Navigation Menu

Translate

Prawa autorskie / Copyright

Prawa autorskie / Copyright

środa, 24 maja 2017

Alize Bella - recenzja włóczki


Witajcie, kochani! Czy Wy też jesteście tak ciągle zmęczeni? Nie spodziewałam się, że pod koniec ciąży normalne funkcjonowanie - zakupy, dojazd na uczelnię, krótki spacer - stanie się takim wyzwaniem. No cóż, pozostał tylko miesiąc, za to bardzo intensywny, bo czeka mnie sesja na studiach. Trzymajcie kciuki!
Aby przejść do wpisu, kliknij tutaj!
Ale dziś nie o tym. Pamiętacie mój ostatni wpis, w którym pisałam o tym, jakie włóczki wybrać dla dzieciaczka? Wspominałam tam o Alize Bella i dziś właśnie chciałabym Wam tę włóczkę przybliżyć dokładniej.

INFORMACJE PODSTAWOWE

Włóczka Bella produkowana jest przez turecką firmę Alize, bardzo popularną i lubianą. Składa się w 100% z bawełny. 50-gramowy motek to 180m. Producent zaleca do niej szydełko od 1 do 3mm oraz druty od 2 do 4mm.
Włóczkę można kupić TUTAJ (klik) w cenie 5,91zł za motek w zwykłym, gładkim kolorze oraz TUTAJ (klik) za 6,71zł w wersji wielobarwnej, cieniowanej. (podane ceny obowiązywały w dniu 24.05.2017)



DO CZEGO SIĘ NADAJE?

Bella jest bardzo uniwersalną włóczką. Na pewno doskonale nadaje się na odzież letnią i dziecięcą (skład - 100% bawełny - zapewnia przewiewność, dobrą pochłanialność potu, prawie zerowe prawdopodobieństwo wystąpienia alergii), oraz na akcesoria dla najmłodszych, nawet noworodków (z tego samego powodu). Nadaje się również na maskotki i wiem, że dziewczyny siedzące w amigurumi często po nią sięgają i robią piękne rzeczy. Z racji tego, że jest odporna oraz nierozciągliwa, można z niej spokojnie dziergać torby, w tym mochila wayuu, plecaki, poduszki oraz inne rzeczy, na jakie tylko przyjdzie nam ochota.

JAK SIĘ Z NIEJ DZIERGA?

Na szydełku robiło mi się bardzo dobrze. Za pomocą rozmiaru 4mm (niby większy, niż zalecany, ale ja dziergam raczej ciasno, więc świetnie się w moim przypadku sprawdził) stworzyłam sweterek/kaftanik niemowlęcy, sukieneczkę dla maluszka oraz majteczki - osłonkę na pampersa. Włóczka świetnie ślizga się po narzędziu (Clover Soft Touch), a gotowa dzianina wyszła miękka, szczególnie jak na bawełnę, i bardzo przyjemna w dotyku. Troszkę gorzej było z drutami - sięgnęłam po 2,5mm - na nich włóczka się rozwarstwiała i wydawała nieco za mało skręcona, choć przy szydełku nie miałam tego wrażenia. Za to na drutach efekt końcowy jeszcze bardziej mi się podoba, przede wszystkim dlatego, że pięknie wygląda to cieniowanie - takie łagodne, długie pasma - a do tego dzianina jest lejąca i taka ogólnie "miła". Chyba przy moim tempie i cierpliwości nie porwałabym się na zrobienie z niej czegoś na siebie, np. bluzki, ale na akcesoria dziecięce, takie mini mini, jak najbardziej.




CO Z PIELĘGNACJĄ?

Teoretycznie włóczkę powinniśmy prać w 30 stopniach, najlepiej ręcznie, oraz prasować na najniższej mocy żelazka. Ja jednak moją próbkę potraktowałam 60 stopniami w pralce (na tyle piorę wszystkie rzeczy dla dziecka) i zapewniam, że nic złego jej się nie stało, wygląda dalej pięknie, nie puściła kolorów (choć za ciemniejsze odcienie nie ręczę, moje są raczej jasne). Spokojnie można ją prać w automacie w takich właśnie warunkach. Wyprasowałam ją też, ustawiając żelazko na "dwie kropki" i nic jej nie jest, a nawet zrobiła się nieco bardziej miękka, przyjemna w dotyku.
W dodatku włóczka się nie mechaci, trzeba ją bardzo długo i intensywnie pocierać o jeansy, żeby pojawiły się jakieś kłaczki. Jestem zadowolona zdecydowanie!

CZY WARTO KUPIĆ?

