Navigation Menu

Translate

Prawa autorskie / Copyright

Prawa autorskie / Copyright

środa, 19 kwietnia 2017

Prym wiedzie ergonomia! Czyli o innowacyjnych drutach


Witajcie, kochani! Jeśli śledzicie moje media społecznościowe, to wiecie, że dostałam od firmy Galplast zestaw drutów Prym Ergonomics do przetestowania. Zawierał on druty na żyłce, proste oraz skarpetkowe, wszystkie w rozmiarze 5mm, a także ulotkę tłumaczącą innowacyjność tych zdobywających międzynarodowe nagrody za swą wygodę drutów. Zacznijmy może od projekcji reklamy, która mnie się bardzo spodobała i w ciekawy, a zarazem skrótowy sposób przedstawia właściwości tychże cacuszek. Dodam jeszcze, że jest to spora nowość nie tylko na rynku polskim, gdyż sprzedawane są od zimy 2016/2017.


W czym tkwi ich innowacyjność?


Cechą wspólną tych drutów jest na pewno nastawienie na wygodę użytkowania. Zapewnia ją materiał, z którego zostały wykonane, czyli chyba jakiś wzbogacony plastik, bardzo wytrzymały - przetestowałam swoim potężnym ciążowym cielskiem, przypadkiem na nie siadając. Są też niezwykle lekkie, praktycznie nie czuć, że trzymamy je w dłoni, a jedyny ciężar, jaki zauważamy, to ten, któremu winna jest robótka. Również materiał sprawia, że są bardzo cichutkie, nie słychać obijania się jednego druta o drugi w trakcie pracy.

Za kolejny atut i nowość można uznać ich kształt. Zakończone są nie na ostro, a końcówką przypominającą kropelkę. Wcale nie przeszkadza to we wbijaniu się nawet w małe oczka, a wręcz przeciwnie - dzięki temu włóczka w trakcie pracy się nie rozwarstwia, wchodzimy pod pętelkę, a nie pomiędzy jej nitki składowe. O tym również miałam okazję się przekonać, gdyż miętowa bawełna, wybrana przeze mnie na kocyk, jest włóczką bardzo rozwarstwiającą się. 
Po końcówce mamy fragment drutu klasycznie okrągły, jednak bardzo szybko przechodzi on w przekrój trójkąta, który pomaga oczkom ładnie się wyrównać i ułożyć, a moim zdaniem również przyjemnie się trzyma. Nie widać tego dokładnie na zdjęciach, ale przedstawione zostało na grafice w dołączonej do zestawu ulotce.

Wreszcie dla mnie osobiście zaletą jest kolor drutów Prym. Często zdarza mi się dziergać przy słabym świetle (mea culpa!), a wtedy nic się tak dobrze nie sprawdza, jak białe druty. Nie dość, że wyglądają elegancko, ich jedyną ozdobą jest granatowe oznaczenie firmy oraz rozmiaru (trwałe, nie ściera się), to jeszcze dbają o komfort oczu.

Druty proste


Tutaj zastosowano bardzo ciekawe rozwiązanie - poza tymi wszystkimi właściwościami wspólnymi dla wszystkich drutów z serii Ergonomics, druty proste mają jeszcze jedną - zakończone są kulkowymi ogranicznikami z wycięciem odpowiadającym kształtowi drugiego druta. Dzięki temu można je ze sobą złożyć, złączyć tak, że robótka znajduje się pomiędzy nimi, ograniczona z obydwu stron i nie ma w ogóle opcji, że spadnie nam z drutu. Dla mnie jest to fantastyczny pomysł, gdyż do tej pory musiałam nakładać gumowe końcówki, a te nawykowo wręcz mi się gubiły i wcale nie gwarantowały, iż po wyciągnięciu pracy z torebki kilka pierwszych oczek nie będzie pozbawione opieki radośnie się pruło. Tutaj problem jest zlikwidowany, a druty stale złączone i bez naszej ingerencji się nie rozdzielą, dzięki czemu już przerobione rzędy są bezpieczne. Ma to tylko jedną wadę - nie można odłożyć robótki po przerobieniu tylko fragmentu rzędu, tak, że część jest na jednym drucie, a część na drugim, przynajmniej ja nie znalazłam takiego sposobu, ogranicza mi to konieczność odwrócenia drutów "dupkami" do siebie (przepraszam za nieeleganckie skojarzenie).

