Navigation Menu

Translate

Prawa autorskie / Copyright

Prawa autorskie / Copyright

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

8 błędów, które popełniamy, kiedy uczymy się dziergać

Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał pretensji o ten wpis, bo nikogo nie chcę wyśmiać, ani tym bardziej poniżyć, chciałabym tylko wskazać Wam pewne rzeczy, których nie należy robić, kiedy uczymy się dziergać. W końcu błądzić jest rzeczą ludzką, ale jeśli złe postępowanie nie zostanie nam uświadomione, to będziemy w tym błędzie tkwić i zostaniemy pozbawieni szansy na poprawę.


Więcej o nauce szydełkowania
i innych technik wraz z linkami
do poradników - kliknij tutaj!
1. Korzystamy ze złych poradników
Opis w gazetce jest dla Ciebie niejasny, a Ty i tak się z nią męczysz, w końcu wydałaś zawrotne 7zł i szkoda jej nie używać. Filmiki, które znalazłaś, pozostawiają wiele do życzenia i pod względem jakości, i wiedzy merytorycznej, ale Tobie nie chce się dalej szukać. Za wiele nie widzisz na zdjęciach na blogu, no ale w końcu jesteś mądra, domyślisz się, o co chodzi. Nie! W tej chwili znajdź solidne źródło wiedzy, a gwarantuję Ci, że przyswoisz ją jak za dotknięciem magicznej różdżki.

2. Kupujemy za dużo rzeczy na początek
Jak dobrać rozmiar szydełka?
 Kliknij tutaj, by się tego dowiedzieć!
Kiedy wchodzisz do pasmanterii z zamiarem kupna niezbędnych akcesoriów do nauki, nie sięgaj od razu po zestaw szydełek i kilogram najdroższej włóczki. Zacznij od popytania babć i cioć, uszczknij troszkę ich zapasów. Jeśli nie masz takich źródeł, poradź się w internecie, jaka włóczka jest najlepsza, aby zacząć i kup dobrane do niej rozmiarem szydełko. Na początek zrób najlepiej zakupy w pasmanterii stacjonarnej, wymacaj szydełka, jakie mają dostępne i wybierz to, które najlepiej leży Ci w dłoni (oczywiście cały czas zwracając uwagę na rozmiar!). Potem łatwiej Ci będzie wybrać zestaw takich, które Ci pasują i nie wydasz na próby fortuny.
Trochę wiedzy o włóczkach cz.1
Kliknij tu!

3. Kupujemy beznadziejną włóczkę
Są włóczki i włóczki. Oczywiście możesz wczytać się w we właściwości każdej z nich, ale zapewniam Cię, że ta wiedza przyjdzie w sposób naturalny wraz z dziewiarskim doświadczeniem. Na początek musisz wiedzieć jedno - wybieraj włóczkę typu anty-pilling, to znaczy niemechacącą się. Mechacenie to te kulki, które możesz zaobserwować na przykład na swetrach czy kocach. Kiedy oglądasz włóczkę, zwróć też uwagę, czy jak potrzesz ją w palcach, nie rozwarstwia się na pojedyncze nitki. Pamiętaj, im gładsza i mniej rozdwajająca się włóczka, tym przyjemniejsza będzie nauka.

4. Idziemy własną drogą
Trochę wiedzy o włóczkach cz.2
Kliknij tutaj!
Nie zrozumcie mnie źle, dzierganie według własnych pomysłów jest fajne... ale na początek wykorzystaj cudze, bo zapędzisz się w kozi róg. Naucz się w miarę dobrze odtwarzać wzory i schematy, a zdobędziesz podstawową wiedzę o zasadach "konstrukcji", która posłuży Ci do tworzenia własnych. Najlepiej naucz się czytać schematy, te dziwne znaczki tylko wyglądają tak strasznie. Kilka wieczorów ze wzorem i legendą, a będziesz mogła czytać uniwersalny język dziewiarstwa niemal z zamkniętymi oczyma!

