Navigation Menu

Translate

Prawa autorskie / Copyright

Prawa autorskie / Copyright

sobota, 16 stycznia 2016

"Robótki na drutach" DeAGOSTINI - czy warto?

Witajcie, kochani! Grupami, w których jestem, wstrząsnęła sensacyjna wiadomość - nowa gazetka rękodzielnicza na polskim rynku! A konkretnie wprowadzająca w świat drutów. Jako osoba, która coraz pilniej zaznajamia się ostatnio z drutami nie mogłam się nie skusić. Po dokładnym obejrzeniu i przetestowaniu mogę pomóc w odpowiedzi na pytanie "czy warto kupić?".


Na początek kilka informacji. Seria jest siostrą-bliźniaczką niedawnego hitu "Szydełkowanie jest proste". Pierwszy numer kosztuje 4,99zł, drugi 9,99zł a trzeci i kolejne 19,99zł (w prenumeracie 14,99zł). Ukazywać się ma co tydzień.
Wydawnictwo przedstawia sposób robienia na drutach od podstaw, proponuje zrobienie pledu z różnorodnych, różnokolorowych motywów (właśnie na ten cel została przeznaczona włóczka), a także każdy numer zawiera kilka projektów, ułożonych według stopnia trudności.

Tak wygląda zestaw z pierwszego numeru (obie części przyklejone były do marnej tekturki, która już w kiosku się ponadrywała, a kompletnie zniszczyła się, gdy szłam z nią przez śnieg na parking).


Zawiera on:
-numer czasopisma,
-dwa motki włóczki,
-druty w rozmiarze 4mm,
-igłę do wełny.

DODATKI



Przewrotnie ocenę rozpocznę od nich. Nie bez kozery, ponieważ uważam, że są najistotniejszą częścią numeru pierwszego i będą bardzo pomocne przy odpowiedzi na pytanie z tytułu wpisu.

Druty są drewniane, Mają 25cm długości każdy, a więc nieco mniej, niż standardowe druty proste, które przeważnie są trzydziestocentymetrowe. Z tego powodu nie nadają się raczej do dużych robótek choć myślę, że połówkę swetra na drobną osobę dałoby się wykonać. Rozmiar i lekkość, spowodowana tworzywem, z jakiego zostały wykonane, sprawiają za to, że dużo wygodniej się "sztrykuje", niż zwykłymi, aluminiowymi drutami. Zadziorów i drzazg nie zauważyłam, haczenia włóczki też nie.

Igła do wełny - ma bardzo duże, choć dosyć wąskie oczko, dzięki czemu przejdzie przez nią stosunkowo gruba włóczka, ale igła nie będzie rozciągać splotów, w które się nią wbijemy. Ma tępą końcówkę, co sprawia, że nie wbija się między włókna nitki, a właśnie miedzy sploty. Nie ma więc na co narzekać.

I wreszcie włóczka. Przy niej zatrzymam się chwilkę dłużej.

Obok widzicie etykietkę. Mówi ona, że jeden motek ma 25g, a więc, jak łatwo policzyć, w tym numerze dostaniemy łącznie 50g włóczki. Przeznaczona jest na druty 4mm, czyli pasuje do załączonych. W 25g liczy 50m, co oznacza 200m/100g. Próbka 10cm x 10cm powinna mieć 22 oczka i 28 rzędów. Należy prać włóczkę ręcznie i nie prasować.

A z czego się składa? Jak widać z 50% wełny i 50% akrylu. Moim zdaniem to bardzo dobry skład, idealny do wyrobów odzieżowych. Dodatek wełny zapewnia właściwości grzewcze i higroskopijność, co sprawia, ze jest nam ciepło, ale się nie pocimy nadmiernie, natomiast akryl daje miękkość czy łatwość barwienia włóczki. To ostatnie widać wyraźnie, ponieważ moteczki proponowane w tym numerze, jak i w kolejnych mają przepiękne kolory.

Ale oczywiście nie byłabym sobą, gdybym tylko obejrzała i pomacała włóczkę. Musiałam zrobić próbkę.