Druty proste występują w dwóch długościach:
-35cm w rozmiarach od 3,0mm do 10,0mm
-40cm w rozmiarach od 3,0mm do 12,0mm, 
są więc dosyć długie i nadają się nawet do dużych robótek, jak koce czy swetry, jeśli ktoś nie lubi żyłki. Cenowo w zależności od sklepu i rozmiaru kształtują się na poziomie 20-30zł.

Druty z żyłką


Ponownie posiadają wszystkie te zalety, co wymienione na początku, plus jeszcze stalową żyłkę. Jest o tyle ciekawa, że nie ma pamięci, możemy ją więc wyginać w dowolny sposób, zapętlać, ściskać, zwijać i co tam jeszcze chcemy, a ona natychmiast wraca do pierwotnego kształtu, nie pojawiają się na niej zagniecenia, jak na żyłkach gumowych czy plastikowych. Ułatwia to robienie na okrągło, w szczególności magic loopem, który na tych drutach jako jedynych jestem w stanie znieść. Jest niezwykle wytrzymała, praktycznie nie da się jej zerwać czy choćby naciągnąć, ani wyrwać z drutu (widzicie, jak ja się dla Was poświęcam?). Przyznam z ręką na sercu, że to moja ulubiona część tego zestawu, choć brakuje mi w niej takiego sprytnego łączenia drutów, aby je odłożyć, jak w przypadku wersji prostej. Jestem jednak świadoma, że ze względu na ograniczenia konstrukcyjne nie jest to możliwe (a może firma Prym nas zaskoczy i za jakiś czas wymyśli sposób i na ten problem?).

Druty ponownie występują w dwóch wersjach:
-długość 60cm w rozmiarach 3,0mm do 7,0mm
-długość 80cm w rozmiarach 3,0mm do 12,0mm.
W mojej opinii brakuje jeszcze wersji 100 i 120cm do bardzo wielkoformatowych robótek oraz 40cm do czapek (wspominałam już, że magic loopu nie lubię?).
Cenowo wyglądają podobnie, jak proste - kosztują do około 35zł w zależności od rozmiaru.

Druty skarpetkowe


Ponownie mamy cały zestaw wcześniej wymienionych zalet, jednak tutaj nic nie zrobiło na mnie efektu WOW. Ot, fajne ergonomiczne druty, ale jak wcześniej super była możliwość łączenia za pomocą ograniczników czy żyłka bez pamięci, tak tutaj nie ma nic takiego. No cóż, ale co by jeszcze można było wprowadzić w druty skarpetkowe? Jedyne, co poza ergonomią odróżnia je od innych tego typu narzędzi, jest długość - mają 20cm. Jak dotąd nie pracowałam na tak długich pięciu drutach, jednak jest to dosyć wygodne, przynajmniej mamy pewność, że w przypadku większej ilości oczek, na przykład przy czapkach, nic się nie zsunie. 
Druty są okrągłe na obydwu końcach, a trójkątny przekrój występuje w nich na środku, całkiem logiczne, prawda? Tak tylko mówię dla formalności.
W tym przypadku długość jest tylko jedna (wspomniane 20cm), a dostępne rozmiary to 3,0mm do 8,0mm. Cena to około 30-36zł za zestaw 5 drutów.

Podsumowanie

No cóż, na pierwszy rzut oka te drutki wydawały mi się dziwne. Jak takie coś z końcówką żywcem skopiowaną od patyczka do uszu może być wygodne?! - myślałam. Szybko przekonałam się, że projektanci wiedzieli, co robili, a stworzone narzędzia są rzeczywiście wyjątkowo wygodne i z pewnością spełniają definicję ergonomii (za słownikiem PWN: ergonomia, ergonomika «nauka zajmująca się zasadami i metodami dostosowania urządzeń i narzędzi do cech fizycznych i psychicznych człowieka»).
Nie przewróciły może mojego sposobu dziergania do góry nogami, ale na pewno bardzo go ułatwiły, usprawniły i uprzyjemniły. Jeżeli tak jak ja, lubicie rękodzielnicze nowinki oraz wysokiej klasy narzędzia, to serdecznie polecam. Mam nadzieję, że z czasem dorobię się więcej sztuk, szczególnie drutów na żyłce z tej serii.



