałabym stanowczo mniejsze. Paleta liczy 50 kolorów. Doskonale łączy się z włóczką, o której pisałam w poprzedniej recenzji, czyli DMC Baby Cotton.

Źródło grafiki: http://dmc-cw.com.pl/produtkty/happy-cotton-art-392/
Jak wiecie, ja mam dwie lewe ręce do amigurumi, z tego powodu długo zastanawiałam się, co mogłabym z naszej szczęśliwej bawełny zrobić. Aż pewnego weekendu schowałam na spacer trzy motki do plecaka, i tak zaczęłam dłubać buciki dla maluszka. Przyznam, że takie małe, proste rękodzieło było niezłym relaksem, dawno czegoś podobnego nie robiłam i zapomniałam już, jakie to miłe. Na moją gwiazdę takie niechodki są już stanowczo za małe, ale w najbliższej rodzinie oczekiwana jest maleńka dziewczynka, mająca się pojawić w listopadzie, także na prezent będą jak znalazł. :)



Tak naprawdę, chcąc opisać wrażenia z dziergania Happy Cotton, musiałabym powtórzyć wszystko z poprzedniego wpisu. Nie będę tego robić, więc zachęcam do zajrzenia tam (klik), a dodam tylko, że pośród licznych zalet włóczki dostrzegam jeden minus - cenę. 5-6 złotych za tak maleńki motek to jednak cena mało ekonomiczna, ale przynajmniej włóczka nadrabia jakością. Jest też dosyć wydajna, z moich trzech moteczków powstałaby jeszcze spokojnie opaska na główkę maluszka i jakaś ozdoba do niej.


A teraz szybki wzór na buciki z tej włóczki. Wychodzi rozmiar na ok. 2 miesiące (zależy od stópki malca), ale przy odrobinie matematyki i chęci możecie go sobie zmodyfikować.

Biały:
1. 10 oczek łańcuszka
2. 1 oł, 3 półsłupki z narzutem w to samo oczko, po 1 psł.z.n. w kolejne 8 oczek, 5 psł.z.n. w kolejne oczko, po 1 psł.z.n. w kolejne 8 oczek (wypadną tak jakby pod poprzednimi 8 półsłupkami), 2 psł.z.n. w kolejne oczko (to samo, w które na początku zrobiliśmy już 3 psł.z.n.), zamknąć oczkiem ścisłym w pierwszy psł.z.n. (nie w oczko ścisłe!).
3. 1 oł, po 2 psł.z.n. w kolejne 3 oczka, po 1 psł.z.n. w kolejne 8 oczek, po 2 psł.z.n. w kolejne 5 oczek, po 1 psł.z.n. w kolejne 8 oczek, po 2 psł.z.n. w kolejne 2 oczka, zamknąć oczkiem ścisłym w pierwszy psł.z.n.
4. 1 oł., (2psł.z.n. w jednym oczku, 1 psł.z.n. w kolejne oczko) x 3, po 1 psł.z.n. w 8 kolejnych oczek, (2psł.z.n. w jednym oczku, 1 psł.z.n. w kolejne oczko) x 5, po 1 psł.z.n. w 8 kolejnych oczek, (2psł.z.n. w jednym oczku, 1 psł.z.n. w kolejne oczko) x 2, zamknąć oczkiem ścisłym w pierwszy psł.z.n.
5. 1 oł., (2psł.z.n. w jednym oczku, 1 psł.z.n. w 2 kolejne oczka) x 3, po 1 psł.z.n. w 8 kolejnych oczek, (2psł.z.n. w jednym oczku, 1 psł.z.n. w 2 kolejne oczka) x 5, po 1 psł.z.n. w 8 kolejnych oczek, (2psł.z.n. w jednym oczku, 1 psł.z.n. w 2 kolejne oczka) x 2, zamknąć oczkiem ścisłym w pierwszy psł.z.n.
6. 1 oł, po jednym półsłupku W TYLNĄ NITKĘ każdego oczka poprzedniego rzędu, zamknąć oczkiem ścisłym w pierwszy półsłupek.

