Navigation Menu

Translate

Prawa autorskie / Copyright

Prawa autorskie / Copyright

środa, 27 czerwca 2018

DMC Natura Denim


Witajcie, kochani! Zdaję sobie sprawę, że zabierałam się do pisania tej notki jak pies do ... no, nieważne czego, jeża, ale oto jestem! I w dodatku mam przyjemność przedstawić Wam bardzo ciekawą włóczkę. Na wstępie zaznaczę, że przepraszam za wszelkie błędy, ale tekst jest pisany na telefonie. Postaram się je poprawić, jak tylko jakiekolwiek zauważę.

Informacje podstawowe

Natura Denim to włóczka produkcji bardzo znanej, bardzo starej i bardzo cenionej przeze mnie (i nie tylko) firmy DMC. Pochodzi z Włoch, składa się w 100% z bawełny. Występuje w motkach pięćdziesięciogramowych, liczących sobie około 75 metrów, można ją zatem zaliczyć do grubszych bawełen.

Kolory

To, co ją różni od innych włóczek, czy chociażby od samej "podstawowej" Natury Just Cotton, to barwy. Paleta kolorów wygląda następująco:


Jak sama nazwa wskazuje, mamy do czynienia z efektem denim. Oznacza to, że włóczka ma krótkie pasy cieniowania z gwałtownym przejściem pomiedzy jasnym a ciemnym odcieniem tego samego koloru lub wrecz pomiedzy tym kolorem a bielą. W robótce tworzy to ciekawy efekt wytarcia koloru, jego usunięcia, jak gdybyśmy skropili pracę wybielaczem. 

Dzierganie

Włóczka według producenta przeznaczona jest na szydełko i druty 4-4,5mm i jest to moim zdaniem trafna ocena, a nawet do odzieży, która z założenia ma być lejąca, wzięłabym 5mm. 
Efekt moim zdaniem jest ładniejszy przy wykorzystaniu techniki robienia na drutach, jednak ja przekornie wyczarowałam z niej coś na szydełku.

Tak wyglądają próbki na drutach — ścieg pończoszniczy i ścieg ryżowy:


A tak prezentuje się właściwa praca — szydelkowa torebka wzorem muszelek:


Muszę przyznać, że robiło się bardzo przyjemnie. Włóczka na początku trochę mi się rozwarstwiała, ale z czasem się przyzwyczaiłam, ostrożniej łapałam nitkę i już nie było tego problemu. Na plus mogę zaliczyć to, że gotowa dzianina ładnie się układa już w trakcie pracy, bez blokowania.
Niestety włóczka jest mało wydajna, trzeba wziąć to pod uwagę przy wyliczaniu ilości potrzebnych motków.

Co można z niej zrobić?

Oj, wiele rzeczy! To bardzo uniwersalna włóczka. 
Nadaje się zarówno na odzież, jak i przedmioty użytkowe. Można wydziergać coś dla niemowlaka (szczególnie z tych pastelowych kolorów, np. cappuccino, jasny jeans), jak i dla alergika ze względu na dobry, całkowicie naturalny skład. 
Będzie świetna do letnich bluzek, crop topów, ponch, narzutek i sweterków. Nada się na drutowy kocyk (na szydełkowy też, ale może być dość ciężki), na torebkę, narzutę na łóżko, osłonkę na doniczkę, i tak dalej... Można nawet pokusic się o maskotki!

Oto kilka przykładów zastosowania Denimu z bloga DMC (klik):


Pielęgnacja

Włóczka należy do, jak to ja nazywam, odpornych. Można ją z powodzeniem prać w pralce, nawet w temperaturze 90°C, wirować, prasować "i co ino". Nie mechaci się, co najwyżej może się trochę, ale naprawdę niezauważalnie, wybarwić. Sweter z niej zrobiony przetrwa nawet apokalipsę zombie. ;)

Podsumowanie

Co prawda cena nie jest niska (około 13,50zł za 50g), ale jakość jest świetna. Włóczka jest równej grubości, matowa, przyjemna w dotyku, wytrzymała. Dzianina doskonale zachowuje kształt i przetrwa lata.
Jeżeli ktoś lubi dobrą, nietypową włóczkę oraz niepowtarzalne efekty, to serdecznie polecam.