Wkrótce jedna osoba z Was będzie mogła się o tym przekonać, ponieważ chciałabym komuś podarować druty proste Prym Ergonomics w rozmiarze 6mm. Wystarczy tylko w komentarzu do poniższego posta na Facebooku wstawić zdjęcie swojej robótki na drutach (skończonej lub nie), którą na pewno robiłoby się wygodniej narzędziami z tej serii (a więc w zasadzie może być to każda Wasza robótka na drutach). Bardzo proszę również o udostępnienie tego postu, by dotarł do większej ilości osób. Czas macie do 29.04, a zwycięzcę na podstawie najpiękniejszej fotografii wyłonię w ciągu kilku dni. Trzymajcie się ciepło!


czwartek, 13 kwietnia 2017

Wiosenna serwetka + kordonek Maximum

Witajcie, kochani! Czuć już u Was atmosferę świąt? Bo u mnie szczerze mówiąc, nie bardzo, w zasadzie to chcę, żeby było już po, żebym mogła jechać obejrzeć moją śliczną córeczkę na USG ;) Ale za to doskonale czuć wiosnę (no cóż, dziś grzmi, błyska się i leje, lecz przecież to też część uroków wiosny), wszystko kwitnie, więc i u mnie zakwitła kolorowa, wiosenna serwetka.


Wzór na serwetkę znajdziecie w czasopiśmie Anna Robótki nr 2/2015 wydawnictwa bpv (klik), przyznam się, że zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia, choć trochę zniechęcały mnie pikotki i poczwórne oraz potrójne słupki w ostatnim okrążeniu. Choć robiłam je długo, jak widzicie dotrwałam do końca i jestem bardzo z tego zadowolona.

Jeżeli chodzi o kordonek, był to kłębuszek firmy Opus Natura - Maximum, który dostałam od firmy Craft&Haft (klik) do przetestowania. Użyłam szydełka 1,25mm oraz koloru nr. 1537.


Podstawowe informacje:

Skład: 100% bawełna egipska merceryzowana
Grubość: 565m/100g
Zalecane szydełko: 1,5mm
Zalecane druty: 2-2,5mm
Prać w 60 stopniach
Prasować średnią mocą żelazka

Grubość szydełka:

Producent zaleca szydełko 1,5mm. Nie do końca się z nim zgadzam. Moim zdaniem na eleganckie koronki, na przykład właśnie serwetki, doskonałe będzie szydełko mniejsze, np. 1,25mm, jak w moim przypadku, lub nawet 1mm! Ale to ja - lubię zwarte sploty, sztywne serwetki, równiutkie i staranne oczka, dlatego zawsze wybieram mniejsze szydełko.
Jeżeli chcielibyśmy z niego robić odzież lub firankę, faktycznie możemy zastosować 1,5mm, aby dzianina była bardziej miękka, a jednocześnie wciąż estetyczna. Rozmiar 1,75mm w moim przekonaniu byłby już za duży, zbyt ogromne tworzy prześwity między oczkami.


Praca z nitką:

Na początku zobaczyłam jeden węzełek i trochę wystraszyłam się, że będzie ich więcej (możecie go dostrzec po przyjrzeniu się kłębkowi na zdjęciu). Na szczęście było to jedyne przerwanie ciągłości nitki, przerobiłam niemal całą szpulkę i więcej mankamentów nie napotkałam.
Nić jest bardzo dobrze i przy tym ładnie skręcona, nie rozwarstwia się, świetnie ślizga się po szydełku i między palcami. Nie kaleczy palców (a to mi się z innymi zdarzało przy dłuższej pracy). Nie występują zgrubienia czy zwężenia nitki na jej długości, dzięki czemu przy odrobinie starań wychodzące spod szydełka sploty mogą być idealnie równe. Również nitka z kłębka dobrze się odwija, nic jej nie blokuje, choć jak każdy kordonek, czasem przekręca się i skacze przy robocie.
Ogólnie moje wrażenia z pracy z tą nitką, którą dziś wzięłam na tapet, są bardzo pozytywne.



Pielęgnacja:


Producent zapewnia, że możemy prać gotowe wyroby w sześćdziesięciu stopniach. Faktycznie, taka temperatura wody nie robi im krzywdy, nie mechacą się również w trakcie wirowania, więc spokojnie możemy wrzucać je do pralki. Również prasowanie nawet na najwyższej mocy żelazka nie pozostawia na nitce śladu, co najwyżej lekko spłaszcza splot (jak to prasowanie). Kordonek usztywnia się porównywalnie do innych bawełen merceryzowanych, a to znaczy, że dobrze pochłania krochmal (wystarczy nawet niewielkie jego stężenie i niezbyt długie namaczanie) oraz doskonale trzyma kształt.