Nupelek - smoczek "po naszymu" ;)
Jestem zdecydowanie na tak. Włóczka bardzo mi się podoba, jest piękna, a do tego dobrej jakości i niedroga, wręcz rzekłabym tania jak za włóczkę tej klasy. Gotowa robótka wygląda oraz użytkuje się świetnie. Szczególnie polecam wersję Batik, czyli cieniowaną, ponieważ połączenia kolorów zachwycają! Moim zdaniem Bella nadaje się na wszystko, od maskotek, przez ubranka dziecięce, aż po ciuchy i opalacze dla nas oraz ozdoby do domu. Będą z niej zadowolone zarówno początkujące dziewiarki, jak dla mnie jest świetna do nauki szydełkowania, a na pewno dobrze po nią sięgnąć, jeśli dotychczas robiliście tylko ze średniej jakości akrylu, ale też nie pogardzą nią bardziej zaawansowane dziergające. Dodatkowym atutem jest dostępność - można ją kupić w większości pasmanterii internetowych, jak i stacjonarnych, nawet w zabitym dechami miasteczku nieopodal mojej wsi.


A Wy mieliście z nią do czynienia? Podzielcie się koniecznie w komentarzach Waszymi wrażeniami oraz zdjęciami robótek! A jeżeli wpis Wam się spodobał, udostępnijcie go, aby inni też mieli okazję przeczytać. Na pewno będą wdzięczni za cynk ;)

Za włóczkę do testów dziękuję firmie Craft&Haft, jest tak piękna, że już kupiłam więcej motków ;)

środa, 10 maja 2017

Jakie włóczki wybierać dla dzieci?


"Z czego zrobić ... dla niemowlaka?" - to jedno z pytań, które niezwykle często widzę na grupach szydełkowych. Równie często pada odpowiedź, że dla dzieci pasują wszystkie włóczki, które mają w nazwie "Baby". Jak mówi znany mem z prezydentem Andrzejem Dudą, "Niby tak, ale ***** nie do końca". Nie każda włóczka z dumnym "Baby" na etykietce powinna mieć styczność ze skórą maluszka, a jest wiele włóczek, które tego członu w nazwie nie mają, a są idealne.
Jak wiecie, sama stoję właśnie przed wyborem materiałów na wyprawkę dla mojej córeczki, dlatego postanowiłam podzielić się z Wami tym, co sama wiedziałam już wcześniej i tym, co udało mi się znaleźć podczas researchu przed zakupami. Od razu ostrzegam, że wpis będzie długi.

Co jest ważne?

Dlaczego wybór materiału, z jakiego zostaną wykonane rzeczy dla naszych najmłodszych, jest taki ważny? Wszyscy chcemy dla swoich dzieci jak najlepiej. Chyba żadna matka, ciocia, babcia nie chce spowodować u maluszka najmniejszego dyskomfortu. To dlatego ważne jest, aby dzianiny dla dzieci (szczególnie te dotykające bezpośrednio skóry) były oddychające, przepuszczały powietrze, pochłaniały wilgoć, nie powodowały podrażnień i alergii, chłodziły latem i grzały zimą.
Do tego włóczki dla dzieci nie powinny się kłaczyć czy inaczej mechacić, tracić włosków, gdyż maluchy wszystko biorą do ust i chyba lepiej, by nie wprowadzały do układu pokarmowego i płuc maleńkich włókienek, często jeszcze chemicznie barwionych.
To właśnie z tego powodu większość ubranek i innych akcesoriów dla niemowląt produkowana jest z włókien naturalnych, i my takie powinniśmy wybierać.

1. Bawełna

To włókno otwiera zestawienie nie bez powodu. Jest najbardziej uniwersalna, popularna, a więc wszędzie można ją dostać, a do tego niezbyt droga. Poza naprawdę bardzo ekstremalnymi przypadkami nie uczula. Bardzo dobrze przepuszcza powietrze i chłonie wilgoć, na przykład gdy dzidziuś się spoci. Gdy jest chłodno, osłania od zimna, a gdy na zewnątrz panuje upał, nie powoduje przegrzania. Należy do włókien bardzo odpornych na mechacenie się, można ją prać w pralce w wysokich temperaturach - a nawet po wykonaniu czy zakupie nowej rzeczy należy to zrobić, by nabrała miękkości (podczas pracy może wydawać się troszkę sztywna). Nie bez powodu w akcji "Ośmiorniczki dla wcześniaków" maskotki są wykonywane przez uzdolnione dziewiarki właśnie z tego materiału. Zresztą sprawdza się świetnie również u dorosłych.
Na ubranka dla dzieci wybierajmy raczej włóczki bawełniane, niż kordonki. Najlepiej, aby była to bawełna niemerceryzowana (jest bardziej miękka), cudownie, gdyby była organiczna, ale moim zdaniem nie jest to absolutnie konieczne. Owszem, po kordonki, w tym te z bawełny merceryzowanej, również możemy sięgnąć, ale raczej do eleganckiej garderoby niemowlaka, na przykład sukienki na chrzest (wtedy najlepiej podszyć dzianinę miękką tkaniną), lub też do elementów ozdobnych i wykończeniowych, typu kwiatuszki, koronki przy mankietach i kołnierzykach.