Konkurs

Na fanpage pojawił się konkurs, w którym można wygrać inną włóczkę od DMC i szydełko tej firmy. Zajrzyjcie koniecznie!


piątek, 6 kwietnia 2018

Yak Mongolia od Pascuali

Witam Was, kochani, w ten wiosenny dzień! Chciałabym Wam dziś zaprezentować włóczkę Yak Mongolia firmy Pascuali, a przy okazji poczęstować wzorem na prosty komin, który świetnie sprawdzi się w takie dni, jakie mamy ostatnio - gdy jest za ciepło, by ubierać się w ciepłe swetry i kurtki oraz zapinać pod samą szyję, ale jednak troszkę wieje. Po kolei. Zacznijmy od włóczki, bo to naprawdę rarytasek.


Yak Mongolia to 100% wełny z jaka. Motek 50-gramowy mierzy 100 metrów i przeznaczony jest na druty/szydełko ok. 4mm. Na stronie internetowej firmy Pascuali (klik) kosztuje 19,53$ za motek 50-gramowy, plus oczywiście jeszcze trzeba się liczyć z kosztami wysyłki z Niemiec (ta przy zamówieniach powyżej 99 euro jest do Polski i innych krajów UE darmowa, więcej przeczytacie tutaj (klik).

Włóczka występuje w 17 kolorach. Jako że wraz z motkiem otrzymałam segregator z próbkami, możecie je obejrzeć poniżej:


A co to właściwie jest ten jak i jakie (nomen omen) jego wełna ma właściwości?

Zwierzę to może Wam przypominać trochę krowę - i słusznie, należy do rodziny wołowatych. Występuje głównie w Tybecie, Indiach i Chinach. Zwierzęta te muszą wytrzymywać skrajnie niskie temperatury - nawet -40 stopni Celsjusza! - dlatego ich wełna jest ciepła, a jednocześnie oddychająca. Nie zawiera praktycznie lanoliny, dlatego świetnie nadaje się dla alergików, gdy zwykła wełna owcza czy nawet merino są problemem. Do tego jest piekielnie wytrzymała, nie mechaci się za bardzo, ciężko ją przetrzeć czy przerwać. We właściwościach przypomina nieco kaszmir, jest podobnie miękka i szlachetna. Zaliczamy ją do włókien luksusowych, gdyż z jednego zwierzęcia można pozyskać ok. 100g dobrej jakościowo przędzy rocznie.


Producent zaleca, by wełnę prać w trzydziestu stopniach ręcznie. Ja dołożyłabym od siebie to, by nie stosować absolutnie płynów do płukania (w ogóle ich nie lubię i nie używam, ale to temat na oddzielny post np. na Facebooka. Dajcie znać, czy chcecie wyjaśnienia, dlaczego lepiej nie używać płynów do płukania przy wyrobach włóczkowych) i unikać mocnych detergentów. U mnie świetnie sprawdza się do prania jaka dziecięcy szampon.
Po praniu nie wykręcamy pracy, odciskamy ją za to w ręcznik, by pozbyć się nadmiaru wody, rozkładamy na płasko i suszymy (ewentualnie blokujemy szpilkami, jeśli wzór tego wymaga). Tak traktowany wyrób posłuży nam przez wiele lat, nie zmieniając swoich właściwości.


Z włóczki Yak Mongolia można oczywiście robić też na szydełku, lecz należy się liczyć z tym, że zużycie surowca będzie większe. Gotowy wyrób na szydełku, nawet szydełkiem nieco mniejszym, niż zalecane i z samych półsłupków, wciąż jest cudownie miękki.

Włóczka ta jest dobrze skręcona, przypomina trochę sznureczek - nieco elastyczny, jednak dużo mniej rozciągliwy, niż np. wełna merino czy wielbłądzia. Ma to swoje zalety - wyrób nie zmieni dramatycznie rozmiaru po praniu, nie będzie się naciągał w noszeniu, będzie bardziej wytrzymały.

Z tego powodu opisywana wełna moim zdaniem fantastycznie nada się na tak wymagające pod względem surowca robótki, jak spódnice, skarpetki, ale też standardowo - czapki, kominy, swetry, szale, grubsze chusty, również odzież noworodkową i niemowlęcą. Wspaniale sprawdzi się noszona nawet na gołe ciało, nie powinna gryźć. Jeśli chodzi o sezon, to spokojnie możemy nosić ją jesień-zima-wiosna, a nawet w chłodniejsze letnie dni, wszystko dzięki jej właściwościom termoizolacyjnym.