Do czego się nadaje:

Do wszystkiego, do czego stosujemy każdą inną bawełnę merceryzowaną. Oznacza to, że jest doskonały przede wszystkim do serwetek, serwet, obrusów i bieżników. Można z niego robić również koronkową odzież, na przykład letnie bluzeczki, oraz dodatki typu kołnierzyk, torebka. Trwałość sprawia też, że świetnie sprawdzi się w przedmiotach użytkowych, typu piórnik, okładka na zeszyt, misterna poduszka, firanka. Do tego bawełna jako włókno raczej nieuczulające, świetnie przepuszczające powietrze i pochłaniające wodę, a więc zapobiegające poceniu, doskonale nadaje się na wyroby dla dzieci, mogę więc ten kordonek polecić na przykład na ubranka do chrztu czy dziewczęce sukieneczki. Ja sama odłożyłam pozostały mi kordonek, aby robić nim wykończenia i dodatki do akcesoriów czy ubranek dla mojej córeczki, a to chyba najlepsza rekomendacja.
W ogóle to planuję post, jakie włóczki wybierać dla dzieci, dajcie znać, jeśli jesteście zainteresowani.

Cena:

I na koniec ważny dla większości z nas aspekt, czyli ile to kosztuje?
Kordonek jak na świetną jakość jest naprawdę niedrogi, w sklepie craft&haft (klik) można go kupić już za 12,90zł za stugramowy kłębek. Na allegro jest już za 12,20zł.
Jest zatem tańszy od swoich bliźniaków, czyli kordonków Maxi Madame Tricote oraz Altin Basak. Jest też według mnie troszkę lepszej jakości - minimalnie grubszy i lepiej skręcony, dzięki czemu nawet nieusztywnione koronki wyglądają świetnie. Poniżej porównanie Maxi MT oraz Maximum Opus:


Ja więc z czystym sumieniem polecam ten kordonek i jeszcze po niego sięgnę... a Wy?

środa, 15 marca 2017

Buciki dla niemowlaka krok po kroku

Witajcie, kochani! Jak wiele z Was już wie, oczekuję dziecka, a konkretnie córeczki o imieniu Zosia. Oczywiście mojej latorośli nie może zabraknąć ręcznie robionych rzeczy w wyprawce. Zapraszam Was dzisiaj na instrukcję, jak wykonać ze mną takie słodkie buciki. W zależności od użytych kolorów i ozdób nadadzą się świetnie zarówno dla chłopczyka, jak i dla dziewczynki. Moje buciki mają 9,5cm długości podeszwy.
Zapewniam, że dadzą radę nawet osoby początkujące, bo instrukcja jest dość szczegółowa.


MATERIAŁY

Zatrzask
Do wykonania bucików wystarczy nam w zupełności jeden motek bawełny 100% May Baumwollegarn (50g/170m) i szydełko 2,25-2,5mm (w zależności od tego, czy robicie ścisło, czy luźno).
Do wykończenia przydadzą się resztki bawełnianych kordonków, których kolorystyka zależy od ozdób, jakie chcecie wykonać - u mnie jest to kordonek Kaja Ariadny. Niezbędne będą także dwa małe guziczki lub zatrzaski do zapięcia paseczka.

JAK CZYTAĆ WZÓR?

Instrukcje zapisane w [] należy powtórzyć tyle razy, ile wskazuje liczba za nawiasem. Należy również zwrócić uwagę, czy oczko ścisłe na końcu okrążenia robimy w oczko zwrotne, czy też w ostatni półsłupek, a także, czy mamy wykonać na przykład 2 słupki w każde z 2 kolejnych oczek (czyli łącznie 4 słupki), czy też może 2 słupki w 2 kolejne oczka (czyli wychodzi po jednym słupku w każde oczko). W razie jakichkolwiek pytań zapraszam do sekcji komentarzy albo formularza kontaktowego.