Uff, najtrudniejsza część, czyli podeszwa, za nami!

Brązowy:
7-9. 1 oł, po 1 półsłupku zwykłym w każde oczko łańcuszka, zamknąć oczkiem ścisłym w pierwszy półsłupek.

Różowy:
10. 1 oł, po 1 psł.z.n. w 23 kolejne oczka, dwa półsłupki z narzutem przerabiane górą w kolejne dwa oczka /czyli narzut, wbić szydełko w kolejne oczko łańcuszka, przeciągnąć nitkę, wbić szydełko w kolejne oczko łańcuszka, przeciągnąć nitkę, złapać i przeciągnąć nitkę od kłębka przez powstałe 4 pętelki na szydełku/, (po 1 psł.z.n. w 2 kolejne oczka, dwa półsłupki z narzutem przerabiane górą w kolejne dwa oczka) x 4, po 1 psł.z.n. w każde kolejne oczko do końca okrążenia, zamknąć oczkiem ścisłym w pierwszy psł.z.n.
11. 1 oł, po 1 psł.z.n. w 23 kolejne oczka, (dwa półsłupki z narzutem przerabiane górą w kolejne dwa oczka, 1 psł.z.n. w kolejne oczko) x 5, po 1 psł.z.n. w każde kolejne oczko do końca okrążenia, zamknąć oczkiem ścisłym w pierwszy psł.z.n.
12. 1 oł, po 1 psł.z.n. w 23 kolejne oczka, (dwa półsłupki z narzutem przerabiane górą w kolejne dwa oczka) x 5, po 1 psł.z.n. w każde kolejne oczko do końca okrążenia, zamknąć oczkiem ścisłym w pierwszy psł.z.n.
13. 1 oł, po 1 psł.z.n. w 22 kolejne oczka, dwa półsłupki z narzutem przerabiane górą w kolejne dwa oczka, trzy półsłupki z narzutem połączone górą w kolejne trzy oczka /czyli narzut, wbić szydełko w kolejne oczko łańcuszka, przeciągnąć nitkę, wbić szydełko w kolejne oczko łańcuszka, przeciągnąć nitkę, wbić szydełko w kolejne oczko łańcuszka, przeciągnąć nitkę, złapać i przeciągnąć nitkę od kłębka przez powstałe 5 pętelek na szydełku/, dwa półsłupki z narzutem przerabiane górą w kolejne dwa oczka, po 1 psł.z.n. w każde kolejne oczko do końca okrążenia, zamknąć oczkiem ścisłym w pierwszy psł.z.n.
14. 1 oł, po 1 psł.z.n. w 21 kolejnych oczek, trzy półsłupki z narzutem połączone górą w kolejne trzy oczka, po 1 psł.z.n. w każde kolejne oczko do końca okrążenia, zamknąć oczkiem ścisłym w pierwszy psł.z.n.
13. BEZ OCZKA ŁANCUSZKA, (5 słupków w drugie oczko od szydełka, oczko ścisłe w drugie oczko od tego, w które wbite są słupki) x powtarzać do końca okrążenia, oczko ścisłe w pierwsze oczko okrążenia.
Uciąć nitkę, schować i zakończyć.

Zapewniam, że ten wzór tylko na pierwszy rzut oka wygląda tak skomplikowanie. Jak zaczniecie robić, wszystko się rozjaśni ;) Czas wykonania jednego butka to, w zależności od umiejętności, około godzina, może mniej.


Mam ogromną nadzieję, że podzielicie się ze mną wrażeniami na temat dzisiejszego wpisu, a najlepiej zdjęciami  bucików zrobionych według instrukcji ;) Nie zapomnijcie też napisać, jak Wam się podoba nowe logo bloga, zaprojektowane przez Pana Męża! Pamiętajcie, że najłatwiej ze swoimi pytaniami lub wiadomościami dorwać mnie na Facebooku, gdzie znajdziecie mnie pod hasłem Wyszydełkowana. Ciepłe, mimo pogody, pozdrowienia!