Warto również nadmienić, że Yak Mongolia ma cieńszą siostrę - Yak Lace, która to ma taki sam skład i gamę kolorów, różni się tylko grubością: jej metraż to 400m/50g i przeznaczona jest na druty ok. 2,5mm. Mnie nie było dane jej wypróbować, ale zajrzyjcie tu, jeśli Was zainteresowała (klik).


Ja z mojego motka w pięknym, nieoczywistym kolorze - ni to szarość, ni brąz, ni beż - chciałam zrobić męską czapkę, jednak 50g okazało się niewystarczające. Ostatecznie powstał komin dla mnie (choć mój mąż też z powodzeniem może nosić).
Jest niesamowcie miękki i choć może wygląda niepozornie, po założeniu daje dotyk luksusu. Nawet zmęczona i zdyszana nie czuję pod nim nadmiernej potliwości. Świetnie sprawdza się teraz, wczesną wiosną, gdy grube kominy i szaliska idą w odstawkę, ale po szyi jednak wciąż trochę wieje - a ja bardzo nie lubię swetrów i bluzek zabudowanych pod szyją, zresztą takie nie sprawdzają się do karmienia piersią.
Jeśli macie ochotę wykonać ze mną ten komin w udawane warkocze, to zapraszam. Wzór jest bardzo prosty, spokojnie sobie z nim poradzicie, a jeśli coś jest niejasne - po to jest sekcja komentarzy, zarówno tu jak i na Facebooku, po to jest możliwość napisania do mnie wiadomości prywatnej na fanpage lub też emaila!


Legenda:
p - oczko prawe 
l - oczko lewe 
pp - dwa oczka razem na prawo
Rzędy parzyste przerabiamy tak, jak schodzą z drutu.

Zaczynamy od nabrania oczek w ilości podzielnej przez 6. U mnie jest to 96 oczek na obwód ok. 52cm. Na drutach z żyłką lub skarpetkowych zamykamy oczka w okrąg, uważając, by nic nie przekręcić.
Następnie przerabiamy fragment ściągacza, wysoki na ok. 5cm, wzorem: *2p, 2l*, powtarzaj **.

Część właściwa:
1. *4p,2l*, powtarzać **
2. tak, jak schodzi z drutu
3. *pomijamy trzy oczka, nie przerabiając ich z drutu na drut, ani nie przerabiając; od czwartego liczymy trzy rzędy w dół, wbijamy tam drut i wyciągamy nitkę idącą od kłębka - powstaje nam długie oczko, które dla pewności jeszcze naciągamy; wracamy do pominiętych oczek, już normalnie wykonując 2p, 1pp*, powtarzać **. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do tego punktu, proponuję obejrzeć ten film (klik). Przedstawia on robienie popularnego wzoru kłosa - tutaj robimy coś podobnego, ale wyciągamy tylko jedno oczko.
4. tak, jak schodzi z drutu

Punkty 1-4 powtarzamy, aż osiągniemy wymarzoną wysokość komina. Na koniec zamykamy oczka sposobem elastycznym - ja proponuję szydełkiem, wykonując jedno oczko łańcuszka na 4 zamknięte oczka.



PODSUMOWANIE

Moim zdaniem włóczka Yak Mongolia firmy Pascuali jest zdecydowanie warta wypróbowania. Rekomenduję ją każdej dziewiarce, dla której cena nie gra roli, bo najważniejsza jest jakość, która chce rękodzieło kojarzyć z luksusem i mieć w swym włóczkowym dorobku coś naprawdę porządnego. Jestem dumna, że dane mi było wypróbować tę włóczkę i życzę Wam podobnego uczucia zadowolenia ze swoich tworów za każdym razem, gdy ich dotykacie. 
Mam nadzieję, że ktoś pokusi się o wykonanie komina z mojej instrukcji. Będzie mi bardzo miło, jeśli pochwalicie się nim tak, bym ja również mogła zobaczyć, co też powstało.

Na koniec zapraszam do odwiedzenia i polubienia fanpage Pascuali - ze względu na wspaniałe włóczki i cudowne zdjęcia warto ich obserwować. Dużo inspiracji mają także dla użytkowników Instagrama, tam też proponuję zerknąć.






niedziela, 4 marca 2018

Swetry. Modne Projekty Jane Ellison - recenzja + konkurs



Witajcie, kochani! Na zachętę, byście dotrwali do końca wpisu powiem, że czeka tam na Was konkurs ;) A teraz do rzeczy!