Źródło zdjęcia i sklep - klik
Źródło zdjęcia i sklep - klik
Źródło zdjęcia i sklep - klik
Źródło zdjęcia i sklep - klik
Źródło zdjęcia i sklep - klik



2. Bambus

Jest to włókno pozyskiwane z roślin o tej samej nazwie. Zyskał w ostatnich latach ogromną popularność, szczególnie wśród sprzedawców artykułów noworodkowych, a bambusowe pieluszki i kocyki kosztują całkiem sporo w porównaniu do tradycyjnych, bawełnianych. Włókno przepuszcza powietrze i doskonale chłonie wodę. Ma właściwości termoregulacyjne - zimą grzeje, a gdy jest gorąco, zachowuje temperaturę niższą od otoczenia, przyjemnie chłodząc. Należy do włóczek bardzo, ale to bardzo miękkich i przyjemnych w dotyku, raczej nieuczulających, antybakteryjnych. Niestety, trochę bardziej mechaci się, niż bawełna, i bardziej trzeba uważać z praniem. Do tego może się rozciągać, więc warto zrobić próbkę, by nie zaskoczyć się później rozmiarem gotowego wytworu naszych rąk.
Moim zdaniem szczególnie warte uwagi są mieszanki bambusa z bawełną, gdyż wtedy włóczka łączy w sobie zalety tych dwóch włókien,w porównaniu do czystej bawełny jest bardziej miękka i chłodniejsza, a w porównaniu do czystego bambusa bardziej wytrzymała. Mam włóczkę z Nako Estiva (50% bawełny, 50% bambusa) i sprawuje się świetnie już prawie rok!

Źródło zdjęcia i sklep - klik
Źródło zdjęcia i sklep - klik
Źródło zdjęcia i sklep - klik
3. Wełna

Tym razem włókno pochodzenia zwierzęcego. Scharakteryzować ją jest trudno, bo wełna wełnie nierówna! Najważniejsze jest jednak to, że wełna to włókno naturalne, doskonale grzejące i pochłaniające wodę. Niektóre wełny bywają gryzące, dlatego lepiej sięgać po te przeznaczone specjalnie dla dzieci. Wełna niestety może uczulać i robi to znacznie częściej, niż pozostałe. Moim zdaniem powinno się ją zacząć wprowadzać nie na samym początku życia dziecka, lecz co najmniej po kilku tygodniach. Świetnie nadaje się na zimę, zwłaszcza połączona z bawełną powinna być przyjemna dla skóry dzidziusia.
Szczególnym rodzajem wełny jest merino, pozyskiwane z merynosów. Ono zwykle jest niegryzące, mięciutkie i sprężyste, a przez to wspaniałe dla dzieci.
Źródło zdjęcia i sklep - klik

Źródło zdjęcia i sklep - klik
Źródło zdjęcia i sklep - klik
Źródło zdjęcia i sklep - klik
4. Mikrofibra

Źródło i sklep - klik
To włókno już jest sztuczne, ale również nadaje się dla dzieci, szczególnie starszych i szczególnie na rzeczy, które przede wszystkim mają być dekoracją. Jest miłe w dotyku, nie powinno uczulać, do tego zazwyczaj jest trwałe i niemechacące się. Do tego jest niedrogie.
5. Akryl