Na początek niezbędne będą tutoriale
 i wzory. Sprawdź, jak szukać ich w internecie!
 Kliknij tutaj
5. Rzucamy się na głęboką wodę
A to może prowadzić do utopienia się! Zaczynasz naukę szydełkowania z myślą, że chcesz sobie zrobić obłędną, ażurową sukienkę? Bosko! Zacznij od szaliczka! Duże, pracochłonne projekty wymagają doświadczenia i nawet dziewiarkę, która zjadła na włóczkach zęby, są w stanie znudzić i zniechęcić. Dlatego jeśli nie posiadasz cierpliwości buddyjskiego mnicha, raczej nie rzucaj się od razu na takie potwory. Nie od razu Kraków zbudowano, niech każdy mały projekt będzie cegiełką przybliżającą Cię do rękodzielniczego marzenia!

6. Od razu myślimy o zyskach
"Witajcie, dopiero się uczę, więc powiedzcie mi, jak zrobić... a przy okazji, jak to wycenić". O zgrozo. Zgrozo! Zgrozo! Jak coś takiego widzę, to mnie cholera bierze, i to bez litości. Jeżeli chcesz zarabiać na dziewiarstwie, najpierw się go naucz w stopniu zaawansowanym. Inaczej będziesz jak restaurator, który po raz pierwszy w życiu trzyma książkę kucharską, a reklamuje się jako najlepsza knajpa w mieście. Knajpa, do której w każdej chwili może wjechać urząd skarbowy i dowalić karę za niezarejestrowaną działalność gospodarczą. Nabądź zarówno dziewiarskiego doświadczenia, jak i wiedzy w zakresie prawa, aby potem nie płakał klient (bo produkt rozleciał się po pierwszym praniu) i Ty. Na początek najlepiej więc baw się rękodziełem, traktuj to jak hobby.

7. Słuchamy pochwał
Pewnie, że fajnie słyszeć, że nasze wyroby są piękne, szczególnie na początku drogi. Wiedz jednak, że część tego typu komentarzy nie ma umocowania w stanie faktycznym. To nic złego, że Twoje dzieła są na początku brzydkie, najważniejszą kwestią jest, aby takie nie pozostały. A w tym bardzo może pomóc konstruktywna krytyka. Ceń niesamowicie osoby, które Ci takową oferują, zamiast się na nie obrażać! Sama patrz krytycznie na swoje dzieła i porównuj je z cudzymi. Grunt, to wiedzieć, co poprawić.

8. Boimy się tych wszystkich dziwnych rzeczy, które robią dziewiarki
Jeżeli na myśl o blokowaniu dzianiny czy usztywnianiu serwetek cierpnie Ci skóra, rozmasuj ją i bierz się do pracy! Nie bój się również robić próbek, liczyć oczek, używać znaczników, czyli wykonywać tych wszystkich czynności, o których słyszałaś, że dziergające panie muszą robić na co dzień i nie przepadają. Prędzej czy później dojdziesz do takiego poziomu, że stanie się to niezbędne, a lepiej uczyć się na bieżąco i wyrabiać w sobie dobre nawyki.

9. Nie buszujemy po blogu wyszydelkowana.pl! 
Nie no, żartuję. Ale pobuszować możesz, tym bardziej, że znajdziesz tu wiele porad dla początkujących i nie tylko. A jeśli uważasz ten wpis za przydatny i ciekawie napisany, podziel się nim na facebooku czy w innych mediach społecznościowych, zostaw mi komentarz, a może nawet lajka na facebooku?

czwartek, 25 sierpnia 2016

Włóczka Lovely Cottons

Witajcie, kochani! Jakiś czas temu pokazywalam Wam na fanpage'u, że dostałam cudną przesyłkę od firmy Lovely Cottons, zawierającą dwa kłębki t-shirt yarn i dwa kłębki ribbon yarn. Troszkę z nimi popracowałam i chciałabym teraz Wam o nich opowiedzieć.


Zacznijmy może od włóczki t-shirtowej, zwanej również zpaghetti.


Składa się w 92% z bawełny i w 8% z elastanu, przez co jest dosyć rozciągliwa. Zalecane do niej szydełko lub druty powinny mieć rozmiar od 12 do 16mm. Kłębek to 120m, wagę ciężko podać, ale na moje oko jest zbliżona do innych włóczek tego typu?