Jak widać, rozmiar drutów sugerowany przez producenta absolutnie się zgadza (nie patrzcie na krzywe oczka, druty to nie mój konik). Włóczka jest bardzo przyjemna w dotyku, sprężysta, nie rozwarstwia się w trakcie dziergania. Równie dobrze pasuje na szydełku, na którym ją też wypróbowałam. Ma lekki włosek, charakterystyczny dla wełny, ale nie mechaci się za bardzo, jak na włóczkę dodaną do czasopisma. Jeśli chodzi o nią, jestem bardzo na tak.


GAZETKA

Nie powiem, żebym była nią zauroczona, zachwycona czy coś. Mam do niej parę zastrzeżeń.


Po pierwsze, mnóstwo ulotek, a każda o prenumeracie. W każdej niby co innego, a niby to samo. No i po co to wszystko? Może ja jestem średnio inteligentna, ale miałam problem się połapać.

Po drugie, całkowicie skopał ktoś, kto jest odpowiedzialny za skład. Dlaczego nie zaczął serii od dokładnego opisu, jak trzymać druty, a jakie są sposoby trzymania włóczki, jak nabierać oczka, jak przerabiać prawe, lewe, jak dołączać inne kolory, dlaczego na brzegach powinien być ściągacz etc.? Wydaje mi się, że w czasopiśmie przeznaczonym do uczenia się dziergania takie rzeczy powinny być oczywiste. Okazuje się, że są wyjaśnione, ale nie wszystkie. "Można nauczyć się tego ze zdjęć" - ktoś by powiedział. No tak... nie bardzo.


Nawet Gucio widzi, że coś tu jest nie tak. Dlaczego ta pani niby przerabia jak osoba praworęczna, ale trzyma włóczkę nie tam, gdzie trzeba? No cholera - gdybym dopiero uczyła się drutowania, to chyba bym się zadźgała igłą do wełny, próbując robić tak, jak ona. A na pewno skończyłoby się to płaczem i rezygnacją. Tak się zaznajamia z podstawami?
Ok, ja na swoich kursach też nie zawsze poprawnie trzymam szydełko i włóczkę. Ale, po pierwsze - moje kursy nie są przeznaczone dla dopiero uczących się od podstaw, tylko dla takich, którzy już umieją zrobić półsłupek, słupek itd, a interesuje ich tylko konkretna robótka krok po kroku i na zdjęciach chcą zobaczyć efekt kolejnych etapów. A po drugie - ja wszystko robię sama. Jestem sobie "wymyślaczem", scenarzystą, reżyserem, kamerzystą lub fotografem i czasem po prostu muszę odłożyć robótkę, a prawej ręki użyć do naciśnięcia migawki, gdy lewą trzymam blendę. Tymczasem poważne wydawnictwo, jakim jest DeAGOSTINI, raczej ma od tego ludzi i żadnym problemem nie byłoby zrobienie zdjęć w prawidłowej konfiguracji.

Ale oczywiście widzę też nie tylko ciemne strony, moje okulary przepuszczają też trochę światła. Muszę przyznać, że niesamowicie podobają mi się fotografie w czasopiśmie. Robótki zostały przedstawione profesjonalnie, zdjęcia są zarazem nonszalanckie i estetyczne, po prostu miłe dla oka. Widać, że ktoś się do tego mocno przyłożył, bo najprostszy szaliczek w odpowiedniej kompozycji, perspektywie i przy odpowiednim świetle wygląda przepięknie.

Proponowane projekty też są niczego sobie, choć wiadomo, że w pierwszym numerze nie należą one do skomplikowanych. Mój Gucio na przykład zwrócił uwagę na lisie etui. Mamy podobny gust, bo ono i mnie się bardzo spodobało, gdyż uwielbiam motywy zwierzęce. Na koniec gazetki mamy też zapowiedź, jakie kursy pojawią się w kolejnych numerach. Jednym z nich są takie czapeczki na jajka.


Kliknij tutaj, by zobaczyć kurs.