WYKONANIE

1. 20 oczek łańcuszka, słupek w 3. oczko od szydełka, słupek w to samo miejsce, 16 słupków w 16 kolejnych oczek łańcuszka, 5 słupków w kolejne (ostatnie) oczko, 16 słupków w 16 kolejnych oczek (a więc w spody poprzednio robionych słupków), 2 słupki w oczko, w które wbijaliśmy się na początku dwoma słupkami, oczko ścisłe w pierwsze z pominiętych, najwyższe zwrotne oczko łańcuszka

2. 3 oczka zwrotne łańcuszka, słupek w to samo oczko, 2 słupki w kolejne oczko i dwa słupki w kolejne, 16 słupków w 16 kolejnych oczek, po 2 słupki w każde z kolejnych 5 oczek, 16 słupków w kolejne 16 oczek, po 2 słupki w kolejne 2 oczka (razem 4 słupki), oczko ścisłe w górne z 3 początkowych oczek zwrotnych łańcuszka

3. 3 oczka łańcuszka, słupek w to samo miejsce, słupek w kolejne oczko, [2 słupki w kolejne oczko, słupek w kolejne oczko]x2, 16 słupków w kolejnych 16 oczek, [2 słupki w kolejne oczko, słupek w kolejne oczko]x5, 16 słupków w kolejne 16 oczek, [2 słupki w kolejne oczko, słupek w kolejne oczko]x2, oczko ścisłe w górne z 3 początkowych oczek zwrotnych łańcuszka

4. 1 oczko łańcuszka, półsłupek w to samo miejsce, półsłupek w kolejne oczko, 2 półsłupki w kolejne oczko, [po jednym półsłupku w każde z 2 kolejnych oczek, 2 półsłupki w kolejne oczko]x2, 16 półsłupków w 16 kolejnych oczek, [po jednym półsłupku w każde z 2 kolejnych oczek, 2 półsłupki w kolejne oczko]x5, 16 półsłupków w 16 kolejnych oczek, [po jednym półsłupku w każde z 2 kolejnych oczek, 2 półsłupki w kolejne oczko]x2, oczko ścisłe w pierwszy półsłupek okrążenia pod tylną nitkę

5. 1 oczko łańcuszka, półsłupek w to samo oczko pod tylną nitkę, półsłupek w każde kolejne oczko pod tylną nitkę (łącznie 71 + pierwszy początkowy), oczko ścisłe w pierwszy półsłupek

6. 3 oczka łańcuszka, 71 słupków w kolejnych 71 oczek (aż do końca okrążenia), oczko ścisłe w górne z 3 początkowych oczek zwrotnych łańcuszka

7. 3 oczka łańcuszka, 71 słupków w kolejnych 71 oczek (aż do końca okrążenia), oczko ścisłe w górne z 3 początkowych oczek zwrotnych łańcuszka

8. 3 oczka łańcuszka, 27 słupków w 27 kolejnych oczek,[2 słupki przerabiane razem łączone górą w kolejne 2 oczka, po jednym słupku w kolejne 2 oczka]x5, 24 słupki w kolejne 24 oczka (do końca okrążenia), oczko ścisłe w górne z 3 początkowych oczek zwrotnych łańcuszka

9. 3 oczka łańcuszka, 27 słupków w kolejne 27 oczek, [słupek w kolejne oczko, 2 słupki przerabiane razem łączone górą w kolejne 2 oczka]x5, 24 słupki w kolejne 24 oczka, oczko ścisłe w górne z początkowych 3 oczek zwrotnych łańcuszka

10. 3 oczka łańcuszka, 27 słupków w 27 kolejnych oczek, [2 słupki przerabiane razem łączone górą w 2 kolejne oczka]x5, 24 słupki w 24 kolejne oczka, oczko ścisłe w górne z 3 początkowych oczek zwrotnych łańcuszka

11. 1 oczko łańcuszka, półsłupek w to samo miejsce, 19 półsłupków w 19 kolejnych oczek,
*PASECZEK: 21 oczek łańcuszka, słupek w 3. oczko od szydełka, 18 słupków w 18 kolejnych oczek*
pominąć 2 oczka poprzedniego okrążenia, półsłupek w kolejne oczko, 6 półsłupków w 6 kolejnych oczek, 5 półsłupków przerabianych razem łączonych górą w 5 kolejnych oczek, 24 półsłupki w 24 kolejne oczka, oczko ścisłe w pierwszy półsłupek okrążenia, odciąć i schować nitkę