Chyba najpopularniejsze włókno, po które sięgają dziewiarki i dziewiarze, gdy tworzą dla dzieci - a szkoda. Główną zaletą akrylu jest cena - należy raczej do niższych półek. Niestety nie przepuszcza powietrza i nie chłonie wody, przez co dziecko w odzieży zeń wykonanej poci się, a pot nie ma się gdzie wchłaniać i może podrażniać skórę. Nie chroni zbyt dobrze przed zimnem. Bywa, że uczula, chociaż dużo rzadziej, niż wełna, często jest też barwiony kiepskimi substancjami, które również mogą powodować alergię. Lubi gubić włókna, a to bardzo niedobrze (patrz: początek wpisu) oraz się mechacić (za wyjątkiem akrylu anti-pilling). Nie można go prać w wysokich temperaturach. Do tego jest topliwy, co ma znaczenie szczególnie przy większych dzieciach - w przypadkowym kontakcie z ogniem wtapia się w skórę. No i moim skromnym zdaniem niezbyt przyjemnie się z niego robi, szczególnie z najtańszych tego typu włóczek, które potwornie skrzypią na szydełku i na drutach.
Jednak nie zawsze i nie każdy akryl jest zły. Dobrze nada się na rzeczy, które mają być dekoracją, na przykład ozdobne kocyki, jaśki, rzeczy, które nie dotykają bezpośrednio skóry dziecka. Należy wtedy pamiętać jednak, by wybierać ten z nieco wyższej półki, potraktowany lepszymi barwnikami i mniej podatny na zniszczenia.
Akryl to również świetny dodatek do innych włóczek. Fajnie sprawdza się w połączeniu z bawełną, bambusem czy wełną, szczególnie u starszych, niż kilka tygodni, dzieci, gdy już nie musimy tak ortodoksyjnie dbać o skład. 
Źródło zdjęcia i sklep - klik

Źródło zdjęcia i sklep - klik
Źródło zdjęcia i sklep - klik
Źródło zdjęcia i sklep - klik

Źródło zdjęcia i sklep - klik

6. Poliester

Sztuczne, bardzo wytrzymałe włókno. Bywa uczulające i drażniące dla skóry, bywa kłaczące, nie przepuszcza wody ani powietrza. Generalnie jestem na nie, na pewno nie powinniśmy na nim bazować przy dzierganiu ubranek. Jednak czasami z poliestru wykonane są ciekawe włóczki ozdobne, które mogą służyć na przykład do wykończeń. Mimo wszystko nie ryzykowałabym u bardzo małego niemowlaka.
Źródło zdjęcia i sklep - klik
Źródło zdjęcia i sklep - klik
7. Inne włókna

Są jeszcze oczywiście inne włóczki, typu jedwab, len, pokrzywa (!), kaszmir, angora, które mogą nadawać się dla dzieci. Ze względu jednak na ich małą popularność i wysoką cenę pominęłam je w tym zestawieniu.

Czego nie stosować?

Oto włóczki, których na pewno nie używałabym dla dzieci, szczególnie w przypadku noworodków, a wiem niestety, że niektórzy je niesłusznie polecają (hejty za 3...2...1...):
  • kordonek poliestrowy, np. Maya Madame Tricote, Koral Ariadna czy Kordonek Nowosolski
  • kiepski, tani akryl, np. Kotek Arelan, Kocurek, Dora, jak już musimy, wybierajmy jakiś lepszy
  • włóczka typu Dolphin, Dolce, moim zdaniem stanowczo nie nadaje się dla noworodków ani na ciuszki, ani na zabawki, ponieważ bardzo się pyli i dziecko to połyka oraz wdycha (włókienka te mogą być tak małe, że ich nie widzimy), a odzież czy kocyk z niej wykonane są moim zdaniem za ciężkie i za grube
  • włóczka typu prujka, na przykład ze starych swetrów, z second-handów i bazarków (ale tylko te bez metek) - nigdy nie wiemy, przez co przeszła i co może zawierać
  • włóczka z Aliexpress - czasem kusi wyszczególnionym składem, jednak ja bym nie polecała po nią sięgać; Chińczycy nie mają zbyt sztywnych norm, jeśli chodzi na przykład o chemikalia w barwnikach, mogą też przekłamywać skład surowcowy włóczki; ja wiem, że dziś wszystko jest z Chin, ale jednak nawet rzeczy sprowadzane z tamtego rejonu, a sprzedawane legalnie przez podmioty gospodarcze u nas MUSZĄ spełniać normy europejskie, tymczasem włóczka kupowana na Aliexpress nic nie musi
  • włóczki ładne, ale mogące podrażniać z mohairem w składzie - no chyba, że tylko do sesji zdjęciowych
Czego użyć na...

Krótka ściągawka:
  • ubranka na lato i wiosnę: bawełna, bambus, mieszanki bawełny, bambusa i akrylu
  • ubranka na jesień i zimę: bawełna, wełna, szczególnie merino, ewentualnie akryl, mieszanki tych trzech włókien
  • kocyki: bawełna, bambus, wełna, ewentualnie akryl, mieszanki tych włókien
  • maskotki: bawełna, akryl, mieszanki tych włókien
  • ozdoby i wykończenia: kordonek bawełniany, mikrofibra, akryl, poliester
  • ubranka eleganckie, koronkowe, na przykład do chrztu: kordonek z bawełny niemerceryzowanej (na przykład Kaja Ariadna), bawełna merceryzowana, w tym kordonki z bawełny merceryzowanej (ale z podszyciem najlepiej)
  • ozdoby do pokoiku dziecięcego: bawełna, akryl, poliester, kordonki bawełniane
O czym jeszcze pamiętać?