Pamiętacie zapewne, że w ubiegłym roku robiłam kurs na takie, tylko szydełkiem. Przy tej okazji serdecznie do nich zapraszam, bo Wielkanoc coraz bliżej.


KOLEJNE NUMERY

Jak już wspomniałam, numer drugi będzie kosztował 9,99zł, a będzie już znacznie bardziej skąpy w dodatki, gdyż zostanie obdarzony jedynie rudą i naturalną włóczką. Chyba się jeszcze na niego skuszę, ze względu na piękne kolory nitki, a 9,99zł za 50g wełny to nie tak znowu drogo, jeśli się ma do niej dołączone kilka wzorów. Następne wydania jednak będą ponad dwa razy droższe od drugiego i cztery razy od pierwszego, bo będą kosztowały 19,99zł, a dodatków będzie jeszcze mniej - nr3 to musztardowa włóczka i segregator, nr4 szara włóczka (25g), nr5 nitka w kolorze fuksji (25g) itd. Na pewno na taką cenę się już nie skuszę.

Trochę atrakcyjniej wygląda prenumerata. W niej pierwszy numer kosztuje 4,99zł, drugi 9,99zł, a kolejne 14,99zł. W dodatku z prenumeratą dostaje się fajne akcesoria - torba na włóczki i robótki, licznik rzędów, zestaw drutów w etui, pojemnik na włóczkę z otworkiem, przez który wysuwa się nitkę na zewnątrz, zestaw akcesoriów w piórniczku (miarka do drutów, druty skarpetkowe, agrafka do oczek itd.), zestaw do robienia pomponów, druty z żyłką, znaczniki do oczek, igły do wełny - w zależności, na ile numerów się zdecydujemy.

Więcej informacji o prenumeracie znajdziecie po kliknięciu w TEN LINK.

CZY WARTO?

Moim zdaniem pierwszy numer jak najbardziej, może nawet w kilku egzemplarzach, bo włóczka za tę cenę jest świetna, druty można komuś dać, a igły do wełny i tak wiecznie się gubią, to przyda się kilka. Przy drugim egzemplarzu bym się wahała, ale wciąż przekonują włóczki. Od kolejnych numerów na pewno nie kupię. Propozycje projektów owszem, są fajne, ale widziałam fajniejsze za całkowitą darmochę na różnorakich blogach, często dokładniej i staranniej wytłumaczone i obfotografowane. Jeżeli ktoś lubi mieć instrukcję na papierze, zawsze można wydrukować.

Kliknij tutaj.
Gdyby nie studencka kieszeń, zastanowiłabym się jeszcze nad prenumeratą, bo proponowane dodatki wyglądają atrakcyjnie. Natomiast po przeliczeniu tego wychodzi, że taniej mnie wyjdzie kupować sobie każde akcesorium osobno, w pasmanteriach i sklepach hobbystycznych, a jeszcze zostanie mi na kilka motków fajnej włóczki.

A jeżeli jesteś osobą początkującą i zastanawiasz się, jak nauczyć się podstaw robienia na drutach, to polecam ci serdecznie książkę Mollie Potrafi - "Czas na druty dla początkujących", gdzie za cenę jednego numeru będziesz miała (lub miał) całe skondensowane Vademecum, a za resztę pieniędzy, które przeznaczyłabyś na to czasopismo, kupisz sobie więcej dobrej jakości włóczki i druty, które będą idealnie dopasowane do Ciebie. Kliknij w link obok, a dowiesz się, co dokładnie zawiera książka i dlaczego warto ją kupić.

A co Ty sądzisz o serii "Robótki na drutach"? Masz ją już w rękach, czy zastanawiasz się co do kupna? A może Cię przekonałam lub odwiodłam od tego pomysłu?