Wydawnictwo RM znane jest w dziewiarskim świecie, ale jeśli ktoś nie wie - mają bardzo dużo publikacji poświęconych robótkom ręcznym, wzorom na druty, szydełko czy nauce innych technik. Znajdziemy tam zarówno książki przetłumaczone z obcych języków, jak i napisane przez rodzimych autorów, jak świetne publikacje Agnieszki Przeniosło, poświęcone frywolitkom. Wszystkie książki o rękodziele z oferty tej oficyny możecie zobaczyć tutaj (klik). Przez moje ręce przewinęło się wiele z nich, m.in. wspomniana o frywolitkach, a także "Szydełko. Serwetki. Obrusy. Ozdoby","450 ściegów na drutach" (tę książkę wciąż mam w swojej biblioteczce i najczęściej z niej korzystam) czy "220 splotów szydełkowych".



Tym razem trafiły do mnie 128-stronicowe "Swetry. Modne projekty. Robótki na drutach" autorki Jane Ellison. Cena na okładce to 24,99zł, ale można je dorwać taniej.  Poza stroną wydawnictwa, ich książki widziałam w Empiku, Biedronce, na poczcie czy w różnych internetowych księgarniach.


Jak dumnie głosi opis na tylnej okładce, "Kardigany, swetry, bluzki, wdzianka i kamizelki (...) W książce znajdziesz instrukcje wykonania poszczególnych modeli, schematy ułatwiające pracę i kolorowe zdjęcia przedstawiające gotowe ubrania. Projekty są dość proste, a opisy przejrzyste, tak by nawet osoby o niewielkim doświadczeniu mogły je wydziergać." Jest to w stu procentach prawda!

Książka rozpoczyna się od kilku wstępnych zdań od autorki. Ellison pokazuje, że publikując to wydanie, chciała osiągnąć nieco więcej, niż wydać parę wzorów w papierowej formie. Okazuje się, że jej celem było nauczenie czytelników dopasowywania projektu do innej, niż podana, włóczki, figury, własnego wyobrażenia, rozwijanie kreatywności i chęci eksperymentowania, pokazanie, że ta sama dzianina z tego samego opisu może wyglądać totalnie inaczej w zależności od rąk, materiału, figury osoby noszącej. Jest to nietypowe podejście, które bardzo mi się podoba.
Często pytacie - czy w tej książce jest coś więcej, niż mogę znaleźć w internecie, poszukując darmowych wzorów? No cóż, jak widać jest.


Po wstępie przychodzi czas na legendę stosowanych oznaczeń oraz dokładne informacje wraz z fotografiami, jak wykonać próbkę, a później informacje, jak dostosować wzory do własnych preferencji. Następnie widzimy bardzo ciekawą część, w której autorka opisała, jak kształty i wzory konkretnie podkreślają nasze atuty i ukrywają niedoskonałości figury. Jaką rolę pełni dekolt w kształcie wielkiego V? Który model i w jaki sposób podkreśla talię? Za który wzór się wziąć, by ukryć brzuch, wydłużyć szyję, wyeksponować zgrabne pośladki? Jak widać, jest to podejście nie na zasadzie "wydłub sobie coś na drutach, skorzystaj z moich wzorów, a reszta mnie nie obchodzi", lecz prawdziwa gratka dla wielbicielek modnego ubioru i rękodzieła jednocześnie.
Kolejne stronice tłumaczą, jak włóczki i ściegi wpływają na dzianinę, a więc i gotowy projekt. Wszystko to poparte jest konkretnymi przykładami oraz zdjęciami.

Kolejna część to już konkretne projekty - jest ich dwanaście. Każdy oznaczony jest wg trudności w trzystopniowej skali. Na początku znajduje się tabela wymiarów dla poszczególnych rozmiarów, schematyczny rysunek dzianiny wraz z tymi wymiarami, wykaz potrzebnych materiałów.


Wzory rozpisane są dokładnie oczko po oczku, rząd po rzędzie - niestety dla wielbicielek schematów graficznych, tylko w formie słownej. Wszystko okraszone jest pięknymi zdjęciami nie tylko całego projektu, ale również zbliżeń na ciekawsze szczegóły. Niektóre projekty mają też część "Inne spojrzenie", gdzie zmiana włóczki i jakiegoś elementu radykalnie zmienia charakter wzoru, co pokazuje, że nie trzeba wszystkiego wykonywać 1:1, tylko warto eksperymentować.