Są takie rzeczy, które z włóczkami mają mniej lub więcej wspólnego, ale również musimy wziąć je pod uwagę, robiąc ubranka, zabawki i inne akcesoria dla maluchów:
  • unikamy guzików i innych wystających elementów na pleckach, aby nie wbijały się maluchowi, gdy leży
  • nie przyklejamy małych elementów (generalnie najlepiej nic nie przyklejać) typu oczka, guziczki, ozdoby, zamiast tego bardzo dokładnie i starannie je przyszywamy lub haftujemy, aby nie zagrozić bezpieczeństwu dziecka
  • nie robimy zbyt dopasowanych ubranek - kto kiedykolwiek ubierał niemowlaka, wie, że najlepiej, aby rzeczy dla niego były luźne i rozpinane
  • unikamy grubych włóczek, nawet na zimę sięgamy po cieńsze - po pierwsze maleńkie rzeczy z grubych włóczek wyglądają topornie i nieatrakcyjnie, trudniej dopasować krój, a do tego są ciężkie - czy my chcielibyśmy leżeć pod kocem, który waży połowę tego, co my?
  • w maskotkach koniecznie dbamy o to, by nie było żadnych prześwitów, aby nie wyłaziło wypełnienie, które może zostać połknięte; nie muszę chyba dodawać, że ma to być specjalne wypełnienie antyalergiczne, żadna tam wata
  • dbamy, by podczas pracy włóczka i robótka nie miały styczności ze zwierzętami ani z dymem tytoniowym
  • rzeczy dla dzieci powinniśmy prać w dość wysokich temperaturach, najlepiej 60 stopni, ale nie przejmujemy się, jeśli etykieta zaleca inaczej - po prostu kupujemy jeden motek na próbę, robimy próbkę i wrzucamy ją do pralki na takie standardowe pranie
Co to jest OEKO-TEX?

Na koniec przydatna informacja. Otóż na wielu, szczególnie bawełnianych włóczkach możecie znaleźć taką ikonkę:

Oznacza ona, że włóczka została przebadana przez Instytut Włókiennictwa i dostała specjalny certyfikat Standard 100. Daje on nam gwarancję, że włókno spełnia wszelkie normy i wymagania, określone polskim i europejskim prawem. Takie włóczki na pewno nadają się dla dzieci, nie zawierają żadnych substancji szkodliwych dla zdrowia człowieka (np. pestycydów, formaldehydu, ołowiu), mogących powodować alergie barwników, jest to znak bezpieczeństwa, poparty dowodami naukowymi, któremu możemy zaufać.


Dajcie znać, czy dotrwaliście do końca tego przydługiego wpisu, a ja idę się położyć do góry wielkim brzuchem i dać odpocząć mojemu biednemu kręgosłupowi. Zapraszam teraz do dzielenia się Waszym doświadczeniem oraz do udostępniania tego wpisu, aby jak największe grono osób dowiedziało się, jak najlepiej zadbać o nasze dzieci, gdy dziergamy dla nich z tak wielką miłością :)

Pisanie komentarzy typu "przesadzasz", "kiedyś tego nie było", "mojemu dziecku dziergałam z ... i żyje", "wyłudzanie pieniędzy", "kogo na to stać" uważam za zbędne. Napisałam je za Ciebie, już nie musisz ;)

A jakie włóczki ja jak dotąd zgromadziłam dla mojej córeczki? Chwalę się na bieżąco na fanpage - spodziewajcie się w najbliższym czasie recenzji!


poniedziałek, 8 maja 2017

Nako Elit 50

Witajcie, kochani! Znacie włóczkę Nako Elit 50? Ja też nie znałam, bo nie jest ona w naszym kraju zbyt popularna. A jak wiecie, ja lubię sprawdzić sobie niepopularne włóczki, tak więc zapraszam na wpis właśnie o tej nitce.


Zacznijmy od informacji podstawowych. Włóczka została wyprodukowana przez turecką firmę Nako. Motek waży 50g i mierzy ok 125m. Składa się w 100% akrylu (niestety), ale wzbogacanego, typu anti-pilling. Akryl ten fachowo nazywa się dralonem i jest to nowatorskie sztuczne włókno, które minimalizuje efekt mechacenia się - powiedziano mi, że jest wręcz nie do zdarcia. Tutaj jeszcze kilka informacji z etykietki:


Włóczka występuje w 20 mocniej i mniej nasyconych kolorach, wśród których każdy na pewno znajdzie coś dla siebie:



Jeżeli chodzi o cenę, w sklepie e-pasmanteria (klik) kosztuje ona 5,45zł (stan na 8 maja 2017), nigdzie indziej jej póki co nie znalazłam w sprzedaży detalicznej. Hurtowo można kupić na stronie firmy Galplast (klik), a stacjonarnie w Red Button w Toruniu (klik), jednak czekam na informację, ile kosztuje.