!!! Ostatnie okrążenie w drugim buciku musimy wykonać inaczej, aby wyszedł on odbiciem lustrzanym pierwszego:

11. 1 oczko łańcuszka, półsłupek w to samo miejsce, 27 półsłupków w 27 kolejnych oczek, 5 półsłupków przerabianych razem łączonych górą w kolejne 5 oczek, 7 półsłupków w 7 kolejnych oczek, PASECZEK, pominąć 2 oczka poprzedniego okrążenia, półsłupek w kolejne oczko, 15 półsłupków w 15 kolejnych oczek, oczko ścisłe w pierwszy półsłupek okrążenia, odciąć i schować nitkę

Opcjonalnie możemy poszerzyć paseczek: przyłączyć nitkę oczkiem ścisłym w półsłupek przed paseczkiem, półsłupek w każde z kolejnych 18 oczek paseczka, 5 półsłupków pod łańcuszek na końcu, 18 półsłupków w spody słupków paseczka, oczko ścisłe w półsłupek poprzedniego okrążenia za paseczkiem, zakończyć, odciąć i schować nitkę (chowając, można zaszyć powstałą wcześniej dziurkę).

Teraz pozostaje wykonać ozdoby wg własnego widzimisię oraz je przyszyć i zamontować zapięcie czy to w formie guzika, czy wygodniejszego przy późniejszym odziewaniu dziecka zatrzasku, pamiętając przy tym, aby buciki wyszły w miarę identycznie ;)


I co, jak Wam się buciki podobają? Koniecznie pochwalcie się, jeśli wykonacie coś na bazie mojej instrukcji, chętnie zobaczę!

środa, 8 marca 2017

Nako Paris - recenzja


Witajcie, kochani! Ja wiem, że dużo czasu minęło od ostatniego posta, jeszcze więcej od tego, jak dostałam od firmy Galplast włóczkę do testowania, ale mam nadzieję, że o mnie nie zapomnieliście! Przychodzę zatem do was z recenzją pierwszej z dwóch otrzymanych włóczek, a będzie to Nako Paris.


Oto i podstawowe informacje o włóczce. Jak widzimy, motek wyprodukowany w Turcji waży 100g i mierzy 245m. Składa się w 60% z poliamidu i w 40% z akrylu premium. Producent zaleca druty 3,5 do 4mm oraz szydełko 3mm (choć ja się z tym nie do końca zgadzam, ale o tym później). Włóczkę należy prać w 30 stopniach i nie traktować jej żelazkiem.

Tak prezentuje się karta kolorów (aby powiększyć obrazek, wystarczy na niego kliknąć):

Włóczka charakteryzuje się długim włosiem, mającym chyba podrabiać angorę, wyjątkową miękkością, delikatnością jeśli chodzi o dotyk i sprężystością. Czuć to już, gdy trzymamy w ręku motek, czuć też w dzianinie, czy to na szydełku, czy na drutach. Włóczka absolutnie nie gryzie (bo wiele z Was o to pytało w komentarzach na fanpage Wyszydełkowana), nie ma tutaj zwyczajnie co gryźć - to nie jest włosek w stylu moherowym, a raczej bardziej taki plusz, miziasty i sztuczny, a więc nawet uczuleni na wełnę nie będą mieli problemu. 

Jeśli chodzi o mnie, ja na szydełku postanowiłam zrobić czapkę bonetkę, a na drutach wydziergać sweter. Oczywiście wszystko zaczęłam od próbki, która posłużyła mi też do testów.

Próbka na drutach 5mm. W moim przypadku 15 oczek to 8cm. 
Zaczątki swetra. Gdybym się nie pomyliła i zamiast polegać na pamięci i dawnych swoich wymiarach, pomierzyła się i sprawdziła, jak gruba jestem aktualnie, to prawdopodobnie już pokazywałabym gotowy, ale musiałam połowę spruć, gdyż okazał się za wąski.
Czapka bonetka szydełkiem 4mm. Przepraszam, że za modela służy mi kordonek, ale niemowlaka jeszcze nie posiadam, choć zamierzam to jeszcze w tym roku nadrobić.
Muszę przyznać, że przy dzierganiu włóczka jest bardzo przyjemna. Nie rozwarstwia się, długi włos dużo zasłania i dużo błędów wybacza (nie są tak widoczne, jak przy łysej włóczce), a jednocześnie jest na tyle rzadki, że nie przeszkadza, widzimy, gdzie się wbijamy. O dziwo nawet nieźle się pruje (a przetestowałam), na szydełku trzeba sobie pomagać, rozplątując kudełki, a na drutach nie ma z tym najmniejszego problemu i pruje się jak każda inna włóczka. 