Co to w ogóle jest t-shirt yarn? To włóczka pochodząca z recyklingu, czyli z ciętych na paski kawałków tkaniny. Wbrew nazwie nie musi być to t-shirt, można użyć prześcieradła, pościeli, starego obrusu czy innych niepotrzebnych (najlepiej bawełnianych) dosyć dużych tkanin. Oczywiście taką włóczkę możemy zrobić sami w domu, ale jest to dosyć pracochłonne (wiem, bo próbowałam, ale się poddałam), a warto takiej włóczki spróbować, by uzyskać nietypowy, nieco ekstrawagancki efekt. No i jest eko!

Zastosowanie kłębków, które tu widzicie, jest uzależnione tylko od naszej wyobraźni. Idealnie spiszą się jako torba, dywanik, koszyk, poducha, a nawet maskotka-ozdoba. Ja wybrałam właśnie opcję z torbą do przechowywania różnych rzeczy (miała być taka zwykła, do noszenia, ale wyszła mi nieco za wielka).


Cóż, pracując z taką włóczką trzeba się przygotować na pewne niedogodności. Po pierwsze jest dosyć ciężka i sztywna, przez co nadgarstki mogą boleć podczas pracy. Z włóczką od Lovely Cottons i tak nie jest źle, ponieważ zawiera dodatek elastanu, co czyni ją bardziej miękką i lepiej się układającą. Kolejnym problemem są: nierówna grubość na całej długości włóczki i pojawiające się od czasu do czasu supełki. Nie jest to jednak wada, a po prostu specyfika tego typu motków.


Ja te niedogodności dla fajnego, luzackiego efektu jestem jednak w stanie znieść! Poza tym włóczka ta ma jednak sporo zalet. Na przykład, jest bardzo wytrzymała. Chociaż producent na etykietce zaleca bardzo zachowawcze jej traktowanie, ja jednak odważyłam się ją wyprać w temperaturze 60 stopni, wysuszyć na słońcu i wyprasować żelazkiem na najwyższej mocy, jak to zwykle czynię ze swoimi bawełnianymi t-shirtami... nic się włóczce nie stało. Nic a nic nie zmieniła właściwości. Dużym plusem włóczki był również fakt, że robótki przybywa w ekspresowym tempie, jest więc to fajny przerywnik dla koronkowych, ażurowych prac, ot na odstresowanie się.

Zajrzyjmy może na stronę lovelycottons.pl, aby sprawdzić, ile takie cacko kosztuje i czy jest w czym wybierać. Otóż cena kłębuszka tego typu motka wynosi (stan z dnia 25.08.2016) 19,90zł. Jest to bardzo niedużo, zważywszy na to, że podobna włóczka (Cotton Spaghetti, o której pisałam tutaj - klik) osiąga ceny nawet 23-25zł za motek identycznej wielkości. Mała oszczędność? To policzmy, że na dywanik potrzebujemy około 10 motków i już się robi kilkadziesiąt złotych.

Wybór kolorów też wprowadza w ekstazę i doprowadził mnie do oczopląsu. Jest całe mnóstwo gładkich kłębuszów:

Do tego są jeszcze kłębuszki wzorzyste:

I kłębki multicolor (wielokolorowe):


Wszystkie obrazki oczywiście możecie powiększyć, klikając w nie.

Jeżeli jednak Was nie przekonałam i uważacie, że wady t-shirt yarn jednak będą zbyt uciążliwe, jest pewna alternatywa...


A mianowicie włóczka Ribbon tej samej firmy. Jak się łatwo domyślić po nazwie, przypomina ona wstążkę. I oczywiście jest pozbawiona wad włóczki typu zpaghetti - ma idealnie równą grubość na całej długości, brak w niej supełków, jest bardzo miękka i elastyczna. Nieco lepiej pasuje do płaskich, niż przestrzennych robótek, ale można stosować ją zarówno do pierwszych, jak i drugich.