Pierwsze wrażenie:
Włóczka jest niezwykle miękka i przyjemna w dotyku. Ma delikatny włosek, należy do raczej słabo skręconych, ale dzięki temu super sprężystych. Skręt samej włóczki wygląda przyjemnie, również małe, apetyczne moteczki są dobrze zwinięte, nie rozwalają się zanadto i nie plączą w trakcie pracy. Łatwo wyciągnąć nitkę ze środka, by kłębek nam nie latał.

Praca z włóczką:
Ja zaczęłam od zrobienia kilku próbek na drutach oraz na szydełku. Niestety, do tej pory zachowała się tylko jedna. Skleroza ciążowa sprawia, że nie mam pojęcia, gdzie są pozostałe. Robiło się na tyle przyjemnie, że postanowiłam zaryzykować z większą robótką i porwałam się na drutowy kocyk dla mojej córeczki, łącząc Elit z włóczką bawełnianą z domowych zapasów. Co prawda jest to akryl, ale kocyk nie ma bezpośredniej styczności ze skórą dziecka i będzie pełnił raczej funkcje ozdobne, niż praktyczne, tak więc zdecydowałam, że włókno sztuczne tym razem może być.




I teraz uwaga - kocyk robiłam na drutach 5mm! Mimo że producent zaleca mniejsze, moim zdaniem również takie świetnie się sprawują, dzięki temu dzianina jest bardziej miękka, lekka i ażurowa.
Dziergało się raczej przyjemnie. Nie zauważyłam w trakcie supełków czy nieestetycznych zgrubień bądź cieńszych fragmentów nitki, co psułoby estetykę pracy. Włóczka nieco rozdwaja się w trakcie pracy na nitki składowe i trzeba uważać, aby je wszystkie złapać, ale nie jest to jakiś gigantyczny problem - można się przyzwyczaić. Do tego splot pięknie wygląda już bez blokowania (które w przypadku akrylu jest trudne), podczas dziergania można już podziwiać efekt. Nie zauważyłam również charakterystycznego "skrzypienia" na drutach.

Przeznaczenie
Ze względu na skład zdecydowanie uważałabym przy robótkach dla dzieci. Generalnie przy najmłodszych powinniśmy unikać sztucznych włóczek, ale ewentualnie na rzeczy właśnie niemające kontaktu ze skórą czy dekoracyjne może być. Świetnie nada się również do przedmiotów służących za wystrój domu - pięknych poduszek, kocy, kap, a także innych, które przyjdą nam do głowy. Jeśli nie przeszkadza nam noszenie na sobie akrylu, można z niej dziergać również swetry czy inne części garderoby. Doskonała również będzie do amigurumi.
Ogólnie można powiedzieć, że jest świetną alternatywą, jeśli ktoś jest uczulony na wszelkie włókna odzwierzęce.

Trwałość
Moja próbka została wymoczona w gorącej wodzie, gdzie ten intensywniejszy kolor puścił nieco barwnika (także należy uważać przy pierwszym praniu), a następnie wyprana dwukrotnie - w temperaturze 40 i 60 stopni, a więc wyższej, niż zaleca producent. Pocierałam nią o siebie i o jeansy, aby sprawdzić tak zachwalaną odporność na mechacenie się. Wyprasowałam ją również najniższą mocą żelazka.



Jak widać poniżej, dzianina nie jest w ogóle zniszczona. Włókna mają się dobrze, nie widać śladów stopienia się od temperatury, splot się nie spłaszczył pod wpływem prasowania. No i przede wszystkim, mimo lekkiego włoska włóczka się nie mechaci. Tak zachwalana jej niezniszczalność okazała się prawdą.

Podsumowanie
Moim zdaniem warto spojrzeć na tę włóczkę. Wolę włókna naturalne, jednak akryl anti-pilling, czyli niemechacący się, może okazać się fajną alternatywą dla alergików, osób wymagających niezniszczalności czy po prostu zwolenników akrylu ponad wełny, bawełny i inne, szczególnie, że jest niedrogi. Jeśli już miałabym sięgnąć po akryl, to właśnie po taki.