Zachęcam tez do udostępnienia postu na facebooku:



Co zawiera seria "Robótki na drutach"? Jaka włóczka jest do niej dołączona? Czy warto kupić pierwszy numer i przetestowa...
Posted by Wyszydełkowana handmade on 16 stycznia 2016

43 komentarze:

  1. Pierwszy numer dostałam od mamy . Atrakcyjna cena ale pozostałe nie wiem czy kupię, nie ma tam czegoś ŁAŁ

    OdpowiedzUsuń
  2. Już było takie czasopismo "Robię na drutach" tylko innego wydawnictwa. Mam wrażenie, że jest to powtórka z rozrywki, jak patrzę na zawartość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy poprzednia seria była lepsza i bardziej zrozumiałe tłumaczenie jak robić

      Usuń
  3. Nie pokusilam się o zakup tego pisma, głównie dlatego że umiem dobrze robić na drutach a akcesoria które są dołączone już mam, włóczki wolę kupić w większej ilości niż po małym motku koloru. Kiedyś jednak ktoś mi kupił jakąś inną serię do nauki robienia na drutach i miałam podobne spostrzeżenia do Ciebie. Osobiście uważam, że lepiej dobrze przeszukać internet i na pewno się znajdzie odpowiednie materiały, za darmo i lepiej opisane, dodatkowo z możliwością dopytania autora lub obserwujących, a za pieniądze kupić większą ilość włóczki i potrzebne akcesoria. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie pokusilam się o zakup tego pisma, głównie dlatego że umiem dobrze robić na drutach a akcesoria które są dołączone już mam, włóczki wolę kupić w większej ilości niż po małym motku koloru. Kiedyś jednak ktoś mi kupił jakąś inną serię do nauki robienia na drutach i miałam podobne spostrzeżenia do Ciebie. Osobiście uważam, że lepiej dobrze przeszukać internet i na pewno się znajdzie odpowiednie materiały, za darmo i lepiej opisane, dodatkowo z możliwością dopytania autora lub obserwujących, a za pieniądze kupić większą ilość włóczki i potrzebne akcesoria. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Włóczkę na zdjęciach trzymana jest stylem angielskim, ale to chyba mało logiczne w kraju, gdzie ogólnie przyjęty jest styl kontynentalny lub mieszany... Choć na pewno dla początkujących łatwiej jest się nauczyć stylem angielskim, ale wypadałoby coś na ten temat napisać. Ja akrylu nie lubię - nawet w domieszkach - więc na czasopismo się nie skuszę. Dzięki za recenzję - bo się nad nim zastanawiałam, a tak to mnie upewniłaś, że to nie na moje potrzeby :)