Składa się w 92% z bawełny i w 8% z innych włókien. W kłębku 250g jest 120m włóczki. Zalecane druty i szydełko powinny mieć rozmiar od 8 do 12mm. Koszt takiego kłębuszka to 19,90zł, co już było dla mnie totalnym zaskoczeniem, ponieważ miałam kiedyś do czynienia z bardzo podobną, a wręcz identyczną włóczką (Hoooked Ribbon XL, ponownie odsyłam do tego wpisu, jeśli jeszcze nie zajrzeliście - klik) i kosztowała między 29 a 32zł! 10zł oszczędności na motku bez utraty jakości to fantastyczna sprawa, szczególnie, że takiej włóczki przeważnie zużywa się dosyć dużo i dzierga się spore projekty.

Co prawda dostępnych kolorów Ribbon jest nieco mniej w porównaniu z t-shirt yarn, ale są dosyć ładne i nasycone.


Jak już wspomniałam, taka włóczka najlepiej nada się do płaskich robótek, typu podkładki, dywaniki, jak również torby, poszewki na poduszki czy nawet nietypowe ubrania. Na upartego można z niej dziergać także maskotki, które wyjdą o wiele przyjemniejsze, niż z t-shirt yarn, a także koszyczki, osłonki na doniczki etc. Robótki z Ribbon mają nieco bardziej elegancki charakter, ale efekt wciąż jest bardzo ciekawy.


Ja postanowiłam wydziergać z niej podkładkę pod kubek lub talerz z motywem serduszka, ponieważ takich rzeczy u mnie nigdy za wiele (no cóż, jestem osobą, która nie umie postawić kawy tak, żeby nie zostawić śladu na stole, a obrusu trochę szkoda). Podkładka była prana i prasowana w takich warunkach, jak t-shirt yarn (czyli 60 stopni i najwyższa moc żelazka), a więc bardziej spartańskich, niż zalecane przez producenta, i przeszła tę próbę bez szwanku. Postanowiłam zobaczyć jeszcze jak wygląda na szydełku i po tych wszystkich doświadczeniach mogę ją spokojnie Wam polecić jako tanią, bardzo fajną i bardzo ciekawą.


A jeżeli jeszcze nie jesteście przekonani, to dodam jeszcze, że na stronie lovelycottons.pl znajdziecie również bawełniane sznurki 5mm  w cenie 12zł/50m, więc jeśli lubicie robótki z tego typu włóczek, to możecie zamówić wszystko razem i za przesyłkę zapłacić tylko raz. Na koniec odsyłam Was jeszcze do facebooka Lovely Cottons, abyście mogli zobaczyć, co  można z opisanych przeze mnie włóczek jeszcze wydziergać.


Koniecznie napiszcie mi w komentarzu, czy lubicie tworzyć z tego typu materiałów. Która włóczka podoba Wam się bardziej?

środa, 17 sierpnia 2016

Piórkowe "Morskie fale"

Nie wiem, czy zauważyliście, ale Polskę ogarnęła fala piórkowych sweterków (więcej o akcji możecie poczytać tutaj - klik). Jako, że sweterki te są lekkie, miękkie i na każdą okazję, poddałam się tej fali i ja, lecz trochę za dosłownie wzięłam wodne skojarzenia, przez co mój sweter przypomina nieco wzburzone morze ;)


Do powstania tegoż piórkowego przyczyniły się druty KnitPro Basix (dopóki ich nie zakupiłam, nie cierpiałam robić na drutach - niech to będzie najlepsza reklama) w rozmiarze 6mm (!) oraz włóczka Nako Moher Special Ebruli 81041 od firmy Galplast (550m/100g) i Lanagold 800 z Kamart.net (800m/100g). Łącznie poszło 100g Nako i 30g Lanagold - naprawdę waga piórkowa, prawda?


Obie te włóczki nadawały się świetnie na piórkowy, ponieważ są lekkie, ale dosyć ciepłe, puchate, można je przerabiać na bardzo grubych drutach i dobrze wyglądają. Z tego też powodu, gdybyście chcieli spróbować swoich sił w dzierganiu podobnego sweterka, kieruję Waszą uwagę do włóczek mających ok. 500 i więcej metrów na 100g oraz posiadających w swoim składzie moher i wełnę.

Co do mojego sweterka, jest dość uniwersalny - pasuje do sukienki i dżinsów, do eleganckiej bluzki i gładkiego topu, do bieli, granatów, błękitów, szarości, czerwieni (stylizacja marynarska), a do tego można go nosić na różne sposoby - spiąć broszką, podwinąć rękawy, związać i utworzyć bolerko. Jeden sweter, a jak wiele możliwości!