Na koniec znajdziemy rozdział "Metody pracy", czyli wszystko, co musimy wiedzieć, by wykonać modele. Moim zdaniem ta część powinna znaleźć się wcześniej w chronologii wydania, ale to tylko kosmetyka. W tej części znajdziemy wykaz skrótów do opisów, sposoby dodawania i odejmowania oczek, opisane robienie oczek skrzyżowanych i warkoczy, wykorzystanie koralików, plisy, umieszczanie w dzianinie guzików, nabieranie oczek i wykańczanie, sposoby zszywania elementów, a także wskazówki, jak prać, przechowywać i użytkować dzianinę. Do tego mamy bardzo wyraźne (dużo przydatniejsze, niż zdjęcia) grafiki pomocnicze, a także fotografie z opisanych wcześniej modeli jako przykład wykorzystania danej metody.



Mam starsze wydanie tej publikacji (różni się tylko okładką i kilkoma szczegółami) i choć nie wykonałam ani jednego modelu, często po nie sięgam. Książka jest świetna dla osób, które chcą robić "z głowy" i potrzebują inspiracji, by wiedzieć, jaki kształt nadać robótce i w jaki sposób osiągnąć pożądany przez siebie efekt, a modele? Modele to tylko pretekst, przykłady - moim zdaniem nie są tu wbrew pozorom najważniejsze. Książka zdecydowanie rozwija kreatywność, autorce udało się osiągnąć jej zamierzenie.



Jako że bardzo ją lubię, niezmiernie cieszę się, że dzięki wydawnictwu RM jedno z Was czytających ten wpis będzie mogło zdobyć opisaną wyżej książkę. Wystarczy w komentarzu poniżej napisać, z jakiej włóczki najchętniej wydziergalibyście sweter i dlaczego. Jeżeli zamieszczacie komentarz anonimowo, koniecznie zostawcie do siebie jakiś namiar, email, imię i nazwisko z Fejsbuka, link do strony! Bardzo proszę również o udostępnienie posta z informacją o konkursie na swoim profilu Facebook. Na odpowiedzi czekam do niedzieli 11.03, a zwycięzcę ogłoszę na Facebooku w poniedziałek.

niedziela, 18 lutego 2018

Czapka Latorośl + wełna wielbłądzia

Witajcie, kochani! Dziś przychodzę do Was z szybkim udziergiem na drutach - czapką dla mojego niemowlaka. Nazwałam ją Latoroślą, ponieważ często mówię tak o młodej, a latorośle kojarzą mi się z poplątaniem - podobnie jak warkocze.


Do zrobienia czapki użyłam jednego motka Lana Gatto Camel Hair col. 5912 (60% wełna merino, 40% wełna wielbłądzia) o gramaturze 125m/50g. Dostałam go na Mikołajki od mojego męża i dopiero teraz doczekał się zastosowania. Mam jeszcze drugi motek, będzie coś do kompletu - komin i może rękawiczki? Wykorzytałam druty KnitPro w rozmiarze 3,5mm.


To może szybki przepis na czapkę, co Wy na to? Ilość oczek musicie sobie wyliczyć na podstawie próbki jednego motywu (wypranej i wysuszonej) w zależności od obwodu głowy, grubości drutów i włóczki oraz Waszego sposobu robienia. Motyw ma 16 oczek, a więc przez tyleż będzie podzielna ich ilość na czapkę.
Jeżeli wyjdzie Wam liczba niepodzielna przez 16, raczej nabierzcie mniej, niż więcej oczek - to nawet lepiej. Ściągacz możecie przerabiać na mniejszych drutach, niż motyw główny.
Na moją czapkę nabrałam 96 oczek.


WZÓR - CZAPKA LATOROŚL

Nabrać ilość oczek, która wynikła z wyliczeń. Zamknąć w koło, uważając, by nie przekręcić, przerabiać na okrągło metodą magic loop lub na drutach skarpetkowych.

Legenda:
p - oczko prawe
l - oczko lewe
2p/2p - przełóż dwa oczka prawe na drut pomocniczy z przodu robótki, przerób kolejne dwa oczka na prawo, wróć do oczek na drucie pomocniczym i przerób je na prawo
2p\2p - przełóż dwa oczka prawe na drut pomocniczy z tyłu robótki, przerób kolejne dwa oczka na prawo, wróć do oczek na drucie pomocniczym i przerób je na prawo
2pp - 2 oczka prawe razem pochylone w prawo
2pl - 2 oczka prawe razem pochylone w lewo
2ll - 2 oczka razem na lewo

Poniżej rozpisałam wzór tylko na jeden motyw. Aby wyszła czapka musisz powtarzać go dookoła tyle razy, ile motywów wyszło Ci z próbki.