Wszystko wieńczy efekt końcowy. Bardzo trudno oddać urok Nako Paris na zdjęciach, więc musicie uwierzyć mi na słowo. Wygląda to przepięknie, w dodatku jest zachwycająco miękkie, przyjemne w dotyku, sprężyste, splot zwarty, ale nie sztywny. 


Jak już wspomniałam, rozmiary drutów i szydełka, zalecane przez producenta, są nieco zaniżone. Moim zdaniem spokojnie można sięgnąć po trochę większe, nie psując tym uroku włóczki, dlatego ja używam drutków 5mm firmy DROPS (prezent od mojego kochanego Prawie Męża) oraz szydełka 4mm Clover, nie ujmując w niczym urokowi robótki i nie tworząc prześwitów. 

Oczywiście włóczka przeszła też u mnie test wytrzymałości. Bez problemu można ją prać w rękach, a także w pralce na niskich obrotach w zalecanych 30 stopniach, 40 też nie zrobiło krzywdy, ale już wyższe temperatury i szybsze wirowanie pozbawiają tego, co najpiękniejsze, czuli futerkowego uroku. Prasować bym nie polecała, bo o ile niższa temperatura żelazka co najwyżej spłaszcza splot i czyni go mniej atrakcyjnym, o tyle wyższa może nawet stopić włóczkę. Jeśli chodzi o mechacenie, w tym przypadku nie ma czegoś takiego, a przynajmniej włosie to dokładnie zasłania i problem moim zdaniem nie występuje.


Do czego można taką ciekawą włóczkę zastosować? Jest dużo możliwości - chusta, sweter, czapka, szalik, ale także przedmioty użytkowe, ozdobne, na przykład poducha, osłonka na doniczkę. Włóczka ma charakter raczej dekoracyjny, ponieważ ze względu na skład nie będzie grzała tak jak wełna, niemniej moim skromnym zdaniem warto mieć taki uroczy sweterek w swojej szafie i nie szkoda mi wcale pracy na mój (jak będzie gotowy, to na pewno zobaczycie go na fanpage i na blogu). Uważam, że niezbyt dobrze nadaje się dla dzieci tak do noszenia na co dzień, szczególnie dla małych - ze względu na skład nie będzie dobrze przepuszczała powietrza i pochłaniała potu, w dodatku długi włos może się odczepiać i zostać przez dziecko połknięty. Chociaż nie popadajmy w paranoję, przecież sama zrobiłam niemowlęcą czapeczkę - można ją ubrać na bawełnianą w chłodniejsze dni lub użyć do sesji zdjęciowej, gdyż przepięknie wygląda i podrabia angorę czy moherek, a mniejsze jest prawdopodobieństwo, że uczuli noworodka.
Można ją też wykorzystać w mniej standardowy sposób, na przykład dziergając nią tylko futrzasty fragment robótki lub też używając do maskotek - poniżej ciekawa propozycja znaleziona w internecie:


Źródło zdjęcia (klik)
Podsumowując, mnie się Nako Paris bardzo podoba, efekt futerka jest przepiękny i dosyć zbliżony wyglądem do oryginalnej angory, szczególnie na żywo, na zdjęciu mniej (taki life-hack Wam sprzedam - warto przeczesać robótkę grzebykiem o gęstych ząbkach, aby włosy układały się w jedym kierunku i wyglądały jeszcze ładniej). Oczywiście nie jest to włókno tak szlachetne, jak prawdziwa angora, nie ma właściwości termicznych i higroskopijnych, ale zdecydowanie to warta uwagi włóczka o niezbyt wygórowanej jak za fantazyjny efekt cenie (kosztuje ok. 15zł).

Na koniec zachęcam do odwiedzenia fanpage Galplastu, a także namawiam do śledzenia mojej strony, bo planuję w najbliższym czasie mały konkurs ;) I oczywiście nie zapomnijcie zostawić po sobie komentarza, może już ktoś miał do czynienia z Paris i podzieli się swoją opinią, a może skusiłam kogoś do zakupu? Wiosny życzę!