Na koniec kilka fotek z instagrama, otagowanych nazwą tej włóczki:




Post udostępniony przez ✨❤Hatice'nin Örgüleri❤✨ (@defnemorgu)

środa, 19 kwietnia 2017

Prym wiedzie ergonomia! Czyli o innowacyjnych drutach


Witajcie, kochani! Jeśli śledzicie moje media społecznościowe, to wiecie, że dostałam od firmy Galplast zestaw drutów Prym Ergonomics do przetestowania. Zawierał on druty na żyłce, proste oraz skarpetkowe, wszystkie w rozmiarze 5mm, a także ulotkę tłumaczącą innowacyjność tych zdobywających międzynarodowe nagrody za swą wygodę drutów. Zacznijmy może od projekcji reklamy, która mnie się bardzo spodobała i w ciekawy, a zarazem skrótowy sposób przedstawia właściwości tychże cacuszek. Dodam jeszcze, że jest to spora nowość nie tylko na rynku polskim, gdyż sprzedawane są od zimy 2016/2017.


W czym tkwi ich innowacyjność?


Cechą wspólną tych drutów jest na pewno nastawienie na wygodę użytkowania. Zapewnia ją materiał, z którego zostały wykonane, czyli chyba jakiś wzbogacony plastik, bardzo wytrzymały - przetestowałam swoim potężnym ciążowym cielskiem, przypadkiem na nie siadając. Są też niezwykle lekkie, praktycznie nie czuć, że trzymamy je w dłoni, a jedyny ciężar, jaki zauważamy, to ten, któremu winna jest robótka. Również materiał sprawia, że są bardzo cichutkie, nie słychać obijania się jednego druta o drugi w trakcie pracy.

Za kolejny atut i nowość można uznać ich kształt. Zakończone są nie na ostro, a końcówką przypominającą kropelkę. Wcale nie przeszkadza to we wbijaniu się nawet w małe oczka, a wręcz przeciwnie - dzięki temu włóczka w trakcie pracy się nie rozwarstwia, wchodzimy pod pętelkę, a nie pomiędzy jej nitki składowe. O tym również miałam okazję się przekonać, gdyż miętowa bawełna, wybrana przeze mnie na kocyk, jest włóczką bardzo rozwarstwiającą się. 
Po końcówce mamy fragment drutu klasycznie okrągły, jednak bardzo szybko przechodzi on w przekrój trójkąta, który pomaga oczkom ładnie się wyrównać i ułożyć, a moim zdaniem również przyjemnie się trzyma. Nie widać tego dokładnie na zdjęciach, ale przedstawione zostało na grafice w dołączonej do zestawu ulotce.

Wreszcie dla mnie osobiście zaletą jest kolor drutów Prym. Często zdarza mi się dziergać przy słabym świetle (mea culpa!), a wtedy nic się tak dobrze nie sprawdza, jak białe druty. Nie dość, że wyglądają elegancko, ich jedyną ozdobą jest granatowe oznaczenie firmy oraz rozmiaru (trwałe, nie ściera się), to jeszcze dbają o komfort oczu.

Druty proste


Tutaj zastosowano bardzo ciekawe rozwiązanie - poza tymi wszystkimi właściwościami wspólnymi dla wszystkich drutów z serii Ergonomics, druty proste mają jeszcze jedną - zakończone są kulkowymi ogranicznikami z wycięciem odpowiadającym kształtowi drugiego druta. Dzięki temu można je ze sobą złożyć, złączyć tak, że robótka znajduje się pomiędzy nimi, ograniczona z obydwu stron i nie ma w ogóle opcji, że spadnie nam z drutu. Dla mnie jest to fantastyczny pomysł, gdyż do tej pory musiałam nakładać gumowe końcówki, a te nawykowo wręcz mi się gubiły i wcale nie gwarantowały, iż po wyciągnięciu pracy z torebki kilka pierwszych oczek nie będzie pozbawione opieki radośnie się pruło. Tutaj problem jest zlikwidowany, a druty stale złączone i bez naszej ingerencji się nie rozdzielą, dzięki czemu już przerobione rzędy są bezpieczne. Ma to tylko jedną wadę - nie można odłożyć robótki po przerobieniu tylko fragmentu rzędu, tak, że część jest na jednym drucie, a część na drugim, przynajmniej ja nie znalazłam takiego sposobu, ogranicza mi to konieczność odwrócenia drutów "dupkami" do siebie (przepraszam za nieeleganckie skojarzenie).

Druty proste występują w dwóch długościach:
-35cm w rozmiarach od 3,0mm do 10,0mm
-40cm w rozmiarach od 3,0mm do 12,0mm, 
są więc dosyć długie i nadają się nawet do dużych robótek, jak koce czy swetry, jeśli ktoś nie lubi żyłki. Cenowo w zależności od sklepu i rozmiaru kształtują się na poziomie 20-30zł.