Wydawałoby się, że cienka włóczka=mozolne i powolne dzierganie, ale - cytując za Radkiem Kotarskim - "nic bardziej mylnego"! Chociaż mam iście żółwie tempo podczas dziergania na drutach, sweterek rósł w oczach i to pomimo, że robiłam go z doskoku, głównie w podróży, w samochodzie. No i dodam, że ja w dzierganiu na drutach jestem raczej początkująca, a nie miałam żadnych problemów z wydzierganiem go.

Szczegóły akcji "Cała Polska dzierga
 piórkowe sweterki" (klik)
Uprzedzając jeszcze pytania o wzór, robiłam bez. Sweterek składa się głównie ze ściegu pończoszniczego, francuskiego (rękawy i dół), a problematyczny może okazać się jedynie ażur na przedzie, który również wymyślałam sama. Tak naprawdę nie jest on skomplikowany, a i nie musi być identyczny, aby efekt był fajny.

I co, jak Wam się podoba sweterek? 
A tak nawiasem mówiąc, zastanawiam się - czy nie macie nic przeciwko, że na Wyszydełkowanej ukazują się również prace dziergane na drutach (a tych będzie coraz więcej, bo z drutami się polubiłam), czy może założyć do tego osobny blog? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzu, co myślicie. I zajrzyjcie na fanpage, gdzie wciąż czeka na Was konkurs!

środa, 3 sierpnia 2016

Wspólne dzierganie bluzki

Witajcie, kochani! Dzisiaj przychodzę do Was z projektem bluzki, którą skończyłam już kilka dni temu, ale dopiero teraz rozrysowałam schematy, zrobiłam zdjęcia i przygotowałam opis. Zapraszam do wydziergania bluzki ze mną, bo jest bardzo prosta, szybka w robocie, a moim zdaniem również ładna.


Ja użyłam do zrobienia bluzeczki dwóch włóczek Dropsa - Cotton Light (50% bawełny, 50% poliestru, 105m/50g) w kolorze 31 oraz Paris (100% bawełny, 75m/50g) w kolorze 02. Pomimo różnicy grubości i składu włóczki ładnie się zgrały dzięki szydełku 5mm.

Zaczynamy od zrobienia dwóch miseczek na biust według schematu:


Następnie zszywamy miseczki:


Przychodzi kolej na plecy. Robimy łańcuszek na odpowiednią szerokość, kilka rządków, gdzie jedno oczko łańcuszka to 1 słupek, a następnie przechodzimy do zwężania. Co jakiś czas sprawdzamy, czy plecy pasują do zszytych miseczek po bokach.



Zszywamy plecy i miseczki z boku, pozostawiając dostatecznie duży otwór na pachy (musimy wziąć pod uwagę, że będą jeszcze ramiączka). Następnie wokół dołu robimy rządek półsłupków w każde oczko - zastąpi on nam łańcuszek początkowy przy robieniu części głównej:


Teraz czas na część główną. Dziergamy na zrobionych wcześniej półsłupkach wg schematu:



Potem jeszcze pierwszym kolorem (jeżeli robicie dwukolorową bluzkę oczywiście) robimy 3 okrążenia po jednym słupku w każde oczko.

Pozostaje nam zrobić ramiączka i obwódkę z tego samego schematu (przy czym przy ramiączkach muszelki są z obydwu stron łańcuszka, a nie tylko z jednej):



Nasza bluzka jest gotowa! Ja robiłam ją dwa dni, ale nie mam motorka w łapkach, więc pewnie można zrobić ją jeszcze szybciej. Jestem pewna, że nawet osoba początkująca poradzi sobie z tak skonstruowanym topem.


Zostawiam Was, kochani z tym kursem. Jak zwykle - dajcie mi znać, jak się podoba, w komentarzu, jeśli macie ochotę się podzielić z innymi to zapraszam do wklejania linka, a jak Was zainspirowałam do jakiejś pracy, to koniecznie mi ją pokażcie! Miłych wakacji!