    OdpowiedzUsuń
  6. niestety cena , nawet ta w prenumeracie jest za wysoka, tym bardziej, że sposób pokazany ( widziałam w TV) jest angielski, a to nie wszystkim odpowiada.
    Poza tym lepiej chyba widać poszczególne kroki w necie, wiec po co wydawać pieniądze?
    mnie ta gazetka w żaden spsób nie zainteresowała, ale moze to dlatego że robię od dawna?
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem osobą tzw.50+, na drutach, szydełku itp robię od zawsze, od kiedy pamiętam. Na pierwszy numer oczywiście się skusiłam, tak jak poprzednio na "Szydełkowanie jest proste" i coś w tym stylu o dzierganiu na drutach, co wychodziło jakiś czas temu z innego wydawnictwa. Bardzo przyjemnie się to-to ogląda, miło czerpie się pomysły, ale ... w dobie Internetu i ogólnodostępnych wszelako rozmaitych akcesoriów, moim zdaniem jest to kompletnie nieopłacalne. W moim przypadku na pewno, bo: większość dołączanych akcesoriów już mam, więc nie muszę jeszcze raz za nie płacić; większość prezentowanych wzorów też już znam a reszty mogę nauczyć się z sieci; cena jednego numeru może nie jest zaporowa, ale jeżeli pomnożymy ją przez np.100 (a co najmniej tyle numerów będzie, chyba że wszyscy prenumeratorzy zrezygnują wcześniej, co nie jest wykluczone), to otrzymamy bardzo drogi kurs z dołączonymi drogimi dodatkami. NIE WARTO!!! Tym bardziej, że - jak już zauważyły moje przedmówczynie-prezenowany sposób przerabiania oczek jest sposobem angielskim. Przyznam, że gdy niedawno, szukając pomocy z sieci zobaczyłam ten sposób, nie mogłam wyjść z podziwu "jak one to robią?". Cóż, ja ud dziecka byłam nauczona roić sposobem kontynentalnym i ten jest dla mnie łatwiejszy. Można go znaleźć w wielu poradnikach, zarówno sprzed lat, jak i nowszych. Teraz spróbowałam nauczyć się tej "chińskiej magii" czyli sposobu angielskiego. Udało mi się, ale nie uważam, żeby był łatwiejszy czy przystępniejszy. Nie widzę też sensu przyswajania go tylko dlatego, żeby móc korzystać z kolejnego przedruku anglojęzycznego pisma. Podsumowując: dla osób chcących nauczyć się robić na drutach jest bardzo dużo materiałów albo całkowicie darmowych, albo w dużo korzystniejszej cenie. Dla osób już wprawnie "machających" drutami,szydełkiem itp. kupowanie lub prenumerata tego czasopisma jest dobrym sposobem na niepotrzebne wydawanie pieniędzy. Pozwolę sobie również na komentarz dotyczący "Mollie potrafi - druty dla początkujących". Ponieważ moja córcia studiuje za granicą a nie zdążyłam jej nauczyć wszystkiego robótkowego, co chciała (moja mama długo wymagała opieki i uciekło nam kilka najlepszych na naukę dziergadełek lat), kupiłam dla niej tej poradnik. Nie byłabym sobą, gdybym go nie przejrzała. Hm... kucha. Nie polecam. W opisach wzorów używane są skróty, które nigdzie nie są wyjaśnione. Ja sobie poradzę, bo potrafię wzór odrobić na podstawie zdjęcia, schematu lub opisu, ale początkujący - dla których podobno jest ten poradnik - raczej polegną. Szkoda. Żałuję bardzo, że tak trudno dostępne są polskie poradniki do nauki robótek ręcznych. Były bardzo dobrze opracowane.
    Pozdrawiam wszystkie adeptki wszelkiego rodzaju "prac ręcznych". V.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja pokusiłam się na kupienie gazetki ze względu na druty. Dotąd pracowałam tylko na aluminiowych i plastykowych
    Mój numer był bez igły!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja kupiłam pierwszy numer dla mojej babci, która robi na drutach bardzo dużo. Kazała sobie zamówić prenumeratę i zobaczymy jak będzie dalej. Muszę się przyznać, że pomimo iż ja mam 18 lat również troszkę robię na drutach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam 19... No dobra, 20 i śmigam już 5 lat na szydełku.

      Usuń
  10. Jeszcze nie kupiłam, ale może kupię 1 numer ze względu na piękną włóczkę:) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie jestem przekonana do takich czasopism... Swego czasu kupiłam kilka egzemplarzy "Szydełkowanie jest proste", głównie ze względu na dodane akcesoria i włóczki, ale to pismo mnie odrzucało, ponieważ w opisach ściegów nie było graficznych schematów, tylko słowne, ze skrótami (2sł. 1oł. 3 sł. w 1oł. itd) masakra :) W dobie internetu, youtuba można nauczyć się różnych technik bez wydawania pieniędzy, które lepiej przeznaczyć na materiały lepszej jakości.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kupilam tylko dla wloczki; kiedys juz byla podobna gazeta tez sie pled robilo z kawalkow; pewnie bedzie ze 100numerow i jak sie to policzy to niezla kwota wyjdzie

    OdpowiedzUsuń
  13. Kupilam tylko dla wloczki; kiedys juz byla podobna gazeta tez sie pled robilo z kawalkow; pewnie bedzie ze 100numerow i jak sie to policzy to niezla kwota wyjdzie

    OdpowiedzUsuń
  14. Kupiłam... Z ciekawości...
    Mimo, że mam 20 lat doświadczenia z drutami (27 lat na karku) to kupiłam z ciekawości.. Marne druty (lepsze są z bambusa lub mi pasują z metalu). Połączenie akrylu i wełny odpada ("Czerdziestka" - 40%wełna , 60% akrylu rozciąga się niesamowicie). Lepiej wejść w neta, popytać. Jeśli jest ktoś życzliwy to podpowie. Lepiej za cenę prenumeraty kupić dobre narzędzia i materiały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego twoim zdaniem połączenie wełny i akrylu jest złe? Przerobiłam już chyba ze 20 włóczek właśnie tak złożonych (Czterdziestki nie miałam okazji, bo nie lubię włóczek Arelanu) i jestem bardzo na tak.