Druty z żyłką


Ponownie posiadają wszystkie te zalety, co wymienione na początku, plus jeszcze stalową żyłkę. Jest o tyle ciekawa, że nie ma pamięci, możemy ją więc wyginać w dowolny sposób, zapętlać, ściskać, zwijać i co tam jeszcze chcemy, a ona natychmiast wraca do pierwotnego kształtu, nie pojawiają się na niej zagniecenia, jak na żyłkach gumowych czy plastikowych. Ułatwia to robienie na okrągło, w szczególności magic loopem, który na tych drutach jako jedynych jestem w stanie znieść. Jest niezwykle wytrzymała, praktycznie nie da się jej zerwać czy choćby naciągnąć, ani wyrwać z drutu (widzicie, jak ja się dla Was poświęcam?). Przyznam z ręką na sercu, że to moja ulubiona część tego zestawu, choć brakuje mi w niej takiego sprytnego łączenia drutów, aby je odłożyć, jak w przypadku wersji prostej. Jestem jednak świadoma, że ze względu na ograniczenia konstrukcyjne nie jest to możliwe (a może firma Prym nas zaskoczy i za jakiś czas wymyśli sposób i na ten problem?).

Druty ponownie występują w dwóch wersjach:
-długość 60cm w rozmiarach 3,0mm do 7,0mm
-długość 80cm w rozmiarach 3,0mm do 12,0mm.
W mojej opinii brakuje jeszcze wersji 100 i 120cm do bardzo wielkoformatowych robótek oraz 40cm do czapek (wspominałam już, że magic loopu nie lubię?).
Cenowo wyglądają podobnie, jak proste - kosztują do około 35zł w zależności od rozmiaru.

Druty skarpetkowe


Ponownie mamy cały zestaw wcześniej wymienionych zalet, jednak tutaj nic nie zrobiło na mnie efektu WOW. Ot, fajne ergonomiczne druty, ale jak wcześniej super była możliwość łączenia za pomocą ograniczników czy żyłka bez pamięci, tak tutaj nie ma nic takiego. No cóż, ale co by jeszcze można było wprowadzić w druty skarpetkowe? Jedyne, co poza ergonomią odróżnia je od innych tego typu narzędzi, jest długość - mają 20cm. Jak dotąd nie pracowałam na tak długich pięciu drutach, jednak jest to dosyć wygodne, przynajmniej mamy pewność, że w przypadku większej ilości oczek, na przykład przy czapkach, nic się nie zsunie. 
Druty są okrągłe na obydwu końcach, a trójkątny przekrój występuje w nich na środku, całkiem logiczne, prawda? Tak tylko mówię dla formalności.
W tym przypadku długość jest tylko jedna (wspomniane 20cm), a dostępne rozmiary to 3,0mm do 8,0mm. Cena to około 30-36zł za zestaw 5 drutów.

Podsumowanie

No cóż, na pierwszy rzut oka te drutki wydawały mi się dziwne. Jak takie coś z końcówką żywcem skopiowaną od patyczka do uszu może być wygodne?! - myślałam. Szybko przekonałam się, że projektanci wiedzieli, co robili, a stworzone narzędzia są rzeczywiście wyjątkowo wygodne i z pewnością spełniają definicję ergonomii (za słownikiem PWN: ergonomia, ergonomika «nauka zajmująca się zasadami i metodami dostosowania urządzeń i narzędzi do cech fizycznych i psychicznych człowieka»).
Nie przewróciły może mojego sposobu dziergania do góry nogami, ale na pewno bardzo go ułatwiły, usprawniły i uprzyjemniły. Jeżeli tak jak ja, lubicie rękodzielnicze nowinki oraz wysokiej klasy narzędzia, to serdecznie polecam. Mam nadzieję, że z czasem dorobię się więcej sztuk, szczególnie drutów na żyłce z tej serii.



Wkrótce jedna osoba z Was będzie mogła się o tym przekonać, ponieważ chciałabym komuś podarować druty proste Prym Ergonomics w rozmiarze 6mm. Wystarczy tylko w komentarzu do poniższego posta na Facebooku wstawić zdjęcie swojej robótki na drutach (skończonej lub nie), którą na pewno robiłoby się wygodniej narzędziami z tej serii (a więc w zasadzie może być to każda Wasza robótka na drutach). Bardzo proszę również o udostępnienie tego postu, by dotarł do większej ilości osób. Czas macie do 29.04, a zwycięzcę na podstawie najpiękniejszej fotografii wyłonię w ciągu kilku dni. Trzymajcie się ciepło!