Ściągacz: 2p, 2l.

Motyw główny:
1-4. 4p, 2l, 8p, 2l
*5. 2p/2p, 2l, 2p\2p, 2p/2p, 2l
6-8. 4p, 2l, 8p, 2l
9. 2p/2p, 2l, 2p/2p, 2p\2p, 2l
10-16. 4p, 2l, 8p, 2l*

Powtarzać okrążenia zaznaczone w **. Dopiero przy ostatnim powtórzeniu poprzestać na okrążeniu 9, w kolejnym rozpoczynając część Zwężanie.

Zwężanie:
1. 2pl, 2pp, 2l, 8p, 2l
2. 2p, 2l, 2pl, 4p, 2pp, 2l
3. 2p, 2l, 2pl, 2p, 2pp, 2l
4. 2p, 2l, 2pl, 2pp, 2l
5. 2pp, 2l, 2pp, 2l
6. 1p, 2ll, 1p, 2ll
7. 2pp, 2pp

Przez pozostałe na drucie oczka przewlec nitkę, mocno zaciągnąć, zawiązać i schować.

Jak wykonacie czapkę z powyższego wzoru, koniecznie się pochwalcie ;)

A teraz - przyjrzyjmy się włóknu, jakim jest wełna wielbłądzia...




Wielbłąd to zwierzę żyjące w specyficznych warunkach klimatycznych. Fakt, że w swych garbach gromadzi tłuszcz, czy że potrafi przeżyć długo bez wody, wiemy wszyscy. Ale wielbłąd zmaga się również z ogromnymi amplitudami temperatur - wszak w jego naturalnym środowisku w dzień jest niewyobrażalnie gorąco, a w nocy bardzo zimno.
Dzięki temu można powiedzieć, że wielbłądzia wełna ma właściwości termoregulacyjne - gdy jest nam ciepło, chłodzi skórę, gdy zimno - grzeje i izoluje od nieprzyjemnych warunków. Z tego samego powodu włókno dobrze pochłania pot, a jednocześnie nie moknie z zewnątrz tak bardzo, by mocno nasiąkać wodą, co może być nieprzyjemne w przypadku np. czapki.

Wełna wielbłądzia przez trudne środowisko życia zwierząt, z których jest pozyskiwana, cechuje się również niezwykłą trwałością. Jest także dość elastyczna.
Ma w sobie dużo lanoliny, co może być traktowane zarówno jako wada, jak i zaleta. Otóż lanolina jest tym, co uczula w wełnie owczej, jest to stosunkowo popularna alergia - więc wełna wielbłąda będzie uczulać osoby z alergią na owczą. Z drugiej jednak strony lanolina to substancja dobrze pielęgnująca skórę, nawilżająca ją, ułatwiająca gojenie itd. Jeśli jesteście rodzicami, na pewno mieliście z nią do czynienia - czy to w kosmetykach dziecka, maściach pośladkowych czy do pielęgnacji piersi przy karmieniu. Jeśli więc brak na nią alergii, jej obecność niesie za sobą wiele korzyści.


Jeśli chodzi o to, co my jako dziewiarki możemy zaobserwować podczas pracy z tym włóknem, to jest to przede wszystkim jego niezwykła miękkość. Gotowy wyrób jest sprężysty, mięsisty, dobrze się blokuje. Włóczka ma pojedyncze długie, cienkie włosy - trochę podobne, jak w alpace. Jest bardzo lekka, bo runo wielbłądzie jest puste w środku.

Muszę przyznać, że włóczka Camel Hair z domieszką właśnie tego włókna zachwyciła mnie niezmiernie, pracowało mi się z nią wspaniale, a efekt końcowy bardzo mi się podoba, i - co najważniejsze - nie gryzie mojego wrażliwego, alergicznego niemowlaka. Chciałabym kiedyś, gdy finanse pozwolą lub ktoś będzie chciał sprawić mi większy prezent, sięgnąć po tę włóczkę w znaczniejszej ilości, na przykład zamieniając ją w sweter.



A Wam jak się ona widzi? Wiedzieliście o wszystkich właściwościach wielbłądziej wełny, które opisałam?