      Usuń
  15. Ja nie będę się spierać czy warto, czy nie, bo po prostu takich rzeczy nie kupuję, ale podoba mi się Twoja recenzja:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja również kupiłam ta gazetkę, ponieważ chcę zacząć przygodę z drutami. Jeszcze nie miałam okazji jej otworzyć ponieważ póki co szydelko rządzi. Super wpis dobrze, że dobra jakościowo włóczka ;-) zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kupiłam pierwszy numer dla dodatków. Cena kolejnych numerów jest kosmiczna, wolę za to kupić włóczkę. Wiedzę mogę czerpać od mamy :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja lubię kupować pierwsze wydania ze względu na cenę a potem sobie odpuszczam, za 20 zł to ile ja w pasmanterii mogę kupić i oczywiście z Internetu zasięgnąć ciekawych wzorów lub tutoriali. No ale ja jestem noga z szydełkowania, chociaż potrafię coś zrobić, "coś" a "coś" też różnica, wiec podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chciałabym umieć robić takie cuda!

    OdpowiedzUsuń
  20. Muszę pokazać Mamie tego posta! :) Ona zawodowa rękodzielczyni, to na pewno się jej przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiedziałam o tej gazetce, może kupię :-P

    OdpowiedzUsuń
  22. Zacznę od tego że jestem zielona w robieniu na drutach ... nawet nigdy ich w ręce nie trzymałam ... ale jak zobaczyłam ta narzuta na reklamie to zapragnęłam ja mieć i dopytawalam znajome czy trudno jest się nauczyć ... zachęcona ich wsparciem pokusilam się o prenumeratę oczywiście nie doczytałam ile numerów i WGL ... aktualnie czekam na pierwszą przesyłkę ... Ale nie mogłam się doczekać i kupiłam również pierwszy numer w kiosku ... I jestem okropnie rozczarowana ... nie ma żadnych podstawowych informacji jak trzymać druty jak zacząć co potrzebne ... od razu gazetka zaczyna się projektem ... Ale jak mam go zrobić jak nawet nie wiem jak druty trzymać ... potem poszulalam informacji o prenumeracie i zobaczyłam że będzie prawdopodobnie 90 numerów ... więc za ta sumę która ie uzbiera spokojnie poszlabym na kurs lub miałabym całą kolekcję książek o dzierganiu ... jak tylko przyjdzie mi pierwsza przesyłka to od razu rezygnuje z prenumeraty bo to szkoda pieniędzy ... I napewno zamówię sobie książkę Molie... takiego czegoś potrzebowałam :) dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  23. Zacznę od tego że jestem zielona w robieniu na drutach ... nawet nigdy ich w ręce nie trzymałam ... ale jak zobaczyłam ta narzuta na reklamie to zapragnęłam ja mieć i dopytawalam znajome czy trudno jest się nauczyć ... zachęcona ich wsparciem pokusilam się o prenumeratę oczywiście nie doczytałam ile numerów i WGL ... aktualnie czekam na pierwszą przesyłkę ... Ale nie mogłam się doczekać i kupiłam również pierwszy numer w kiosku ... I jestem okropnie rozczarowana ... nie ma żadnych podstawowych informacji jak trzymać druty jak zacząć co potrzebne ... od razu gazetka zaczyna się projektem ... Ale jak mam go zrobić jak nawet nie wiem jak druty trzymać ... potem poszulalam informacji o prenumeracie i zobaczyłam że będzie prawdopodobnie 90 numerów ... więc za ta sumę która ie uzbiera spokojnie poszlabym na kurs lub miałabym całą kolekcję książek o dzierganiu ... jak tylko przyjdzie mi pierwsza przesyłka to od razu rezygnuje z prenumeraty bo to szkoda pieniędzy ... I napewno zamówię sobie książkę Molie... takiego czegoś potrzebowałam :) dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak.....życie gna do przodu. Kiedyś dziergania wszelkiego uczyłam się od mamy i babci. Był czas, kiedy uczono tego w szkole. Teraz jest internet, można znaleźć kapitalne filmy i nie ma powodu, żeby za wątpliwej jakości gazety - gadżety płacić!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. W takich gazetkach najfajniejsze są te gratisy:) Bardzo podoba mi się ten piękny fioletowy kolor, jest śliczny, piękny byłby z niego sweterek, szkoda, że go tak mało:) Już dawno nic nie szydełkowałam, ale kto wie może wrócę. Zainspirowało mnie zdjęcie okładki, a dokładniej kubek w sweterku, chyba muszę taki zrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie skusiłam się. Taka gazetka może być dobra dla osób początkujących, które lubią wersją papierową instrukcji.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja nie mam żadnego pojęcia na ten temat. Strasznie podobają mi się rzeczy, które prezentowane są w tej gazetce, ale jakoś nie umiem się zabrać do takich robótek. Wydaje mi się to strasznie trudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka Mollie potrafi - Czas na druty 19,99zł
      Filmiki na youtube darmowe
      Włóczka i druty ok 20zł
      Radość z dziergania bezcenna ;) nie jest to takie trudne, a pamiętam, bo uczyłam się całkiem niedawno

      Usuń
  28. Moja mama się za nią rozglądała, ale jej odradziłam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Hmm.. nie umiem robić na drutach, choć właśnie ostatnio przyszło mi do głowy, że mogłabym się nauczyć. Ale z tego co piszesz, to to pismo nie jest akurat najlepsze żeby od niego zaczynać. Za to zainteresowałaś mnie książką Mollie :) I to, że akurat trafiłam na Twojego bloga - to chyba jakiś szczęśliwy zbieg okoliczności :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja się skusiłam, bo miałam nadzieję, że przypomnę sobie co nieco o drutach i kurcze nie dałam rady, a z tą cenę to szkoda, było nie kupić.
    W sumie zostanę przy szydełku, którego ucze sie od podstaw, ale w pierwszy dzień YT zajarzyłam o co chodzi, a tu z taką specjalistyczną gazetą nie dałam rady. Może skuszę się na książkę o której wspomniałaś,ale póki co muszę porządnie opanować szydełko.

    OdpowiedzUsuń
  31. Zgadzam się Twoim zdaniem. Pierwszy numer kupiłam dla włóczki i drutów, natomiast w gazetce żadnych rewelacji informacyjnych, poza pięknymi zdjęciami. Może dla zupełnie początkujących, choć to też wątpliwe, bo z kolei kompletnych początków tam nie ma. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam pierwsze trzy numery. Teraz już zakupiłam w pasmanterii włóczkę o podobnej fakturze i będę robić dalej swoje kwadraty, odrobinę w innych kolorach.
    Jak dla mnie za drogo, żeby to było raz na miesiąc to może bym się skusiła ale cztery razy w miesiącu wydać 20 zł to dla mnie przegięcie, tym bardziej, że coś tam potrafię. Resztę wzorów będę szukać w internecie:)

    OdpowiedzUsuń
  33. nie radze kupować i prenumerować ponieważ zamówiłem numer z marca i przyjdzie mi dopiero w czerwcu albo numer z czapeczkami przyjdzie po świętach nie radzę

    OdpowiedzUsuń
  34. Przestrzegam przed zamówieniem prenumeraty w tym wydawnictwie. Ja również skusiłam się najpierw na zakup w kiosku. Potem zachęcona atrakcyjną ofertą dla prenumeratorów zamówiłam od 3 numeru. Zamówienie złożyłam 30 stycznia, w odpowiedzi dostałam informację, że pierwszą przesyłkę dostanę w ciągu 30 dni kolejne raz w miesiącu po trzy numery. Właśnie marzec zbliża się ku końcowi a ja jak dotąd nie dostałam żadnej przesyłki. Usiłowałam dowiedzieć się czegokolwiek od nich: dzwoniłam na infolinię, prowadziłam korespondencję mailową, a także na facebooku. Niestety odpowiedzi jakie dostawałam były niepoważne bo nie potrafili w ogóle powiedzieć kiedy wyślą przesyłkę argumentując ogromnym zainteresowaniem i brakiem w magazynach. Nikt mnie nie uprzedził, nie poinformował, chociaż mailowo, że będzie opóźnienie. Zwyczajnie zlewają klientów. Na pytanie czy w związku z taką obsuwą przewidują jakieś zadośćuczynienie dla wkurzonych klientów odparli, że nie.
    Z tak skandalicznym poziomem obsługi klie ta się jeszcze nie spotkałam.
    Gdybym wcześniej wiedziała, że tak mnie potraktują zrezygnowałabym wcześniej i zwyczajnie kupiła sobie książkę do robótek w księgarni (i naprawdę lepiej właśnie tak zrobić bo dla początkujących dzieiwarek, a ja nią jestem, poradniki z "Robótek..." są nieodpowiednie; ja się musiałam za każdym razem posiłkować innymi tutorialami przy nauce z tej gazetki). Materiały też można kupić sobie samemu a nie czekać na ich łaskę. Śmierdzi mi to oszustwem i podejrzewam, że gdyby nawet jakimś cudem w końcu dostałabym prenumeratę to zapewne tych "specjalnych bonusów tylko dla prenumeratorów" nawet bym na oczy nie zobaczyła, bo też pewnie by nie przysłali zakrywając się "wysokim zainteresowaniem".Tak więc odradzam ze szczerego serca. Są lepsze i bardziej profesjonalne publikacje niż to badziewie firmy olewającwj klientów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bonusy są, przysyłają. Teraz obrobili się z tak wielkim zainteresowaniem i prenumerata przychodzi terminowo.

      Usuń
  35. Jestem totalnie początkująca wiedziałam tylko jak trzymać druty, nawlekać oczka, i zrobić pare rzędów w nieznanym mi stylu. Potem jakoś odeszła mi ochota, jestem osobą dość nicecierpliwą, i jakbym musiała szukać wszystkich info: jaka włóczka, igła, druty, to chyba bym tym rzuciła. Gazeta fakt, nie jest chronologiczna, co trochę utrudnia "poruszanie: się po niej, 2 błąd czasem coś jest tak napisane że trzeba się porządnie skupić, o co chodzi, czasami nie rozumiem tych ich opisów.Plus jest taki że w gazecie mam od razu: włóczkę, druty, i wskazówki od czego zacząć mam wieć to jest dla mnie ok. Musiałam wspomagac się internetem, bo nie zabardzo umiałam coś zrobić wdłg. wskazówek. Ale chyba pojętna jestem, bo (według mojej babci, która na drutach robi) nauczyłam sie bardzo szybko kilka ściegów, i powiem szczerze że mnie wciągnęło + jestem straszną gadżeciarą więc cieszą mnie te wszystkie torby, i dodatkowe elementy. Ja się na prenumerate skusiłam, zobaczymy jak będzie dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie polecam zamawiania prenumeraty w tym wydawnictwie.
    Projekty nieciekawe, a do tego istotne błędy. Dodatki niezgodne z tym co oferują w prenumeracie. Po złożeniu reklamacji otrzymałam odpowiedź:
    "dziękujemy serdecznie za Pani wiadomość. Niestety nie mam możliwości wymiany prezętu. Informujemy, że wydawca zastrzega sobie mozliwość wprowadzenia zmian w treści, kolejności i wyglądzie elementów kolekcji."
    Otrzymałam "chiński bubel" zamiast precyzyjnych nożyczek. Odradzam.

    OdpowiedzUsuń

Każda opinia jest dla mnie cenna, jedynie chamskie komentarze będę usuwać. Zapraszam do wypowiadania się, gdyż cenię Wasze zdanie, nawet odmienne od mojego.